Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Stulecie Ewangelizacji Konga

 

Ks. Antoni Kmiecik (wicedyrektor i dyrektor PDM w Polsce w latach 1990-2000) był od 1982 r. delegatem ds. misji biskupa Jerzego Ablewicza. Od roku 1983 zaczął redagować diecezjalny biuletyn misyjny „Głoście Ewangelię”, któremu nadał charakter misyjno-duszpasterski. W pierwszym numerze tego biuletynu umieścił artykuł napisany z okazji stulecia ewangelizacji Konga, gdzie (wtedy już od 10 lat) pracowali tarnowscy misjonarze.   
 
W Matami, przy ujściu rzeki Kongo, gdzie spotykają się obecnie granice Zairu i Angoli, znajduje się po dzień dzisiejszy skała, na której krzyż i herby są świadectwem zawinięcia w 1482 roku „eskadry wasali Jana II Króla Portugalii” – jak głosi napis – pod wodzą Diego Cão.
 
W 1490 roku Portugalia wysłała pierwszych misjonarzy, którzy sprawili, iż dwór starożytnego królestwa Konga przyjął chrzest. Tak, więc na początku XV w. królestwo afrykańskie sprzymierzone z Portugalią miało gorliwego misjonarza w osobie własnego króla Alfonso I. Nawiązał on ścisłe stosunki z papieżem Leonem X i wysłał kandydatów spośród wybranych chłopców do Lizbony, celem przygotowania ich do kapłaństwa. Wśród nich był syn królewski, Henryk, który w 1521 roku został konsekrowany jako pierwszy czarny biskup dla czarnego Konga.
 
Pomimo wspaniałych początków gorliwości wielu misjonarzy i samego króla Alfonso, misja w starożytnym Kongo zaczęła upadać na skutek nieporozumień z Portugalczykami, ich arogancji, rozboju i handlu niewolnikami.
 
Misje w Kongo podjęli od nowa w XVII w. kapucyni włoscy. Objęli oni swoją działalnością okoliczne królestwa, nie zrażając się wysoką śmiertelnością na skutek chorób tropikalnych, niechęcią tubylców, prześladowaniami, a nawet męczeństwem. W tym to właśnie okresie do królestwa Loango,które znajdowało się na terenie dzisiejszego południowego Konga, przybył O. Bernardyn – Kapucyn węgierski, a za nim współbracia włoscy. W tym pierwszym okresie ewangelizacji Konga, na północnym brzegu rzeki, była w Loango Prefektura Apostolska i około 2200 ochrzczonych.
 
Niewiele mamy wiadomości o losach misji w Loango (1663 – 1666). Upadła ona w każdym razie szybko, dzieląc los innych kapucyńskich misji w Kongo. Wystarczy choćby przeczytać ostatni raport O. Zucchelli z 1698 r. Gdy przybył do Luandy, spotkał tam jeszcze kilku Kapucynów i jeden dom Jezuitów. Klimat i rozległe tereny Angoli i Konga nie pozwalały nielicznym misjonarzom na normalny kontakt z wiernymi. W wielu miejscowościach nie widziano już księdza osiem czy nawet dziesięć lat. Trudno więc mówić o skutecznej ewangelizacji w tym okresie.
 
Portugalczycy zajęci bardziej południowym Kongiem (dziś Kabinda, część Zairu i Angoli), Mozambikiem i Indiami raczej mało zwracali uwagę na północne Kongo, zwłaszcza królestwa Loango i Bateke. W 1742 r. na francuskim statku, płynącym do Loango, znalazł się dwunastoletni Pierre Belgarde, którego ojciec chciał zaprawić w marynarskim rzemiośle. Tymczasem młodzieniec powrócił z postanowieniem, że będzie misjonarzem. Został kapłanem i w 1766 r. mianowany przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary Prefektem Apostolskim przyszłej misji, wyruszył do Loango na czele ekipy misyjnej księży i świeckich. W Tchibota założył siedzibę Prefektury Apostolskiej dla królestw Loango, Kakongo i Goyo. Niestety w 1775 r. malaria i choroby tropikalne okazały się i tym razem nieubłagalne. Kilku misjonarzy, pozostałych przy życiu, musiało wycofać się do Francji, skąd O. Pierre Belgarde udał się w roku następnym do dalekich Chin.
 
Była to więc druga próba ewangelizacji Konga (1766 – 1775) skazana na niepowodzenie. I znowu trzeba było czekać przeszło sto lat na następną, tym razem skuteczną.
 
