Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Misyjna Wizyta Pasterza Diecezji w Afryce

Wizyta biskupa tarnowskiego Józefa Życińskiego na Czarnym Lądzie miała miejsce w dniach od 29 stycznia do 17 lutego 1994 roku i objęła dwa afrykańskie kraje, w których pracują księża tarnowskiej diecezji: Kongo i Republikę Środkowoafrykańską. Spróbujmy potowarzyszyć w misyjnej pielgrzymce naszemu Pasterzowi.

I. KONGO - "tarnowskie" od dwudziestu lat

Pierwszym etapem misyjnej podróży było Kongo. Czternaście dni pobytu w tym kraju pozwoliło Biskupowi Tarnowskiemu na odwiedzenie dziewięciu misji (dziesiąta z powodu niedostępności nie stała się miejscem biskupich odwiedzin) i spotkanie się z 15 kapłanami głoszącymi tam Ewangelię. Przenieśmy się na chwilę do Konga.

Obecnie sytuacja Konga nosi na sobie znamię wojny domowej. Jest ona podyktowana nie tylko względami politycznymi, ale przede wszystkim plemiennymi. Walka o władzę w Kongo jest pewnego rodzaju patem, prowadzącym od dłuższego czasu nawet do przelewu krwi. Widok zamordowanych ludzi i wieści o wielu zabitych nie należały do radosnych chwil dla przybywającego z orędziem pokoju Biskupa. By przemierzyć setki a nawet tysiące kilometrów po kraju, trzeba było posiadać dwa rodzaje przepustek, wydanych przez stronę rządową i stronę opozycji. Na szczęście religijna dusza żołnierza kongijskiego otwierającego i zamykającego co krok stawiane drogowe szlabany, zadawalała się bardziej medalikiem czy różańcem niż przygotowanymi oficjalnymi "glejtami". Również parę groszy przyjęte jako "glejt" przez strażnika szlabanu na zakup kawy, było dowodem szacunku dla autorytetu biskupa-gościa, zwiastuna ewangelicznego pokoju.

Językiem administracyjnym Konga jest francuski. Nasi misjonarze posługują się językami tubylczymi jak lingala, lari, bakongo, monokutuba i inne.

Gdy chodzi o ewangelizację Konga, to pierwsze jej próby sięgają końca XV wieku będąc związane z pracą misjonarzy portugalskich oraz drugiej połowy XVII wieku, kiedy na tamtejsze tereny przybywają misjonarze włoscy.

Zasadnicza fala ewangelizacji związana jest z datą 1883. Przybywają wtedy misjonarze francuscy ze zgromadzenia Ducha Św. Zajmują się głoszeniem Ewangelii, wykupem niewolników i szkolnictwem. Pierwsze misje zakładane są przez późniejszego bpa Augouarda, którego nazwisko kojarzy się z początkami Kościoła katolickiego w Kongo. Jest to rok 1883. Mija, więc jedenaście lat od stuletniej rocznicy ewangelizacji Konga. Jej owocem jest dzisiaj coraz liczniejsze rodzime duchowieństwo. Pierwszy ksiądz kongijski był wyświęcony w 1895 a pierwszy biskup 3 grudnia 1961 r.

Dnia 5 maja 1980 r., jakby w stulecie ewangelizacji, do Brazzaville przybywa Jan Paweł II. Dla Kongijczyków, którym na siłę wpajano marksistowskie zasady życia, był to dzień entuzjazmu i radości. W przemówieniu Jan Paweł II podkreślił odwagę wielu chrześcijan. Połowa przemówienia w katedrze była wzruszającą modlitwą za Kościół kongijski, którego członkom na siłę chciano wyrwać wiarę w Jezusa Chrystusa.

Obecnie Kościół katolicki w Kongo podzielony jest na 6 diecezji, którymi kierują biskupi pochodzenia afrykańskiego. Nasi księża w liczbie 15 są obecni w pięciu diecezjach, pracują w 10 misjach. Kongo zamieszkuje przeszło 800 tys. katolików.

Wizyta biskupia zaczęła się w Brazzaville. W stolicy, zaraz po przylocie Ks. Biskup spotkał się w czasie Mszy św. z dziećmi, a później z różnymi grupami parafialnymi.

