Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko



35 lat obecności księży tarnowskich na misjach (2)

Przygotowania do wyjazdu pierwszych misjonarzy nie były wolne od problemów. Komenda Milicji Obywatelskiej w Krakowie odmówiła wydania paszportu ks. Wojciechowi Machowi. Jak stwierdził sam dotyczący, było to wynikiem jego kazań i w konsekwencji przesłuchań w Urzędzie Bezpieczeństwa. Po odwołaniu się do ministra, kierownika Urzędu d.s. Wyznań w Warszawie otrzymał upragniony paszport i mógł z kilkumiesięcznym opóźnieniem dołączyć do trzech kolegów kończących już swoje krótkie przygotowanie językowe w Paryżu, by po pół roku, w grudniu 1973 r. dotrzeć do nich do Konga.
 
W listopadzie 1972 roku, trójka naszych misjonarzy: ks. Stanisław Jeż, ks. Stanisław Łacny i ks. Andrzej Piotrowski, rozpoczęła swoją podróż do Afryki pobytem w Rzymie. Tam ze swoim biskupem Jerzym Ablewiczem zostali przyjęci na audiencji prywatnej przez papieża Pawła VI. Miała ona miejsce w dniu 15 listopada 1972 roku. Paweł VI podarował im przy tej okazji pamiątkowy medal z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela udzielającego chrztu Chrystusowi. Na tym medalu widnieje napis: Unus Dominus Una Fides Unum Baptisma.
 
Dokładnie sześć miesięcy później, w dniu 15 maja 1973 roku z Paryża, po zakończeniu pięciomiesięcznego kursu języka francuskiego, udali się do swej ojczyzny z wyboru. Ich przygotowanie językowe w Polsce i we Francji zostało poprzedzone w maju 1972 roku sześciodniowym kursem misjologicznym urządzonym na ATK, jak i wymaganym pięciodniowym kursem państwowym zorganizowanym przez Urząd ds. Wyznań i Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.
 
Kongo-Brazzaville krajem „eksperymentu tarnowskiego”
 
Fakt wyjazdu pierwszych fideidonistów przyczynił się niewątpliwie do rozwoju świadomości misyjnej w Kościele tarnowskim i do decyzji o wyjazdach następnych kapłanów. Właśnie pod wpływem zgłoszeń, a potem wyjazdu pierwszych misjonarzy, na misje zgłosił się kolejny kapłan, którym był ks. Stefan Wal. Dołączył on do pierwszej czwórki już w 1974 roku.
W perspektywie kolejnych zgłoszeń „eksperyment tarnowski” mógł być bez przeszkód realizowany. Polegał on na systematycznej, zorganizowanej i odpowiedzialnej trosce Kościoła tarnowskiego, o jeden konkretny kraj afrykański, którym było Kongo-Brazzaville. Biskup Jerzy Ablewicz, za wielkimi wyjątkami, posyłał na pracę misyjną po dwóch, po trzech, a nawet po czterech kapłanów. W 1976 roku wyjechało dwóch fideidonistów: ks. Józef Ziobroń i ks. Stanisław Pawłowski, w 1977 ks. Kazimierz Nowak, a w 1979 roku księża: Ryszard Wąsik, Augustyn Gurgul, Bronisław Puchała i Józef Smoleń. Później, po czteroletniej przerwie, do Konga dotarło kolejnych czterech kapłanów: Jan Malicki, Andrzej Kurek, Józef Kordek i Bronisław Rosiek, a w 1985 roku trzech: Jan Kudłacz, Marian Pazdan i Jan Piotrowski. Dwa lata później dołączył ks. Józef Piszczek, a w następnym roku księża Józef Kiwior i Stanisław Boroń. W 1989 roku na pracę misyjną wyjechali księża: Jan Czuba i Piotr Świder. Po nich, w następnym roku dotarło dwóch kapłanów. Byli to ks. Jan Betlej i ks. Bogdan Piotrowski. Później miała miejsce długa przerwa i w 2002 roku jako ostatni z księży tarnowskich dołączyło do Konga dwóch księży, którzy uzupełnili szczupły już wtedy personel fideidonistów tarnowskich. Byli to ks. Tomasz Atłas i ks. Tomasz Kania. W tym samym roku do Konga powrócił po pięcioletniej przerwie ks. Marian Pazdan, którego do opuszczenia tego kraju zmusiła wojna domowa w 1997 roku. Trzeba zaznaczyć, że w Kongu od 1977 roku w dwóch misjach z tarnowskimi księżmi współpracowały i do dzisiejszego dnia współpracują siostry józefitki. Wśród pierwszych czterech sióstr misjonarek, trzy pochodziły z tarnowskiej diecezji.
 
