Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Józef Kordek

Ksiądz Józef Kordek pracuje w Rep. Konga od roku 1983. W misji, w której od kilkunastu lat jest proboszczem, doszło do kataklizmu. W marcu bieżącego roku, potężna, powracająca kilkakrotnie wichura, poczyniła wielkie spustoszenie. Przypomnijmy, że podobne katastrofa dotknęła Gambomę w 1984 roku. Na wiadomość o tegorocznych zniszczeniach Diecezjalne Dzieło Misyjne pospieszyło ks. Józefowi z pomocą materialną. Dzięki uprzejmości Rodziny ks. Józefa, zamieszczamy list opisujący tamte wydarzenia. 

 
Gamboma, 28 marca 2000 r.

Kochani, 

 
Ostatnio dzieją się u nas ciekawe rzeczy. Dnia 3 marca od 700 do 715 tutejszego czasu (polski zimowy) przeszła burza, a w ciągu pięciu minut zdjęło dach z apteki, zalało trochę leków, zerwało część dachu ze szkoły katolickiej, zburzyło cztery metry muru ogrodzeniowego, naruszyło dach nad garażem i warsztatem, zalało część biblioteki, zdjęło kilka blach z budynku katechetycznego, złamało dziesięć drzew, z których jedno spadło na szkołę. U sióstr naśmieciło tylko małymi gałązkami po całej parceli. W Gambomie zawaliło hangar na targu. Jedną dziewczynę zabiło, a od blach latających w powietrzu zranionych zostało wielu ludzi. Zdjęło również dach z kilku budynków szpitala. Zwaliło bardzo dużo drzew i zniszczyło bardzo dużo dachów.
 
Pracowaliśmy dwa tygodnie, by trochę uporządkować misję, ale jeszcze “poprawiło” 21 marca o godz. 930. Potężna wichura w misji zdjęła kilka blach z kościoła, połamała łaty i krokwie. Spowodowała zniszczenie muru na długości około 30 metrów. Zdjęła sporo dachu z garaży. To, co zostało, jest prawie wszystko do zmiany. Złamane drzewo niszcząc mur zawaliło wjazd na teren misji. Deszcz zalał tabernakulum. Na budynek katechetyczny, w którym mieści się szkoła, zwaliło się kilka drzew, ale żadnemu dziecku nic się nie stało. U sióstr na garaż spadło drzewo, zniszczyło dach i trochę ściany, ale samochód jest cały. W Gamboma, tym razem, prawie wszędzie zdejmowało dachy i przewracało drzewa, w szpitalu ściana posypała się na łóżka. Szczęście, że nie było w nich chorych.
 
W dniu 22 marca też były początki czarnego nieba. Skończyło się jednak na ulewie i lekkich podmuchach. Dzieci ze szkoły przeszły do budynku misji, bo budynek jest solidny. W ten dzień pojechałem do jednej wioski (50 km) po rusztowanie, by naprawić kościół. Wróciłem po północy. Nazajutrz znowu pojawiły się czarne chmury. Licealiści uciekli w panice do domu. Wielu ludzi uciekało do siebie. Dzieci ze szkoły też puściłem do domu.
 
Przy tym wszystkim będzie pracy na kilka tygodni, by trochę ponaprawiać dachy, zwłaszcza kościelny. Konstrukcja jest połamana i zniszczona.
 
To tyle z ciekawszych rzeczy. Gambomę odwiedzają różne osobistości, ministrowie, delegacje kręcąc głowami, a najbardziej chcą się dowiedzieć, kto taką burzę spowodował. Przesyłam pozdrowienia. 
 
ks. Józef Kordek
Rep. Konga
Głoście Ewangelię 2(2000), s. 25-26.