Wiąże się ona ściśle z kolonalizacją francuską. Już w 1842 r. Stolica Apostolska powierzyła region Zatoki Gwinejskiej, zwany „grobem Białych”, misjonarzom Ducha Świętego (spirytynom), synom duchowym wielkiego konwertyty i misjonarza O. Liebermanna. Wikariat Dwóch Gwinei obejmował niezmierzone terytoria w głąb kontynentu i powolna penetracja ewangelizacyjna tych obszarów łączyła się ściśle z penetracją kolonizacyjną Francji. W 1865 r. dawna Prefektura Konga została przejęta przez Spirytynów i pomimo trudności z Portugalczykami w 1871 r. Ojcowie Ducha Świętego zdecydowali się na założenie prefektury w Landana (dziś Kabinda).
 
Trzeci etap ewangelizacji Konga charakteryzuje się nowymi metodami: wykupywanie niewolników, zakładanie szkół, szpitali i przede wszystkim nacisk na wychowanie kleru tubylczego na miejscu, stąd zakładanie seminariów niższych i wyższych. W tym też czasie został wysłany przez rząd francuski hr. Pierre Savorgnan de Brazza, by zająć „ziemię niczyją”, za jaką uchodziło jeszcze wówczas Kongo, tym bardziej, że od pewnego czasu pracował tam na rzecz króla belgijskiego Leopolda słynny podróżnik i awanturnik H.M. Stanley. De Brazza dysponował skromnymi środkami, ale za to pozyskał przyjaźń tubylców, zwłaszcza króla Makoko w plemieniu Bateke, na północnym wybrzeżu Konga, z którym w 1880 r. zawarł przymierze w imieniu rządu francuskiego. Stanley i de Brazza spotkali się w Moa, na mieliźnie ogromnej rzeki Kongo. Tak, więc po jednej stronie rzeki powstanie w przyszłości Leopoldville (dziś Kinszasa) stolica Konga belgijskiego, a po drugiej stronie Brazzaville – stolica Konga francuskiego.
 
Oficer marynarki francuskiej, de Brazza, wyczerpany podróżą wycofał się w 1881 r. do misji w Landana, aby wypocząć. O. Carrie, dowiedziawszy się o pakcie z królem Makoko, wysłał natychmiast młodego i dzielnego O. Prospera Augouard’a. O. Augouard udał się bez żadnej eskorty w kierunku Moa. Spotkał tam słynnego Stanley, który podobno robił mu wyrzuty z powodu tak ryzykownej wyprawy bez zaplecza i bez eskorty. „Jeśli Bóg jest dla awanturników – odpowiedział O. Augouard – to tym bardziej dla misjonarzy!”. O. Augouard nawiązał kontakty z szefem Moa – dziś Brazzaville – niemniej jednak nie mógł tam szybko powrócić. Gdy powrócił w towarzystwie dwóch innych misjonarzy w 1883 r. nie znalazł już tam flagi francuskiej i mieszkańcy nie przyjęli ich zbyt przychylnie: „Kupcie naszą kość słoniową i wyjeżdżajcie jak najszybciej…” O. Augouard nie zniechęcił się jednak niepowodzeniem, wycofał się kilkanaście kilometrów i założył misję w Linzolo. W międzyczasie Landana została przyłączona do Kabiny i przeszła pod kontrolę portugalską (Konferencja w Berlinie 1885 r.). W tym czasie powstał Wikariat w Kongo francuskim w Loango i Wikariuszem Apostolskim został O. Carrie. Tymczasem wytężona działalność apostolska O. Augouard”a doprowadziła do założenia kolejnych misji w Kassai (1886) i Moa (1887). Niestrudzenie prowadził on pracę wzdłuż rzeki Kongo i w tym celu zbudował statek „Leon XIII” przy pomocy którego docierał do najdalszych zakątków, choć przez wielkie katarakty trzeba było statek przenosić lądem. Tak „Leon XIII” jak i następny statek „Pius X” był jakby rezydencją i równocześnie wędrującą kaplicą, w której O. Augouard odprawiał Mszę św., by – jak mówił – „Uświęcić wody będące świadkami zbrodni i rozbojów”. W 1890 r. został utworzony drugi Wikariat Apostolski w Kongo francuskim, a O. Augouard otrzymał sakrę biskupią i nominację na wikariusza apostolskiego Górnego Konga.
 
