Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało…

 Reportaż z wyprawy misyjnej na równik i dalej 16 września – 2 października 2010 r.

Dwa lata temu, końcem września 2008 roku, diecezja tarnowska obchodziła 35-lecie podjęcia pracy misyjnej przez kapłanów tarnowskich w Kongo-Brazzaville. Z tej okazji udała się tam 18-to osobowa delegacja kapłanów i świeckich pod przewodnictwem ks. bpa Wiktora Skworca. Było to połączone z 2010 rocznicą męczeńskiej śmierci ks. Jana Czuby w Loulombo.
 
W 2010 roku 35 rocznicę podjęcia pracy misyjnej w Kongo mają siostry ze Zgromadzenia św. Józefa, które do niedawna miały dom generalny w Tarnowie. W 1975 r. 4 dzielne niewiasty – siostry: Eugenia Świątkowska, Felicja Zagroba, Lozanna Krzyżanowska i Rozariana Sitar dołączyły do czterech naszych kapłanów, by wspierać ich pracę misyjną. Siostry mocno zapuściły korzenie w Afryce i nie tylko przybywały kolejne siostry z Polski, ale otworzyły się na powołania afrykańskie. Dziś pracują nie tylko w Kongo Brazzaville, ale również w Kongo Demokratycznym, Kamerunie i Gabonie. Z tej okazji wybrała się mniejsza niż w 2008 roku delegacja z diecezji, której przewodniczył ks. bp Wiesław Lechowicz z Tarnowa. W skład delegacji weszli: ks. Tomasz Atłas, sekretarz Komisji Episkopatu Polski do Spraw Misji, ks. Józef Drabik, dziekan z Brzeska, ks. Zbigniew Pietruszka, proboszcz z Tuchowa i ks. Jan Kudłacz, proboszcz z Uszwi – niegdyś misjonarz w Kongo.
 
Przybyliśmy do Brazzaville w piątek 17 września 2010 r. o 18.00 miejscowego czasu, zapadał zmrok. Temperatura ponad 30 oC, więc gorąco. Po przejściu formalności na lotnisku, odebraniu bagaży, już przepoceni, doznaliśmy jeszcze gorętszego powitania przed lotniskiem od zgromadzonych tam sióstr „białych” i ”czarnych”. Śpiewy – „Witamy Was”, i inne po polsku, podniosły jeszcze temperaturę, przypomniały nam cel podróży i to, że jesteśmy tu naprawdę oczekiwani. Udajemy się do parafii Jezusa Zmartwychwstałego i Miłosiernego, gdzie od 13 lat proboszczem jest ks. Bogdan Piotrowski z Wojnicza. Tu będzie nasza baza do różnych wyjazdów.
 
Sobota, 18 września 2010 r. – zwiedzanie Brazzaville, wizyta na targu afrykańskim. Wieczorem koncert chórów w kościele.
 
Niedziela, 19 września 2010 r. W kościele św. Franciszka z Asyżu, przy którym od lat pracują nasze siostry Józefitki, o 9.00 ma miejsce uroczysta msza św., której przewodniczy ks. bp Wiesław Lechowicz. W czasie tej mszy św. 4 afrykańskie józefitki składają śluby wieczyste na ręce matki generalnej siostry Leticji Niemczura, która wiele lat była misjonarką w Kongo. Wielka radość, tańce, podarki, śpiewy. Gorąca msza św. trwała ponad 3 godziny. Ci z delegacji, co uczestniczyli pierwszy raz w takiej uroczystości są pod wrażeniem radości i żywiołu modlitwy Afrykańczyków. Na śluby przybył misjonarz pochodzący z Uszwi, o. Jan Smaluch, pracujący od 30 lat w Kongu Demokratycznym. W uroczystości uczestniczył sekretarz Nuncjatury i 23 kongijskich kapłanów.
 
