Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Katechizacja w Brazzaville

 

Brazzaville, listopad 1982 r.  
 
KATECHIZACJA W PARAFII „JEZUS RESSUSCITE” W BRAZZAVILLE  
 
 
Parafia pod wezwaniem „Jezusa Zmartwychwstałego” jest jedyną parafią w Brazzaville, prowadzoną przez polskich księży z diecezji tarnowskiej, od 1976 roku. Jest to parafia dzielnicy „15 lat”. Nazwę tę wzięła stąd, że mogli tu mieszkać początkowa Kongijczycy, którzy odsłużyli 15 lat w armii francuskiej. Pierwszy chrzest w rejestrze parafialnym datuje się w 1967 roku.  
 
Dzielnica w obiegowej nomenklaturze uchodzi za dzielnicę luksusową. Nie można jednak łączyć tego pojęcia z pojęciami luksusu-europejskiego. Faktem jest, że większość mieszkańców ma pracę, ma zabezpieczone minimum egzystencji.
 
Na 40 katechistów w parafii jest 10 studentów z uniwersytetu, 25 licealistów, 5 pracujących zarobkowo. Przeważają bardzo znacznie mężczyźni. Zwerbowanie dorosłych chrześcijan, np. rodziców jest bardzo trudne, większość mężczyzn pracuje zarobkowo, kobiety są przepracowane w domach, zajęte licznymi swymi dziećmi, a także dziećmi dosyłanymi przez rodziny z wiosek. Jest to zresztą problem wszystkich parafii w Brazzaville. Dorośli stanowią nie więcej niż 10% personelu katechetycznego.
 
Na pierwszy rok katechizacji przyjmuje się dzieci mające ukończone 7 lat. Wśród nich część stanowią dzieci bez sakramentu chrztu, część jest ochrzczona jako małe dzieci i te przygotowuje się do spowiedzi i I Komunii, albo jakby to trzeba powiedzieć, by być w zgodzie ze współczesną teologią, do pełnego uczestnictwa we Mszy św.
 
Jedna i druga grupa przechodzi ten sam cykl przygotowania, trwający trzy lata, po dwa razy w tygodniu. W większości innych parafii cykl ten trwa 2 lata, ze względu na specyficzne warunki w parafii. By jednak dostosować się do większości, trzeba będzie przejść również na cykl dwuletni. Na początku roku katechetycznego zapisuje się na pierwszy rok katechizacji ok. 200 dzieci. Z różnych względów jednak ok. 1/4 zapisanych opuszcza katechizację. Na ogół żąda się, by zapisy dzieci na rok pierwszy katechezy były dokonywane przez rodziców, którzy przecież winni brać odpowiedzialność za dzieci, a także wiedzieć, gdzie dziecko przebywa w dwa wieczory w tygodniu. Zasada ta odnosi się raczej do rodziców chrześcijańskich. Nie można jej jednak rozciągnąć na wszystkie rodziny. Część dzieci z rodzin niechrześcijańskich przychodzi pod milczącą zgodą rodziców, często z obojętnością z ich strony. Przychodzą one przyciągnięte wpływem środowiska koleżeńskiego ze szkoły, czy za przykładem dzieci z rodzin chrześcijańskich. Na temat, jak stosować tę zasadę, są różne opinie wśród misjonarzy. Większość akceptuje zapisy dzieci, gdy zgłaszają się same, bez rodziców. Dziecko, bowiem, w środowisku kongijskim jest często traktowane jako człowiek dorosły.
 
Następnym rokiem katechezy, to czas przygotowania do Sakramentu Bierzmowania, po czym następuje rok „wyznania wiary” i rok do „poświęcenia się Matce Bożej”. Najliczniejsze są dwie pierwsze grupy – przygotowanie do sakramentów inicjacji chrześcijańskiej. Przykładowo, liczba dzieci i młodzieży wynosiła w roku 1982-83: pierwszy rok – 200, drugi rok – 180, trzeci rok – 130, czwarty rok – 100, piąty rok – 40, szósty rok – 30.
 
Tych, którzy przeszli cały cykl katechetyczny, próbuje się zapoznać z Biblią, w sposób bardziej syntetyczny. Niestety, katecheza jest często pojmowana na sposób szkolny. Z tym, że rolę dyplomu czy świadectwa zastępują sakramenty czy też praktyka, jak „wyznanie wiary” czy „poświęcenie się Matce Bożej”. Lapidarnie rzecz biorąc, trzeba „coś dać” na końcu roku, by uzasadnić prowadzoną katechezę. Stąd często wypowiedzi tych, co skończyli katechezę tak zorganizowaną, że „mam wszystko”, albo „mam już wszystkie sakramenty”. Na pytanie jakie? – czasem pada odpowiedź: szkaplerz („poświęcenie się Matce Bożej”), albo „wyznanie wiary”. Odpowiedzi takie wydawać się komuś mogą karykaturą katechezy i świadczyć o bardzo niskim jej poziomie, ale to są realia nie tylko tej parafii, ale i wszystkich innych.
 
Logicznie, młodzież winna wstępować w krąg przygotowania do małżeństwa, ale tu problem komplikuje się o wiele bardziej. Wiadomo, że małżeństwo jest czymś bardziej „egzystencjalnym” w rozumowaniu Kongijczyków, niż chrzest czy bierzmowanie. Poza tym, wchodzimy tu już w struktury społeczne, typowe dla ludzi Bantu, niesprzyjające chrześcijańskiemu modelowi małżeństwa i rodziny.
 
Temu zagadnieniu należałoby poświęcić wiele miejsca, niemniej jednak, tutaj ograniczymy się tylko do stwierdzenia, że rodzina mała nie istnieje w Kongo. Funkcjonuje nadal rodzina duża, typu matriarchalnego na południu Konga, a patriarchalnego na północy.  
 