Rezultatów misjonarskiego trudu nie było widać od razu. Bp Augouard, zawsze z poczuciem humoru, w statystykach i sprawozdaniach raczej podawał odległość w kilometrach w głąb kontynentu niż ilość ochrzczonych, których było niewielu. Był to teren pracy niedostępny, trudny i niewdzięczny. „Czy to prawda, że wasi diecezjanie jedzą ludzkie mięso? – miał zapytać papież Leon XIII bpa Augouard’a. Tak, Ojcze św. A na to papież: Do tej pory w kalendarzu męczenników nie ma żadnego, który by został zjedzony! Rzeczywiście, Ojcze św., odpowiedział biskup – ale ja postaram się być pierwszym. O, nie! – zawołał papież – wasi diecezjanie nie mogliby przysłać żadnej relikwii!”. Wiele różnych anegdot krąży o wielkim misjonarzu Konga, który w 1920 r. tak pisał w sprawozdaniu do Rzymu: „Podczas prawie 5 lat wydawało się, że pracowaliśmy na próżno… niespodziewanie jednak nadzwyczajne jakieś poruszenie pchnęło te dzikie plemiona ku religii katolickiej”. I odmieniło się to wszystko gdzieś około 1905 r., tak że w 1920 r. bp Augouard miał w swoim wikariacie (Brazzaville) około 12 tys. Chrześcijan i 14 tys. katechumenów. Zaczęły się rozwijać powoli rodzime powołania kapłańskie i zakonne. Pierwszych dwóch rodzimych kapłanów wyszło z seminarium w Loango już w 1892 roku. Trzecia ewangelizacja Konga, sto lat temu, okazała się trwała i skuteczna. Kościół został zaszczepiony.
 
Ważnym etapem pogłębienia i umocnienia dzieła ewangelizacji było ustanowienie stałej hierarchii kościelnej w 1955 roku: arcybiskupstwa w Brazzaville oraz diecezji w Fort Rosset (dziś Owando) i w Pointe-Noire (dawne Loango).
 
W 1961 r. został konsekrowany pierwszy biskup kongijski - Teofil Mbemba, od 1964 r. arcybiskup Brazzaville. W międzyczasie dokonało się wiele zmian społeczno-politycznych, z których najważniejszą było niewątpliwie uzyskanie pełnej niepodległości w 1960 r. Nie oznaczało to bynajmniej stabilizacji w kraju, gdyż już 1963 r. rząd Fulberta Youlou – księdza, który zaangażował się w politykę – został obalony, a władzę przejęła częściowo armia. Nowy prezydent Massemba-Debat, podobnie zresztą jak Youlou, miał szerokie poparcie przede wszystkim grup etnicznych południowego Konga. Wszystkie kolejne konflikty polityczne wiązały się ściśle z konfliktami plemiennymi między ludnością Bakongo (Lari), Bateke i Mboszi z północy. Kolejnego przewrotu i tzw. Rewolucji opartej na ideologii marksistowsko-leninowskiej dokonał w 1968 r. Marien Ngouabi, tym razem przedstawiciel i ulubieniec szczepów północnych. Rok 1977 przyniósł kolejne niepokoje i tragiczne chwile. 18 marca został zastrzelony prezydent Ngouabi co z kolei spowodowało bezmyślną i politycznie chybioną zemstę, 22 marca został porwany i zamordowany kardynał Emil Biayenda, arcybiskup Brazzaville. Śmierć tego męża Bożego i Pasterza Kościoła, mianowanego przez papieża Pawła VI kardynałem w 1973 r., wywarła na wszystkich ogromne wrażenie i wstrząsnęła wszystkimi. Papież Paweł VI powiedział: „W tych ludziach najbardziej wspaniałomyślnych i najbardziej godnych Kościół kontynuuje płacić daninę bólu i krwi”.
 
Do poświęcenia i niejednokrotnie przedwczesnej śmierci wielu misjonarzy w przeszłości została dołączona ofiara krwi męczeńskiej najlepszego Syna ziemi kongijskiej i Pasterza Kościoła kard. Emila Biayendy. Papież Jan Paweł II podczas swojej podróży apostolskiej po Afryce przybył również do groby kard. Biayendy i spotkał się w Brazzaville z żywym Kościołem: „Do was, bracia biskupi i kapłani – powiedział wówczas papież – do wszystkich katolików kongijskich jeszcze raz kieruję gorące podziękowanie. Widziałem waszą wiarę, waszą odwagę, wasz zapał apostolski. Słuchałem jak śpiewaliście, jak śpiewaliście waszą miłość ku Chrystusowi i Jego Matce… widziałem was modlących się, modliłem się z wami i za was. Razem wspominaliśmy zmarłych pasterzy tej diecezji, w szczególny sposób modliliśmy się razem na grobie nieodżałowanego kardynała Biayendy, Pasterza wzorowego i wielkiego sługi swojej Ojczyzny. Kontynuujcie, postępujcie zawsze drogą, która prowadzi do Boga. Dziś zostawiam wam trochę siebie samego, a zabieram ze sobą cały wasz zapał i dowody waszego głębokiego przylgnięcia do Kościoła”.
 
Diecezje Pointe-Noire (bp Godefroy-Emile Mpwati od 1975 r.) i Brazzaville (abp Barthelemy Batatu od 1979 r.) są w większości chrześcijańskie, natomiast północna i najbardziej rozległa diecezja Owando (bp Georges Singha od 1972 r.) jest jeszcze przeważnie daleka od chrześcijaństwa. W tej właśnie diecezji rozpoczęli dziesięć lat temu pracę pierwsi księża z diecezji tarnowskiej, zasilając w ten sposób nieliczne jeszcze szeregi księży tubylczych (jest ich obecnie 55) i szybko zmniejszający się personel misjonarzy francuskich.
 