Gość z Polski został przywitany przez przewodniczącego rady parafialnej jako ten, który przybył zaświadczyć o "głębokiej i solidnej wierze Kościoła polskiego". Zobowiązujące to dla nas wszystkich i przywołujące chyba do refleksji nad słowami Jana Pawła II wyjętymi z Redemptoris missio: "Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana". Czy głębokość i solidność naszej wiary związana jest z jej przekazywaniem?

Parafia Jezusa Zmartwychwstałego w stolicy Konga prowadzona jest przez ks. Wojciecha Macha (od 20 lat pracującego w Kongo) i ks. Piotra Świdra, pracującego tam od przeszło czterech lat. Ksiądz Biskup określając tego pierwszego, jako "bardziej Kongijczyka" niż Polaka, wywołał w burzę oklasków. Podobna burza rozległa się w kościele po nominacji ks. Piotra kanonikiem. Gość z Polski długo wyjaśniał obcy dla kongijskich umysłów tytuł "chanoine". Reakcja wiernych dowiodła, że siła i sposób argumentacji nie podlegały dyskusji. Takich owacji, choć o mniejszym natężeniu było więcej. Nominacja, bowiem, na "chanoine" dosięgła liczną grupę naszych misjonarzy.

W parafii, gdzie księża Wojciech i Piotr pełnią posługę duszpasterską, kilkanaście lat temu została zorganizowana księgarnia, która zwłaszcza w czasach brutalnie narzucającego się w Kongo komunizmu radzieckiego, okłamywanym przez zwodniczą ideologię Kongijczykom, służyła Biblią w wielu językach (również rosyjskim) i religijną książką. Służyła też książką dającą prawdziwą odpowiedź na takie problemy jak "wiara - nauka", "pocho­dzenie religii" czy też książką odpierającą ataki głoszonego ateizmu marksistowsko-leninowskiego. Owocem działalności owej księgarni było wydalenie z Konga przez agentów radzieckich jej twórcy - ks. dra Józefa Ziobronia.

W Brazzaville przewidziane było również spotkanie z klerykami Wyższego Seminarium Duchownego, ale z powodu zamieszek jego działalność została zawieszona i tym samym spotkanie nie doszło do skutku. Pasterz diecezji tarnowskiej udzielił natomiast wywiadu TV kongijskiej i tygodnikowi "La Semaine Africaine" kolportowanemu w Kongo i RCA. Tygodnik opublikował wywiad w numerze z dnia 3 marca 1994 tytułując go: "Jestem Józef, wasz brat!”. Ksiądz Biskup zapytany został m.in. o motyw swojej wizyty i o wrażenia, jakie odniósł w czasie jej trwania. Na pytanie, jak tłumaczy fakt, że wszyscy księża i siostry z Polski pracujący w Kongo pochodzą tylko z diecezji tarnowskiej, odpowiedział, że pierwsi misjonarze tarnowscy pociągali innych, świadcząc o kulturze, wartościach religijnych i duchu modlitwy Kongijczyków.

1. Północ Konga - tu były pierwsze kroki

Na północy Konga Ks. Biskup odwiedził korzenie misji tarnowskich misjonarzy, to jest Oyo, gdzie przybyli oni w 1973 roku. W 1975 przybywają do Oyo również cztery siostry Jozefitki z tarnowskiej prowincji. Pracują tu do dnia dzisiejszego.

Do misji, na której przez ostatnie 14 lat pracował ks. Stanisław Pawłowski a obecnie obsługiwanej przez księży Józefów Piszczka i Kiwiora (od przeszło sześciu lat ewangelizujących w Kongo), należy kilkanaście wiosek, w tym kilka położonych wzdłuż rzeki Alima. Do najdalszej wioski trzeba płynąć pirogą 5 godzin.

Oprócz pracy pastoralnej w parafii funkcjonują: biblioteka, caritas, kursy szycia, pomoc medyczna z apteką.

W planie wizyty była również Gamboma, gdzie pracują księża Józef Kordek i Jan Betlej. Położona 320 km od Brazzaville jest siedzibą prawie wszystkich religii praktykowanych w Kongo. W skład misji wchodzi kilkanaście wiosek oddalonych nawet do 100 km od centrum.

Pracują tu również Siostry Jozefitki, prowadzące też dom postulatu. Mają już kilka rodzimych powołań. Niektóre siostry afrykańskie będące wychowankami tego domu, złożyły już śluby zakonne – nawet wieczyste. Powołanie do życia zakonnego to Boża łaska, która przemienia nie tylko życie dotyczących, ale i ich rodzin i bliskich.

