Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



Wizyta w „Tarnowskiej Afryce”

Na przełomie września i października obszar Afryki Środkowej „należał do Tarnowa”. Po zakończeniu wizyty w Republice Konga, sąsiadującej z  Republiką Środkowoafrykańską, wykorzystaliśmy okazję do „skoku” za miedzę, gdzie tarnowscy misjonarze pracują od 1987 roku, a potem do Czadu. 

2. W gorącym Czadzie
 
Czad jest krajem, w którym jako jedyny fideidonista tarnowski pracuje ks. Stanisław Worwa. Przybył tu w listopadzie 2004 roku. Przez 9 lat pracował tu ks. Kazimierz Kopacz (1997-2006) i 4 lata ks. Jarosław Kucharski (1997-2001). Przestrzeń ewangelizacyjna pracy ks. Stanisława od września 2006 roku to przedmieścia stolicy – Ndjameny (wcześniej pracował w Bousso i Koundul-Maïlao). Są to przedmieścia bez drogi asfaltowej i prądu, zamieszkałe prze ok. 50% muzułmanów, a to, co utrudnia pracę Europejczykowi, to niebywały, upalny mikroklimat Ndjameny.
Pierwsi zaczęli ewangelizować obecny Czad misjonarze protestanccy Kościoła ewangelickiego. Przybyli oni do Ndjameny (wtedy Fort-Lamy) w 1924 roku. Katoliccy misjonarze, reprezentowani przez duchaczy francuskich, zaczęli ewangelizację w 1929 roku, przybywając do Kou koło Moundou. Z tym rokiem wiązany jest początek Kościoła w Czadzie. Obecnie Kościół w Czadzie podzielony jest na siedem diecezji i jedną administraturę apostolską. 
 
Na obrzeżach Njameny
 
Parafia pod wezwaniem św. Józefiny Bakhity, w której ks. Stanisław jest wikariuszem, liczy około 4 tys. katolików, z których ponad 60% jest obecnych na niedzielnej mszy św. Jest to jedna z 18 parafii Ndjameny, a jedna z 24 parafii całej archidiecezji, w której pracuje około 50 księży (w tym trzech z Polski).
 
Kościół ks. Stanisława to potężna wiata, pod którą w niedzielnej Eucharystii uczestniczy 2,5 tys. wiernych. Czad nie jest państwem wyznaniowym, ale – jak powtarza ks. Stanisław – jest państwem muzułmańskim. W samej stolicy jest kilkadziesiąt mniejszych i większych meczetów (pięć okazałych) i 55% wyznawców islamu. Podczas krótkiego pobytu udało nam się zorientować, że chrześcijanie zamieszkali w Ndjamenie są mocni w wierze w Chrystusa. W porannej mszy św. o godz. 545 w dzień powszedni uczestniczy od 50 do 70 osób. Nieznanym dla nas jest sposób uczestniczenia dzieci we mszy św. niedzielnej. Otóż do Credo przebywają one w swojej kaplicy, a potem dołączają do głównego zgromadzenia.
 
W katechezie organizowanej przez parafię uczestniczy około tysiąc osób. Każdego roku około 150 z nich otrzymuje chrzest, a 70 bierzmowanie.
 
Również i tutaj duszpasterstwo realizuje się w grupach. Wśród dorosłych swą obecność zaznacza Legion Maryi, Rewnodji (grupa rodzaju caritas opiekująca się chorymi i rodzącymi matkami), grupy modlitewne Kotaria Matki Bożej i Kotaria św. Teresy, grupa opieki nad chorymi oraz 5 szafarzy roznoszących Komunię św. do domów (ok. 30). Są chóry: młodzieżowy śpiewający po francusku i dorosłych – w różnych językach. Wśród dzieci do zauważenia jest grupa Kemkogi czyli dzieci misji, których jest około 150 i które wspomagają działalność Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci (roczny wkład około 500 USD). Wśród młodych najliczniejsze są Przewodniczki (jest ich aż kilkaset), które opiekują się dziewczynkami i młodymi matkami. Są też skauci (100) i trzy grupy studenckie (JEC) stanowiące około 50 osób.
 
Ks. Stanisław jest również kapelanem katolickiego gimnazjum dla dziewcząt (jest ich 250, w tym kilka muzułmanek) prowadzonego przez siostry Rwandyjki. Tutaj w każdym tygodniu celebruje Eucharystię i głosi słowo Boże, jest do dyspozycji uczennic i personelu nauczycoelskiego, głosi rekolekcje w okresie Wielkiego Postu i Adwentu.
 
Parafia podzielona jest na 25 tzw. wspólnot podstawowych, których nie dostrzega się w innych krajach, gdzie pracują księża tarnowscy. Każda środa jest dniem ich spotkania.
 
Języki narodowe są dwa: francuski i arabski w wydaniu czadyjskim. Ludzie mówią też w ngambay i sar oraz w wielu innych.
 
