Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Ekumenizm w Kongo

 

KOŚCIÓŁ EWANGELICKI I EKUMENIZM W KONGO  
 
Kościół ewangelicki istnieje od 1909 r. dzięki misjom ze Szwecji, działającym na południu Konga i z Norwegii na północy Konga. Liczy 22 konsystorze, które dzielą się na parafie i aneksy. Aneks jest podstawową strukturą Kościoła. Cały teren Konga jest podzielony na 4 pola ewangelizacyjne.
 
Według pastora Mbungu, aktualnego przewodniczącego tego kościoła, ekumenizm w Kongo jest zaawansowany, wyraża się on głównie przez „Tydzień modlitw o jedność chrześcijan”, okresowe kontakty pomiędzy hierarchią, wysyłanie delegatów z poszczególnych wyznań na największe uroczystości jednego z kościołów.
 
W 1961 r. kościół ewangelicki liczył 48 087 członków, a w 1981 r. już 100 723. W 20 lat nastąpiło podwojenie liczby. Według przewodniczącego Kościoła „co roku są tysiące nawróceń”. Liczba pastorów wzrosła z 39 w 1961 r. do 78 w 1981 r.
 
Jeśli idzie o przyszłość, pastor Mbungu stwierdza: „Musimy pracować więcej nad ewangelizacją Konga. Zwłaszcza w regionach, gdzie są pogańskie ciemności, to jest na północy kraju i nawet na południu. Życzyłbym sobie, by Kościół był bardziej świadomy swej odpowiedzialności względem młodzieży i by zajął się także więcej dziećmi, inaczej przestanie istnieć” (La Semaine Africaine, n.1509.I. 1983 r.).
 
Trzeba przyznać, że protestanci mają znaczne sukcesy na północy Konga – gdzie większość jest animistyczna. Żyjemy w dobie ekumenizmu i nie idzie o „wydzieranie sobie” ludzi – ale ewangelizacja jest także sprawą poszczególnych Kościołów. Gdzie nie ma katolików, tam będą protestanci różnych odłamów, albo co gorzej sekty. Nie chciałbym tu być posądzony o zbytnie uproszczenie sprawy, o prozelityzm czy fanatyzm, ale istnieje niebezpieczeństwo, że północ Konga będzie bardziej protestancka niż katolicka.
 
Ekumenizm w Kongo ogranicza się do tygodnia modlitw o jedność chrześcijan: katolików, ewangelików, salutystów oraz do kontaktów między hierarchią i przedstawicielami Kościołów.
 
Tydzień modlitw jest zorganizowany w ten sposób, że przebiega pod jednym hasłem biblijnym. Wszystkie wyznania gromadzą się w poszczególnych kościołach na wspólną modlitwę według wcześniej przygotowanego programu. Modlitwa polega zasadniczo na recytowaniu tekstów Pisma św., śpiewach, przemówieniach, zebraniu ofiar i błogosławieństwie.
 
Pozytywną stroną ekumenizmu jest przykład pewnej jedności, a w związku z tym mniej zgorszenia niż było wcześniej, gdy rywalizacja między katolikami a protestantami była na porządku dziennym. Ujemną stroną jest pewien indyferentyzm. Wielu uważa, że praktycznie to wszystko jedno czy się jest katolikiem, czy kimbangistą.
 
Pewien pastor protestancki będący jedynie za ekumenizmem katolicko-ewangelickim, stwierdził: „Winę za pewien indyferentyzm ponoszą katolicy. Armia Zbawienia prawie nie istniała w Kongo. Obudziła się, gdy została zrewaloryzowana przez katolików. Armia Zbawienia w Europie nie jest kościołem, a tu robią z niej wielki kościół. Ani chrztu, tylko maszerowanie pod sztandarem i trąbki”. 
 
ks. Józef Ziobroń,
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 3(1984), s. 42-44.