Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Tomasz Kania

Ksiądz Tomasz Kania pracujący w parafii Gamboma w Republice Konga pisze o przeżywaniu cierpienia, odchodzenia i śmierci Jana Pawła II w tej afrykańskiej wspólnocie chrześcijan, dla których Papież stał się „naszym Papieżem”.
Gamboma, 29 września 2005 r.
 
Moi Drodzy! 
 
Kiedy przed kilkoma tygodniami byłem na urlopie w Polsce, wielu spotkanych przyjaciół, bliskich, pytało mnie jak przeżyliśmy tam w Afryce, w Gamboma, śmierć Jana Pawła II. Czy wiedzieliśmy o jego chorobie, czy mogliśmy oglądać transmisję z jego pogrzebu i tak dalej.
 
Życie na misjach jest pozbawione wielu udogodnień. Między innymi jest problem informacji. W Europie, w Polsce trudno jest sobie wyobrazić, że ktoś kilka tygodni, miesięcy nie ogląda telewizji. W Gamboma tak jest, nie dlatego że nie mamy telewizora, ale dlatego że nie ma w Kongo tak mocnych nadajników, by odbierać fale telewizyjne 300 km od stolicy, a na antenę satelitarną misjonarzy jeszcze nie stać. Pewno trudno jest sobie też wyobrazić, że w Kongo jest tylko jedna narodowa stacja radiowa, którą można słuchać w Gamboma, nie wspomnę, że nie ma w Kongo ani jednej katolickiej radiostacji radiowej. A o Internecie na co dzień można tylko pomarzyć, gdyż dostęp do Internetu jest tylko w stolicy Brazzaville i to wtedy, kiedy jest prąd, a gdy chodzi o prasę, jedyny tygodnik dociera do nas często z wielotygodniowym opóźnieniem.
 
Pomimo tych trudności staramy się być na bieżąco. Razem z ks. Józefem Kordkiem codziennie słuchamy radia watykańskiego, śledząc wydarzenia z życia Kościoła. Transmisje nadawane są w Rzymie. Dzięki tym transmisjom śledziliśmy chorobę, jak również ostatnie chwile ziemskiego życia Jana Pawła II. Tymi cennymi informacjami dzieliliśmy się z naszymi parafianami. Godzinę śmierci naszego Papieża ogłosiliśmy naszym wiernym przez bicie dzwonów. Przez wszystkie dni aż do pogrzebu wspominaliśmy osobę Papieża podczas modlitw. W sam dzień pogrzebu urządziliśmy msze św. dla dzieci naszej katolickiej szkoły, jak również dla wszystkich wiernych.
 
Byłem jednak świadomy, że to wciąż zbyt mało, tym bardziej, że uczniowie z naszej szkoły wciąż przychodzili i pytali, zainteresowani zrówno osobą Jana Pawła II, jak i wyborem nowego Papieża. Po pewnym czasie spędzonym na lekcjach religii w szkole, usiłując wyjaśnić pytania i problemy naszych uczniów, ale i dorosłych, zwłaszcza nauczycieli, postanowiliśmy wraz z ks. Józefem Kordkiem opracować życiorys Ojca Świętego Jana Pawła II. Udało nam się odnaleźć jego przemówienia w Kongo podczas jedynej wizyty w 1980 roku. Po kilku dniach pracy wydrukowaliśmy oryginał, który potem został skopiowany w stolicy. Tym sposobem nie tylko każde dziecko z naszej szkoły, ale również nauczyciele i niektórzy parafianie mogli lepiej poznać osobę Jana Pawła II, jak również przeczytać jego przemówienia. Jakie były owoce tego przedsięwzięcia?
 
Salon naszego budynku parafialnego czy domu dla księży jest dostępny dla dzieci i młodzieży. W tym pomieszczeniu znajdują się również czasopisma, które docierają do nas ze stolicy czy Europy dzięki naszym dobrodziejom. Często dzieci oglądają zdjęcia i czytają to, co mogą przeczytać. Po kilku tygodniach od momentu, kiedy rozdałem dzieciom wcześniej przygotowany skrypcik o Papieżu, jeden z naszych uczniów, czytając gazetę, a w niej życiorys Papieża, znalazł błąd. Była to gazeta wydrukowana w Kongo. Przyszedł do mnie i mówi: „Księże, ale przecież Papież urodził się 18 maja, a nie, 8 jak napisano w tej gazecie”. Byłem zdziwiony, a z drugiej strony ucieszony, że nasza praca przynosi widzialne owoce. Wśród dzieci zainteresowanych osobą Jana Pawła II wiele było takich, które prosiły o obrazek, jak mówiły, „naszego Papieża”.
 
Wspomnienie Ojca Świętego Jana Pawła II jest wciąż żywe wśród naszych parafian w Gamboma. Szczególnie dzieci z naszej szkoły nazywają go: „nasz Papież”, a kiedy wyjeżdżałem z Gamboma na urlop, niektóre kilkakrotnie prosiły, abym nie wracał bez obrazków czy zdjęć „naszego Papieża”. Również podczas mszy św. sprawowanej w naszym kościele w dzień pogrzebu frekwencja była wysoka, jak na nasze warunki sporo było dzieci, młodzieży jak również dorosłych. Wciąż żywe jest wspomnienie jednego z naszych parafian, który klęcząc przed zdjęciem Jana Pawła II modlił się, jak zwykle modli się przed wizerunkiem świętego.
            ks. Tomasz Kania
Rep. Konga
Głoście Ewangelię 4(2005), s. 14 – 16.