Pierwsi misjonarze z diecezji tarnowskiej wysłani przez bpa Jerzego Ablewicza na prośbę Bpa G. Singli przybyli do Konga w 1973 r. Ks. Stanisław Jeż, ks. Stanisław Łacny i ks. Andrzej Piotrowski, objęli misję w Oyo, opuszczoną całkowicie od pewnego czasu. Na skutek trudności obiektywnych kilka miesięcy później dołączył ks. Wojciech Mach, który przez prawie cztery lata pracował w Wando. W 1974 r. przyjechał ks. Stefan Wal i wraz z ks. Piotrowskim objęli misję w Gambom. W listopadzie 1975 r. przyjechały do Oyo cztery siostry ze Zgromadzenia Sióstr Józefitek z Tarnowa: s. Eugenia Świątkowska, s. Lozanna Krzyżanowska, s. Krystyna Sitar i s. Felicja Zagroba. Po przybyciu kolejnych księży w 1976 r, ks. Stanisława Pawłowskiego do Wando i ks. Józefa Ziobronia do parafii Jezusa Zmartwychwstałego w Brazzaville, ks. Mach przeszedł do Oyo. A ks. Jeż przeniósł się do diecezji Brazzaville i dołączył do ks. Ziobronia. W rok później przybył ks. Kazimierz Nowak i rozpoczął pracę wraz z misjonarzami francuskimi na terenie rozległej misji w Mindouli, w diecezji Brazzaville. Kolejne zmiany i objecie nowych placówek wiążą się z przybyciem czterech nowych księży w październiku 1979 roku. Ks. Pawłowski przeszedł do Oyo, natomiast ks. Łacny objął misję w Mindouli mając do pomocy nowo przybyłych księży Józefa Smolenia i Augustyna Gurgula. Dwaj pozostali z nowych misjonarzy zajęli miejsca ks. Jeża i ks. Piotrowskiego, którzy ze względów zdrowotnych musieli wycofać się z pracy w Kongo; tak więc ks. Ryszard Wąsik dołączył do ks. Ziobronia w Brazzaville, a ks. Bronisław Puchała objął misję w Gambom. Ks. Nowak natomiast, po roku pracy z francuskim księdzem w Mbandza Nganga, od kilku miesięcy prowadzi sam tę misję przy pomocy sióstr Szarytek z Włoch i Hiszpanii. W listopadzie 1981 r. przybyły do Konga dwie następne siostry Józefitki: s. Damiana Rojek i s. Lilioza Romanek i wraz z s. Eugenią z Oyo podjęły pracę duszpastersko-charytatywną w rozległej parafii św. Franciszka z Asyżu w Brazzaville. Ostatnio, w listopadzie 1982 r., bp Jerzy Ablewicz wysłał następnych czterech misjonarzy do Konga: ks. Józefa Kordka, ks. Andrzeja Kurka, ks. Jana Malickiego i ks. Bronisława Rośka. Obecnie przygotowują się jeszcze w Paryżu by pod koniec maja, obecnego roku, podjąć już pracę misyjną w Kongo.
 
Trudno byłoby choćby w skrócie przedstawić dziesięcioletni wkład naszych misjonarzy w dzieło ewangelizacji Konga. Będzie zresztą jeszcze ku temu okazja, by na łamach naszego biuletynu zapoznać się z różnymi aspektami ich pracy misyjnej. Warto na zakończenie przypomnieć, że wyrazem łączności między kościołami lokalnymi – tarnowskim i kongijskim – był udział Bpa Singli w uroczystościach 900-lecia męczeńskiej śmierci św. Stanisława w Szczepanowie w maju 1978 r., a następnie wizyta duszpasterska Bpa Jerzego Ablewicza w Kongo. Bp Singla w swoim przemówieniu w Szczepanowie stwierdził: „Między diecezją tarnowską, a diecezją Wando istnieją więzy przyjaźni i serdeczności. Praktycznym tego wyrazem jest to, że synowie i córki tarnowskiej diecezji – 5 księży i 4 siostry zakonne - pracują w diecezji Wando. Przekazują ludowi Bożemu Dobrą Nowinę o zbawieniu. Mamy wobec was żywe uczucia wdzięczności. Pozwalając waszym synom i córkom na wyjazd do mojej diecezji, która cierpi z powodu braku księży, dokonaliście wspaniałego czynu o wielkiej wadze w historii Kościoła kongijskiego”. 
 
Ks. Antoni Kmiecik
 
Głoście Ewangelię 1(1983), s. 5-13.