Jest coraz więcej starszej młodzieży, która nie uczestniczy w katechezie zorganizowanej po parafiach, a wyraża chęć poznania nauki Chrystusowej. Jest to młodzież w wieku 15-20 lat, która z różnych racji nie weszła w grupy katechizowanych. Są to katechumeni o motywacji bardziej dojrzałej niż dzieci wysyłane przez rodziców chrześcijan, czy dzieci będące pod wpływem swoich kolegów. Katechumeni ci, to w większości studenci czy licealiści. Tych nie można już powierzyć zawsze katechistom, gdyż przecież ci nie posiadają odpowiedniej formacji teologicznej, prowadzeni są, zatem przez księży czy siostry zakonne. Okres katechumenatu trwa dla nich rok – jest bardzie intensywny.
 
Chrystocentryczność katechezy wymaga, by katechumen wszedł w personalny kontakt z Chrystusem, by Jezus stał się dla przyszłego chrześcijanina Drogą, Prawdą i Życiem. Osiągnięcie to, choć w części staje się głównym zadaniem zajmujących się katechizacją. Nie jest to łatwe, także ze względów typowo kongijskich: mentalność dziedziczona po przodkach, wpływ środowiska, szerokie rodziny, współczesna szkoła. Trudnością na drodze osiągnięcia tego istotnego celu katechezy jest także jej pewne „uszkolnienie”. Katechiści mają ciągłą tendencję do traktowania siebie jako nauczycieli religii. A wiadomo, że religii nie można uczyć tak, jak geografii czy matematyki. W związku z tym bywa, że przyjmowane sakramenty są przeżywane czasem jako promocja społeczna, a nie egzystencjalne spotkanie z Chrystusem.
 
By pogłębić wiadomości, otrzymane w podstawowym cyklu katechezy /inicjacja chrześcijańska/, organizuje się często rekolekcje dla młodzieży, na terenie parafii albo poza nią. Jak to już zaznaczyliśmy, nie idzie tu zawsze o dni skupienia, ile o dzień intensywnej katechezy. Na ogół rekolekcje takie poświęcone są jednemu ściśle określonemu tematowi. Prowadzący rekolekcje przedstawia w jednym czy dwóch spotkaniach dany temat i kończy go rozdaniem kwestionariusza do pracy w grupach. Pozwala to młodzieży na osobistą refleksję, czasem poszukiwania biblijnych tekstów. Wyniki pracy poszczególnych grup są przedstawiane przez jednego przedstawiciela wobec wszystkich rekolektantów.  
 
Do prowadzących należy podsumowanie, pogłębienie i wyprowadzenie wniosków. Z reguły, rekolekcje takie, jeśli się odbywają w niedziele, kończą się Mszą Świętą. Nie bez znaczenia pozostają wskazówki księdza dla poszczególnych grup apostolskich, stowarzyszeń, celem pogłębienia katechizacji członków. Praca misjonarza polega tu na opracowaniu ogólnego programu katechetycznego i sposobów dopingowania by program ten był wprowadzany w życie. Nie jest to łatwe, gdyż grupy mają tendencje do zbyt literalnego trzymania się programów zebrań, narzuconych często odgórnie przez tzw. kapelanów danych grup na płaszczyźnie diecezji. Brak pewnej koordynacji na linii kapelani i duchowieństwo parafialne, należy uznać za jedną z anomalii pracy duszpasterskiej w diecezji. Poza tym, grupy mają często „swoje” problemy organizacyjne, przesłaniające, niestety to, co najważniejsze: zmierzanie do Chrystusa.
 
Pastoralna praca wśród inteligencji ogranicza się do studentów uniwersytetu i do prywatnych kontaktów z ludźmi różnych środowisk inteligencji.
 
Część studentów jest zawsze zaangażowana jako katechiści, chórzyści, lektorzy, członkowie różnych grup apostolskich. To jednak jest niewystarczające, stąd zebrania organizowane tylko dla studentów deklarujących się jako chrześcijanie. Spotkania są raz w miesiącu, na określony temat. Z reguły przewodniczy ksiądz z parafii lub inny zaproszony misjonarz. Tematy tych spotkań są wybrane z grupy zagadnień, z jakimi studenci spotykają się w codziennej rzeczywistości
 
Oto ich odpowiedzi na pytanie: „Jako student – chrześcijanin na jakie trudności napotykasz w swoim środowisku studenckim?” – „Idea Boga jest przestarzała”, „religia jest czynnikiem hamującym rozwój człowieka”, moralność chrześcijańska jest absolutnie nie do przyjęcia w XX wieku”, religia przeszkadza w rozwijaniu osobowości”, „Bóg katolików jest zbyt skomplikowany”.  
 
Obok tych wszystkich trudności istnieje cały szereg innych, jak: wiara wobec czarów, problem różnych sekt, chrześcijanie nie znają Biblii, w modlitwie katolików brak wymiarów  
„uzdrawiania”, liberalizm względem przerywania ciąży, wpływ marksizmu, życie miejscowych księży, ewangelizacja – kolonizacja, itp.  
 
Kontakty osobiste, odwiedziny domów, - to jedyne „sposoby”, by dotrzeć do członków różnych środowisk inteligencji w parafii. Są to ludzie pracujący i przy systemie kongijskiego rozkładu pracy, zostaje im jedynie wieczorem trochę czasu na te kontakty, a wtedy również w parafii setki dzieci są na katechizacji. Problem tzw. „czasu” i brak duchowieństwa staje w całej swej ostrości. 
 
            Ks. Józef Ziobroń,
            Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 1(1983), s. 33-37.