Poniedziałek, 20 września 2010 r. Udajemy się do diecezji Nkayi, gdzie od 1985 roku (z przerwą pięcioletnią) pracuje ks. Marian Pazdan. Przed dwoma laty poprzednia tarnowska delegacja tam nie dotarła. Wyruszamy rano ze stolicy dwoma samochodami terenowymi Toyota. Po 70 km zatrzymujemy się na biskupstwie w Kinkala, zwiedzamy katedrę, a następnie bierzemy obstawę 3 żołnierzy z karabinami, którzy będą nas ochraniać podczas przejazdu przez wciąż niebezpieczny region Pool, gdzie zginął ks. Jan Czuba. Przystanek w Missafu, gdzie pracował niegdyś ks. Bogdan Piotrowski, następnie w Mindouli, gdzie również długo pracowali Polacy: ks. Stanisław Łacny, ks. Józef Smoleń, ks. Józef Gurgul, ks. Andrzej Kurek, ks. Jan Czuba i ks. Bogdan Piotrowski. Noc spędzamy w klasztorze benedyktynów w Buanza (250 km). W czasie wojny domowej tamtejsi mnisi też musieli uciekać i pozwolić, by rozgrabiono co się dało. Od dwóch lat próbują odnowić życie klasztorne i struktury materialne.
 
Wtorek, 21 września 2010 r. Dalszy ciąg drogi (180 km) z zatrzymaniem w stolicy diecezji Nkayi. Spotkanie na biskupstwie z tamtejszym ks. bp. Danielem Mizonzo. Kontynuujemy drogę poprzez pola trzciny cukrowej do Dolisie i wreszcie o 15.00 docieramy do Louvakou. W Louvakou ks. Marian Pazdan od 3 lat tworzy struktury nowej parafii i buduje sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Powitanie jest szalenie gorące, z transparentem. Przygotował je wikariusz Kongijczyk. Modlitwa w tymczasowej kaplicy, obiad afrykański i o 17.00 Droga Krzyżowa na pobliską górę. Schodzimy już przy zmroku – bo tu dzień się zaczyna rano o 6.00, a kończy o 18.00. Zmęczeni drogą i doznaniami, śpimy w pokojach domu wybudowanego z ofiar kolędników misyjnych z naszej diecezji. Trochę nam przeszkadzają pielgrzymi z okolicznych wiosek, którym się nie chce spać i modlą się głośno o pierwszej w nocy śpiewając pobożne pieśni.
 
Środa, 22 września 2010. r. Rano pobudka, bo o 6.00 wyjazd do Nyanga, (160 km), na parafię utworzoną i wyposażoną prze ks. Mariana Pazdana i ks. Jana Kudłacza, a otwartą w 1993 r. Pierwszym proboszczem był ks. Jan Kudłacz, następnie ks. Marian Pazdan. Obecnie pracują tam księża kongijscy. Powitanie również gorące. Msza św. pod przewodnictwem ks. bpa Wiesława Lechowicza. Kazanie wygłasza w kikongo dawny proboszcz ks. Jan. Są owacje, śpiewy radości, obiad i powrót do Louvakou. Zatrzymujemy się w Kimbangou, gdzie również ks. Marian Pazdan w ciągu trzech lat (2003-2007) wybudował i otworzył parafię św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Proboszczuje tam obecnie Kongijczyk. Szczęśliwie wracamy do Louvakou. Tu wieczorem o 20.00 koncert chórów. Wrażeń nie brakuje. Wszędzie radość z naszego przybycia i wspólnej modlitwy.
 
Czwartek, 23 września 2010 r. – Dzień uroczystej mszy św. przy budującym się Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Louwakou. Na razie tylko ściany boczne na wysokość 2 m, druty na słupy wychodzą z ziemi, piasek i żwir. Uroczysta msza święta dobrze animowana. Baran na ofiarę, parę kur i inne tutejsze produkty. Po posiłku wyjazd do wioski Mapssi-mpassi. Tam zgromadzona wspólnota oczekuje nas z darami: dwa barany, 3 kury, nie mówiąc o bananach, manioku itp. Po krótkiej modlitwie kierujemy się w stronę Brazzaville, znów do Buanza na nocleg. Droga tym razem jest okropna. Nikt z nas nie zapomni tumanów kurzu i wybojów. Już nocą, bo o 19.00 docieramy do klasztoru.
 