W sumie z Konga-Brazzaville wyjechało 24 misjonarzy. Rozpiętość długości ich pracy była różna – od dwudziestu pięciu lat do półtora roku. Księża Stanisław Łacny i Wojciech Mach opuścili Kongo po 25 latach misjonarskiej pracy i obecnie pracują na Korsyce we Francji. Ks. Stefan Wal pracował 24 lata, ks. Józef Kordek 23 lata, a ks. Józef Ziobroń 20.
 
Przyczyny opuszczenia były także różne: wojna domowa, zdrowie, powody polityczne, zamierzona osobista decyzja, wezwanie przez biskupa, a nawet oskarżenie o dysponowanie czarodziejską mocą. Jeden – ksiądz Jan Czuba – pozostał na miejscu do końca, ginąc śmiercią męczeńską. Spośród byłych misjonarzy 7 powróciło do rodzimej diecezji, 13 pozostało na zachodzie Europy (Francja 10, Belgia 2, Niemcy 1), 1 w USA, 1 w Kanadzie, 2 nie żyje.
 
Obecnie w granicach kraju pozostaje w trzech diecezjach czterech misjonarzy: dwóch na północy i dwóch na południu. Są oni zupełnie nielicznymi, a nawet jedynymi europejskimi misjonarzami w swoich Kościołach partykularnych. Na sześć diecezji istniejących w Kongu, w pięciu ewangelizowali nasi kapłani. Samodzielnych placówek objętych obecnością i działalnością tarnowskich fideidonistów w okresie 35 lat było 19. Oto one: Oyo, Gamboma, Brazzaville, Louvakou, Kibangou, Mindouli, Loulombo, Loubomo, Mbanza-Nganga, Nkayi, Divenié, Nyanga, Kimongo, Mbinda, Missafou, Owando, Ouesso, Mpouya i Ngo. W czterech pierwszych do dnia dzisiejszego pracują misjonarze z Tarnowa.
 
Dar par excellence
 
Obecność i praca księży tarnowskich w Kongu-Brazzaville przez 35 lat to ogrom dobra pozostawionego i przekazywanego tam pod postacią ewangelizacji i działania na rzecz promocji człowieka. Wzrost liczby ochrzczonych, większa świadomość religijna wiernych, Kościoły, kaplice, szkoły, różnej użyteczności domy, dzieła charytatywne – świadczą o tym same za siebie. Jednak złożona tam ofiara męczeńskiej krwi naszego rodaka, przewyższa wszystkie dary, których autorami byli i są księża z Tarnowa. Ksiądz Jan Czuba złożył największy dar – dar swojego życia. W tym roku, 27 października, będziemy obchodzić 10-tą rocznicę jego męczeńskiej śmierci.
 
Jego śmierć jest „dopełnieniem ofiarnej, 25-letniej pracy kapłanów tarnowskich na misjach w Kongu” – jak pisał bp Wiktor Skworc w komunikacie do diecezjan z okazji śmierci księdza Jana. Ks. Antoni Kmiecik zaś zauważył, jest ona jednocześnie „gwarancją mocy Ducha Świętego dla tych, którzy z tarnowskiej diecezji znów zostaną posłani” oraz wyzwaniem do podjęcia autentycznego zapału misyjnego, który w radykalny sposób ukazał w sobie ksiądz Jan. W kadrze historii wyznaczonej przez 35 lat ofiarnej posługi, postać księdza Jana Czuby, jedynego polskiego misjonarza-męczennika fideidonisty, jawi się jako ścięty kwiat, który jest wyzwaniem nie tylko dla Kościoła tarnowskiego, ale i całej wspólnoty Kościoła lokalnego w Polsce. Zaprasza bowiem ten Kościół do złożenia daru wiary dla całego Kościoła powszechnego.
 
ks. Krzysztof Czermak
Głoście Ewangelię 3(2008), s. 5-7.