Spotkanie w Tchika-Pika na północy Konga z matką jednej z kandydatek na siostrę zakonną, tego właśnie dowiodło. Owa matka pokazała Biskupowi swoją kartę chrztu, na której widniała data 13 maja 1993 rok. Wymowny przykład religijnego oddziaływania dzieci na rodziców. Trudne to jest zwłaszcza dla naszej mentalności, gdzie relacja pobierania wzorców życiowych jest odwrotna.

Następnym celem podróży było Mpouya, gdzie pracuje ks. Stefan Wal - przebywający w Afryca już 20 lat. Patronką jego parafii jest bł. Annuarita - pierwsza męczenniczka z Zairu, ogłoszona błogosławioną przez Jana Pawła II w czasie jego pierwszej podróży do tego kraju w 1980 roku. Misja ta jest trudno dostępna. W drodze do niej Ks. Biskup zaznał radości misjonarskich podróży, wysiadając z terenowego samochodu i własnoręcznie wypychając go z opornego błota.

Misją wydzieloną z Gambomy jest Ngo. Jedynym misjonarzem jest tu ks. Bronisław Rosiek - w Afryce od 1983. Misja ta odznacza się specjalnie trudnymi warunkami z powodu braku wody. Trzeba po nią chodzić nawet do kilkunastu kilometrów. W Ngo otrzymała bierzmowanie grupa chłopców. Mieli je otrzymać już kilka miesięcy temu, ale... nie mógł tego uczynić miejscowy, afrykański biskup. W dniu przewidzianym na udzielenie sakramentu ks. proboszcz misyjną drogą radiową otrzymał wiadomość, że miejscowy biskup nie przybędzie z powodu zagrożeń skierowanych w kierunku jego osoby w związku z sytuacją polityczną.

Do tych misji dodajmy jeszcze misję leżącą całkiem na północy, która ze względu na swą niedostępność nie była odwiedzona przez Gościa z Polski. Jest nią Ouesso - stolica diecezji, w której liczba księży nie przekracza 10-ciu. Od czterech lat pracuje tu ks. Józef Ziobroń - związany z Afryką od 18 lat. Misja jest trudno dostępna. Komunikacja możliwa jest właściwie tylko za pomocą samolotu z powodu otaczających ją bagnistych terenów.

Liczba katolików sięga ok. 3 500. Do misji należy 15 wiosek. Ks. Józef jest Wikariuszem Generalnym (funkcja odpowiadająca kompetencjom biskupa pomocniczego w naszej diecezji) a jednocześnie proboszczem miejscowego Kościoła. Przybył on do Konga w 1976 roku. Po wydaleniu w 1986 roku przez siły radzieckie, przez cztery lata pracuje w Republice Centralnej Afryki, skąd w roku 1991 na nowo powraca do - nie komunistycznego już - Konga, by głosić Ewangelię. Jego powrót jest symbolem zwycięstwa Ewangelii miłości, nadającej sens życiu człowieka, nad kłamstwem złudnej ideologii obnażającej tego człowieka z prawdziwej godności.

2. Cztery misje na południu Konga

Wizyta na południu Konga przebiegała w atmosferze szczególnie spontanicznej serdeczności. Biskupie słowo przypominające Kongijczykom, że są jakby cząstką jego diecezji a przez to szczególnie drogimi jego sercu, że ich problemy i sprawy są jego sprawami, jeszcze bardziej potęgowały tę serdeczność. Wyrażała się ona w oklaskach i choć nie liturgicznych, to nikogo nie dziwiących w Afryce okrzykach.

Południe Konga jest w większości chrześcijańskie i jednocześnie przez bliższy dostęp do morza gospodarczo lepiej rozwinięte. Ludzie tu są bardziej wylewni w swych religijnych uczuciach.

Pierwszą misją objętą tu przez naszych księży diecezjalnych jest leżące na pograniczu z Zairem - Mindouli. Objął ją w 1979 roku ksiądz Stanisław Łacny, po sześciu latach pracy na północy Konga, gdzie przybył w pierwszej trójce tarnowskich księży w 1973 roku. Obecnie pomaga mu w pracy ks. Bogdan Piotrowski czwarty rok pracujący w Kongo.