Piątek, 24 września 2010 r. Rano o 7.00 wyruszamy do Loulombo – miejsca śmierci i spoczynku ks. Jana Czuby. Od Loutete znów mamy obstawę wojskową. Tym razem 8 żołnierzy uzbrojonych w kałaszniki. Jedno auto z przodu z żołnierzami, a na końcu kolumny dwóch żołnierzy. Do Loulombo docieramy na 10.00. Liczna grupa chrześcijan oczekuje nas wraz w 7 kapłanami kongijskimi. Nawiedzenie kościoła, następnie modlitwa przy grobieks. Jana Czuby. Msza św. w kościele. Ksiądz Biskup robi postępy i coraz więcej czyta, i mówi po kongijsku. Po posiłku udajemy się w stronę Brazzaville (200 km) z obstawą do Kinkala.
 
Sobota, 25 września 2010 r.– Trochę wypoczynku. Zwiedzanie miasta. Obiad na Nuncjaturze, (Nuncjuszem jest Polak ks. abp Jan Pawłowski). Po południu koncert chórów. Znów niezapomniane wrażenia z radości i żywiołu śpiewu różnych grup parafialnych.
 
Niedziela, 26 września 2010 r. – Wielkie święto w Parafii Jezusa Zmartwychwstałego i Miłosiernego. Na mszy św. o 9.00 ks. biskup Wiesław udziela chrztu 11 dzieciom, w tym wnuczce pewnej Polki, która od lat mieszka w Brazzaville z mężem Kongijczykiem. Przepiękna liturgia, barwne ubrania, śpiewy pełne radości. Zachwyt w oczach delegacji. Już wpadają w rytm tańca i nie tylko ustami, ale całym ciałem wielbią Boga. Spotkanie przy stole z przedstawicielami władz lokalnych i Parlamentu.
 
Poniedziałek, 27 września 2010 r. – Wyprawa na północ Konga. Droga niby asfaltowa, ale z niespodziankami – niespodziewane głębokie dziury w asfalcie niemile zaskakują. Przy drodze są wraki samochodów, które wpadły w taką pułapkę. Inne krajobrazy niż na południu. Równina, sawanna. Trochę gór na rzeką Lefini. Tam się zatrzymujemy, by podziwiać wielkie termitiery. Do Gamboma (300 km) przybywamy około14.00. Proboszczem w Gamboma jest ks. Tomasz Kania. Kiedyś pracowali tu: ks. Andrzej Piotrowski, ks. Stefan Wal, ks. Bronisław Puchała, ks. Józef Kordek, ks. Stanisław Boroń, ks. Jan Betlej. Księdzu Tomaszowi pomaga wikariusz – Kongijczyk. Są trzy siostry zakonne – józefitki: Polka – siostra Roberta i dwie Kongijki. Wieczorem o 17.00 Msza św. z chrztem dorosłego mężczyzny i bierzmowanie 15 osób. Jest bardzo ciepło. Kolację z grila przygotował tutejszy wikariusz. Potem śpiew piosenek religijnych przy akompaniamencie gitary w rękach ks. Bogdana. Jest z nami polska siostra Danuta FMM z Brazzaville, szczęśliwa, że może pogadać po polsku, bo we wspólnocie od lat jest z innymi narodowościami. Ksiądz Tomasz kieruje szkołą podstawową i gimnazjum, siostry przedszkolem.
 