Spotkanie z arcybiskupem Ndjameny, wizyta w krajowym biurze Papieskich Dzieł Misyjnych i w seminarium międzydiecezjalnym, gdzie wicerektorem jest ks. Paweł Pietrusiak z Rzeszowa, a także odwiedziny s. Doroty Zych, naszej rodaczki z Ciężkowic, pracującej w Czadzie kilkanaście lat, stworzyły możliwość doświadczenia Kościoła, który jako młoda roślina wzrasta, ale i potrzebuje pielęgnacji. 
 
Czad potrzebuje pokoju
 
Czad uzyskał niepodległość w 1960 roku. Niedługo potem zaczyna się rebelia, która z przerwami trwa właściwie od 1963 roku. Ostatnie jej przejawy nastąpiły w maju 2008 roku, kiedy rebelianci doszli do stolicy na odległość 5-6 kilometrów. Wcześniej, w lutym 2008 roku, doszli do samej stolicy. Na szczęście na drodze negocjacji, w której swą rolę spełniła Francja, wszystko zakończyło się pokojowo.
 
Od roku 1980 przy władzy są Arabowie. Wtedy doszło do starć zbrojnych w stolicy Ndjamenie między ugrupowaniami wywodzącymi się z Frontu Wyzwolenia Narodowego Czadu (motyw dobrze znany z historii niejednego kraju). Był to oficjalny początek nowej wojny domowej, tym razem między zwolennikami Hissena Habre, przywódcy tzw. Sił Zbrojnych Północy, szukającego poparcia m.in. w Sudanie i Francji, a zwolennikami Goukouni Oueddei (popieranego przez Libię). Pod koniec 1981 roku Habre ogłasza się głową państwa i szefem rządu. Habre otrzymywał ogromną pomoc finansową i wojskową od Waszyngtonu i Paryża a bilans jego krwawych rządów od 1982 do 1990 to 40 tysięcy zamordowanych (w historii Czadu mówi się o „czarnym wrześniu” 1984 roku, kiedy wśród tysięcy została wymordowana cała inteligencja południa Czadu) i 200 tysięcy torturowanych. Na przełomie listopada i grudnia 1990r. wojskowy zamach stanu obalił rządy Habre, a władzę w kraju przejął Ludowy (Patriotyczny) Ruch Ocalenia Narodowego na czele z przywódcą - Idrisem Debym, który mianował się jednocześnie prezydentem i premierem.
Zupełnie nowym przeżyciem były dla mnie odwiedziny w bazie wojskowej EUFOR-u w Ndjamenie. Jest tam tylko kilku Polaków, z płk. Markiem Sanakiem na czele. Od pana pułkownika otrzymałem pamiątkowy medal przypominający wkład polskiego kontyngentu wojskowego w utrzymanie pokoju w Czadzie. Wysokiej rangi polski wojskowy bardzo ceni ks. Stanisława i jego posługę duszpasterską wobec żołnierzy, dla których Ndjamena jest miejscem chwilowego pobytu w drodze do bazy przeznaczenia w Irybie oddalonej 1000 km od Ndjameny. Miałem okazję przeczytać jego pełen uznania list do dowódcy operacyjnego sił zbrojnych, rekomendujący biskupowi polowemu Tadeuszowi Płoskiemu osobę naszego diecezjalnego misjonarza.
 
Baza w Ndjamenie jest zapleczem logistycznym dla wszystkich wojsk wysłanych przez Unię Europejską do Czadu. Wśród 4,5 tys. żołnierzy kontyngent polski liczy 400 osób i stacjonuje w Irybie. Głównym zadaniem żołnierzy polskich jest ochrona obozów uchodźców, którymi są Sudańczycy z Darfuru. W sześciu obozach uchodźców przebywa ich około 130 tysięcy. Nasi żołnierze nie mogą udzielać pomocy mieszkańcom obozów (ONZ twierdzi, że jest od tego), nie wolno im wchodzić na teren obozów. Zapewniają jednak bezpieczny kontakt organizacji humanitarnych z uchodźcami i co najważniejsze stały dostęp niezbędnych środków do życia dla mieszkańców obozów, które są dostarczane konwojami z pomocą humanitarną.
 
Wszyscy misjonarze, których odwiedziliśmy w Republice Środkowoafrykańskiej i Czadzie, są zadowoleni z pełnionej posługi. Wszyscy jeżdżą samochodami otrzymanymi z diecezji tarnowskiej. Wszyscy dają z siebie co mogą. Jeśli narzekają, to głównie na to, że jest ich wciąż mało i że najbliższa perspektywa nie gwarantuje wystarczającej kadry misjonarskiej z Kościoła tarnowskiego. Może to trzeba zapamiętać najbardziej i modlić się o nowe misyjne powołania z szeregów duchowieństwa diecezjalnego z Tarnowa.
 
ks. Krzysztof Czermak
Głoście Ewangelię 1(2009), s. 26-29.