Misja centralna liczy ok. 10 000 mieszkańców. Do tego dochodzi jeszcze 15 okolicznych wiosek również z 10000 mieszkańców. Na miejscu pod opieką ks. Stanisława rozpoczęto budowę dużego kościoła, która napotyka na olbrzymie trudności z powodu braku środków. Zakończono za to budowę plebanii, która została poświęcona przy okazji wizyty Księdza Biskupa. Placówka misyjna dysponuje apteką zaopatrującą tamtejszą ludność w lekarstwa oraz sklepikiem z dewocjonaliami, co jest źródłem misjonarskich dochodów.

W lecie 1989 roku z inicjatywy i dzięki zaangażowaniu ks. Stanisława Łacnego zostało oddane do użytku nowe Centrum Pastoralne, czyli budynek przeznaczony na zjazdy duszpasterskie czy rekolekcje dla chrześcijan z całej diecezji.

Tutaj na Mszy św. w niedzielę 6 lutego Pasterz naszej diecezji udzielał sakramentu chrztu trzydziestu Murzynkom a jednocześnie - jak sam oświadczył - pobił życiowy rekord długości swojej biskupiej, a zapewne i kapłańskiej celebry. Msza św. trwała... cztery i pół godziny, a sama, nie mająca końca procesja z darami ofiarnymi, w których nie zabrakło kozy i kogutów - około godziny. Nie zapominajmy jednak, że składanie darów w czasie Mszy św. w Afryce ma głęboki sens. Jest to gest wspólnoty dla wspólnoty, a zwłaszcza jej najsłabszych i najbiedniejszych członków. Dary przyniesione w naturze są później roznoszone osobom najbardziej potrzebującym. Wielka stąd nauka dla naszych wspólnot, w których niestety rzadko odbywające się procesje z darami obfitują w rzeczy, które chyba rzadko stają się darem dla ubogich.

Z Mindouli została wydzielona misja pod wezwaniem św. Tomasza w Loulombo. Liczy ona ok. 3 000 katolików. W skład misji wchodzi 9 wiosek. Misja w Lulombo została wybudowana od podstaw (był jedynie mały kościół nadający się do remontu) przez ks. Andrzeja Kurka i ks. Augustyna Gurgula, którzy po 10 latach misyjnej pracy opuścili Kongo.

Obecnie pracują tu: nękany chorobami ks. Józef Smoleń - w Afryce od 1979 roku i ks. Jan Czuba - w Afryce od czterech lat.

Inną misją leżącą na południu Konga jest Divenié. Od 1986 roku ewangelizuje tu ks. Marian Pazdan. Jest to misja położona w głębokim buszu - 230 km od miasta i poczty. Liczy ona kilka tysięcy katolików. Należy do niej kilkanaście wiosek. Ks. Marian, mając do pomocy księdza Kongijczyka, ewangelizuje jak zawsze z zapałem. Jest to ten sam zapał, który towarzyszył mu od początku i o którym wspomina w jednym ze swych ostatnich listów: "Mając w pamięci słowa śp. ks. bpa Jerzego Ablewicza «misje to nie turystyka»", zabraliśmy się do prawdziwej, całościowej ewangelizacji powierzonego nam regionu, nie bacząc nawet na to, że nawracanie Kongijczyków na wiarę chrześcijańską prowadzone jest już od stu lat, ze zmiennym skutkiem". Zapał ten ma się jeszcze raz potwierdzić w objęciu nowej placówki misyjnej, zamkniętej od 20 lat z powodu braku misjonarzy.

Wśród różnych spotkań odbytych w Divenié interesującym było spotkanie z Pigmejami. W trakcie spotkania wykonali oni taniec. Nie zapomnieli też polecić się pamięci Ks. Biskupa, wyrażając chęć na otrzymywanie z Polski odzieży, nie ukrywając szczególnej ochoty na...dżinsy.

Z misji w Divenié została wydzielona kilka miesięcy temu nowa misja Nyanga PCA. Jej pierwszym proboszczem został ks. Jan Kudłacz - przebywający w Afryce od 1985, do jesieni zeszłego roku pracujący z ks. Marianem Pazdanem. Misja została wybudowana od podstaw przez księży Mariana i Jana. Był tylko mały kościół, który został przez nich przebudowany. Ks. Jan, nękany często - jak wielu - przez malarię, proboszczuje tu od 3 października 1993 roku i ma do pomocy jednego seminarzystę kongijskiego odbywającego przy nim swój staż duszpasterski.

ks. Krzysztof Czermak
Głoście Ewangelię 2(1994), s. 4-13.