Wtorek, 28 września 2010 r.– Rano wyjazd w kierunku Oyo z zatrzymaniem w wiosce w buszu – w Mpassa. Wioska oddalona od głównej drogi około 20 km. Kaplica zbudowana na palach, kryta blachą. Niezwykłe święto – delegacja z polski – ksiądz biskup. W czasie mszy św. jest chrzest dorosłego i dwa śluby, w tym nowoochrzczonego. Tańce radości po zawarciu ślubu, prezenty. Ceremonia trwa też około 3 godziny. Posiłek w wiosce i dalej do Oyo. Jest to pierwsza misja kapłanów z naszej diecezji w Kongo – rok 1973. Tam też przybyły pierwsze 4 polskie siostry józefitki. Niezwykła miejscowość, bo stamtąd pochodzi prezydent Konga, a obok misji ma swój pałac. Obecnie ładne miasteczko z asfaltowymi ulicami i prądem w nocy. Tu kiedyś pracowali: ks. Stanisław Jeż, ks. St. Łacny, ks. Wojciech Mach,
ks. St. Pawłowski, ks. B. Rosiek, ks. Józef Kiwior, ks. Tomasz Atłas. Obecnie proboszczem jest ks. Józef Piszczek. Pięknie się prezentują: kościół. szkoła parafialna i przedszkole prowadzone przez siostry.
 
Środa, 29 września 2010 r. Rano msza święta z licznym udziałem wiernych. W planie jest wyjazd do Owando – stolicy biskupiej i do Makoua na równik. Po śniadaniu zaczyna padać deszcz. Jednak koło 10.00 ustaje. Jedziemy. Najpierw dobry asfalt do Owando – 100 km. Wizytujemy katedrę i siedzibę biskupa. Od dwóch lat diecezja nie ma biskupa. Po śmierci ks. bpa Ernesta Kombo czeka na nowego pasterza. Obiad w restauracji nad rzeką. Jemy krokodyla i inne lokalne specjały. Kontynuujemy drogę do Makowa, gdzie przebiega równik. Trochę pada, ale droga choć ziemna jest niezła jak na warunki afrykańskie. Robimy pamiątkowe zdjęcia na równiku, a przy kościele odmawiamy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Rozmawiamy z włoskimi franciszkanami, którzy tu pracują. Powrót do Oyo (180 km). Szczęśliwie wracamy do miasteczka prezydenta.
 
Czwartek, 30 września 2010 r. – Po porannej mszy przewidziana przejażdżka pirogami po rzece Alimie, która płynie obok misji. Pogoda dopisuje. Jedziemy głęboką na 20 m rzeką potem skręcamy w dopływ i kanałami w buszu kluczymy, by wrócić znów do głównej rzeki. Coś niezapomnianego. Dzika przyroda jak w Dolinie Rospudy. Posiłek pożegnalny u sióstr. Trzeba wracać do Brazzaville, bo czas pobytu się kończy w piątek. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na chwilę w Gamboma. Do stolicy docieramy o 20.00. Szczęśliwi choć zmęczeni myślimy o chłodniejszej Polsce.
 
Piątek, 1 października 2010 r. Dzień wyjazdu. Zakup pamiątek przed południem. W południe obiad z udziałem miejscowego arcybiskupa Anatola Milandou, który w 2009 r. gościł w naszej diecezji i odprawiał w Brzesku sumę odpustową na uroczystość Matki Kościoła. Pakowanie walizek – są dużo lżejsze ni do Konga. Przyjeżdżają siostry, aby się pożegnać. O godz. 19.00 wyjeżdżamy na lotnisko. Padają ostatnie słowa podziękowania organizatorom, następują pożegnania. Szkoda opuszczać ten niezwykły kraj. Zapewnienia o pamięci modlitewnej i nie tylko.
 
Noc w samolocie do Paryża, potem w sobotę 2 października 2010 r. o 9.35 do Warszawy i o 13.00 samochodem przez Tarnów do Brzeska i Uszwi.
 
Chcę w imieniu delegacji wyrazić ogromną wdzięczność siostrom zakonnym i kapłanom misjonarzom, pracującym w Kongo z ks. Bogdanem Piotrowskim na czele, za zorganizowanie naszego pobytu, bogaty program pełen atrakcji i niezwykłą atmosferę braterstwa, i radości z bycia razem. To były naprawdę piękne dni! Bogu niech będą dzięki. Po kongijsku: Matondo Tata Nzambi!
 
ks. Jan Kudłacz – uczestnik wyprawy