Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Tomasz Kania

 

O pracy nad katechizmem przeznaczonym dla dzieci uczących się w katolickiej szkole im. św. Józefa w Gamboma pisze ksiądz Tomasz Kania. To jeden z dwóch drukowanych podręczników, jakie posiadają uczniowie, służy więc także do nauki czytania... 
Gamboma, 30 września 2005 r. 
Drodzy Moi! 

 

Od czterech lat pracuję na misji w Gamboma, prowadzonej przez tarnowskich fideidonistów już od ponad 30 lat. Misja ta w 2006 roku będzie świętować swoje 50-lecie. Praca w Afryce różni się od tej, którą wykonywałem jako wikariusz na parafii w Polsce.
 
Od samego początku mojego pobytu tutaj zaangażowałem się w duszpasterstwo wspólnot znajdujących się w wioskach oddalonych od misji nawet 90 km drogą lądową, są i takie, do których udało mi się dopłynąć pirogą – afrykańską łódką wydłubaną z pnia drzewa – a są takie, które wciąż czekają na wizytę misjonarza. Po krótkim czasie przekonałem się również, że zdolności murarskie są konieczne, by pracować w Gamboma, bo wciąż budujemy czy remontujemy budynki parafialne i szkolne. Oprócz tego ciągłe naprawy naszego sfatygowanego samochodu sprawiły, że odnowiłem znajomość mechaniki teoretycznej i tej praktycznej z moich lat szkoły średniej.
 
Wiele jest różnic tych mniej czy więcej egzotycznych i można by jeszcze wiele pisać, jednak w tym liście chciałem napisać o katechezie w szkole katolickiej im. św. Jozefa.
 
Od samego początku mojego pobytu w Gamboma, oprócz wyżej wymienionych zajęć, zająłem się katechizowaniem w starszych klasach szkoły podstawowej i we wszystkich klasach naszego gimnazjum. Na początku było trochę trudno, bo po kilku miesiącach kursu języka francuskiego stanąłem przed dziećmi, które miałem uczyć. Ponadto kolejną trudnością był brak programu katechetycznego, katechizmów, jak również zróżnicowanie wyznaniowe naszych uczniów. Biorąc pod uwagę te problemy, szukałem dróg wyjścia. Na początku powtarzałem język francuski, ucząc się jednocześnie języka miejscowego, – lingala, który pozwala na komunikację, szczególnie w wioskach. Odnalazłem i przeczytałem wszystkie dostępne katechizmy opracowane jeszcze przez pierwszych francuskich misjonarzy, a nie ma ich wiele, i biorąc pod uwagę zróżnicowanie naszych uczniów, stworzyłem swój program nauczania. Pierwszy cykl dla dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej, a następnie dla wszystkich klas gimnazjalnych. Dla niektórych osób jest to pewnie trudne do wyobrażenia, ale takie są realia pracy na misjach w Kongo. Kiedy pracowałem w diecezji tarnowskiej, zaraz w pierwszym roku referat katechetyczny zaproponował nam, katechetom, różne programy nauczania, katechizmy, które można było sobie kupić w sklepie i zaproponować swoim uczniom. Tam nie ma czegoś takiego, nawet gdyby katechizmy były ogólnie dostępne, większość dzieci nie byłoby stać na ich zakup.
 
Po dwóch latach nauczania katechezy doszedłem do wniosku, że będę musiał wydrukować dla dzieci katechizmy. Kolejnym bodźcem do tego dzieła była obserwacja systemu nauczania w Kongo. Proszę sobie wyobrazić, że Ministerstwo Edukacji nie przewidziało ani jednego podręcznika dla gimnazjalistów, ani dla ich nauczycieli. Nauczyciele, którzy mają do zrealizowania swój program, części przeznaczone dla uczniów piszą na tablicy, a uczniowie przepisują do swoich zeszytów, często z błędami, a potem uczą się tego na pamięć. Początkowo nie mogłem się nadziwić, dlaczego uczniowie kupują przynajmniej jeden długopis na tydzień, teraz już rozumiem.
 
Mając świadomość tej sytuacji, zająłem się redakcją mojego katechizmu, który stał się drugim podręcznikiem w naszej szkole. Pierwszym był podręcznik napisany i wydany przez ks. Józefa Kordka, był to podręcznik do łaciny. Dużą pomocą w redakcji tego katechizmu był komputer, który kupiłem sobie po pierwszym urlopie. Praca trwała kilka miesięcy. Wydrukowałem oryginał zawierający prawie 30 tematów, na końcu każdego egzemplarza znajduje się również słowniczek terminów religijnych wraz z modlitwami codziennymi. Następnie każdą stronę kopiowałem w stolicy Brazzaville i po powrocie do Gamboma zająłem się pracą introligatorską. W ten sposób udało mi się opracować 100 egzemplarzy przeznaczonych dla moich uczniów. Trudno jest przelać na papier radość moich uczniów, kiedy dostali na własność kilkadziesiąt stron drukowanego tekstu. Katechizm pomaga w nauczaniu katechezy, jak również daje możliwość czytania tekstu drukowanego, która jest tak konieczna do dobrej znajomości języka, w naszym przypadku języka francuskiego. Tematy są identyczne dla wszystkich czterech klas naszego gimnazjum, ale mam już napisany drugi cykl katechez dla dzieci mniej zaznajomionych z Kościołem i religią. Mam nadzieję, że po tegorocznym urlopie uda mi się zrealizować to przedsięwzięcie.
 
Opisując te moje przeżycia i osiągnięcia, pragnę podziękować wszystkim, którzy mi w tym pomogli, mimo dużej odległości, która nas dzieli. Mam na myśli tych wszystkich, którzy nieustannie modlą się za mnie i ofiarują swe cierpienia w mojej intencji. Dziękuję tym wszystkim, którzy utrzymują ze mną kontakt listowny, podtrzymując mnie na duchu. Wyrażam wdzięczność tym wszystkim, którzy podczas ubiegłorocznego urlopu wsparli mnie swoimi ofiarami materialnymi. Dziękuję moim Rodakom z parafii Łoniowa, ks. Marianowi Majce i parafii Dębno, parafii Straszęcin, ks. Proboszczowi i Przyjaciołom z tej parafii, ks. Edwardowi Nylcowi, ks. Stanisławowi Wdowiakowi i parafii Wierzchosławice, moim kolegom rocznikowym – księżom wyświeconym w 1999 roku, jak również uczniom z Liceum w Czchowie i uczniom ze Szkoły Podstawowej z Głowaczowej. To dzięki tym ofiarom udało mi się skuteczniej głosić Ewangelię tym, którzy jej jeszcze nie słyszeli albo słyszeli niewystarczająco i ich życie jest wciąż dalekie od ideału chrześcijańskiego. 
ks. Tomasz Kania 
Rep. Konga 
Głoście Ewangelię 2(2006), s. 12-14