Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Bogdan Piotrowski

Ks. Bogdan Piotrowski wyjechał do Rep. Konga w 1990 roku. Po pracy misyjnej w Mindouli, w Loulombo z ks. Janem Czubą, w Missafou, został proboszczem w parafii Jezusa Zmartwychwstałego w Brazzaville. W czasie wojny domowej, parafia ta stała się schronieniem dla uciekinierów z terenów, gdzie trwają rebelie. Ks. Bogdan we wakacje przebywał w rodzinnym domu na urlopie. Powrócił do Konga w pierwszej połowie września z nadzieją, że nastanie pokój.  
 
Wojnicz, 21 sierpnia 1999r.  
 
CIĄGLE W DRODZE DO UPRAGNIONEGO POKOJU!  
 
Za każdym razem mamy nadzieję, że to już ostatni raz, że już “teraz” to koniec, ale to “potem” jest jeszcze gorsze. Ciągle w drodze, w drodze do pokoju, uciekając z jednego końca stolicy czy kraju na drugi, w nadziei, że więcej tego nie będzie.
 
Kongo, małe państewko w Afryce u wybrzeży Zatoki Gwinejskiej. Na obszarze wielkości Polski żyje ok. 2,5 mln mieszkańców. I o co się tutaj bić? Dla każdego powinno być dużo miejsca. Ale jest tutaj też ropa na wybrzeżu i to w dużej ilości. I właśnie ona, zamiast stać się podstawą wzrostu i dobrobytu kraju, jest źródłem waśni, sporów i tragedii.  
 
Wojna, która wybuchła w 1997 roku była wojną mocarstw zachodnich, bijących się rękami Kongijczyków o wpływy, spowodowała ogromne spustoszenie szczególnie w stolicy, która w 75% została zniszczona walkami i tratowaniem.
 
W czasie tej wojny bardzo ucierpiała nasza parafia Pana Jezusa Zmartwychwstałego w Brazzaville, którą zniszczono pociskami i rozgrabiono. Smutny był powrót mieszkańców do miast, ale niosący nadzieję, że to już ostatni raz.
 
Jednak rok 1998 miał nam przynieść nowe konflikty. Wszystko zaczęło się w sierpniu na południu kraju. Armia uciekała w stronę stolicy rabując wszystko, ludność uciekała do lasów, opuszczając wszystko. Koniec października był przełomowym momentem, cały region południowy wpadł w ręce rebelii. Wszyscy księża, wraz z biskupem, szybko musieli opuścić swoje misje. Uciekali razem z mieszkańcami tychże misji (do dzisiaj jeszcze nie powrócono na te tereny). Wtedy to, końcem października, został zastrzelony w Loulombo ks. Jan Czuba.
 
W grudniu wojna ogarnęła stolicę. Ponad połowa ludności stolicy została na nowo zrabowana, tym razem południowa część. Nasza parafia (podobnie jak inne) przyjmowała w swoje progi uciekinierów (1000-1500) w zależności od okresu. W początkach maja ludność mogła wrócić w południowe dzielnice stolicy, ale kilkakrotnie wybuchały walki w północnych dzielnicach powodując krótkotrwały napływ uciekinierów w maju.
 
Wtedy to, na początku maja, zginęła Polka ze swoja 5-letnią córeczką i córeczką drugiej Polki, które wyszły za mąż za Kongijczyków i mieszkały w stolicy. Spóźniły się z ucieczką o kilkanaście minut! Wtedy też, już po raz drugi (pierwszym był symboliczny pogrzeb ks. Jana), polska parafia Pana Jezusa Zmartwychwstałego była miejscem pogrzebu Polaków (tym razem były 3 trumny).
 
Od maja nic szczególnego się nie zdarzyło. Walki w północnych obszarach stolicy trwają dalej, stolica od czasu do czasu jest nękana, a ludzie w chwilach wolnych od ucieczek sadzą maniok czy zbierają płody rolne.  
 
Niepewność jest wielka, w nocy grasują oddziały armii, które porywają opozycjonistów, grabiąc przy okazji ich mienie. Całe dzielnice są przetrząsane nocą w celu poszukiwaniu “bandytów”, tzn. młodych chłopaków z opozycyjnego ugrupowania, z którymi chcą się rozprawić itd.
 
Noc kongijskiej wojny trwa, a droga do pokoju jest jeszcze długa. Gdzieniegdzie pojawiają się jednak jaskółki, zwiastuny poranka. Kilka dni temu prezydent ogłosił amnestię dla wszystkich walczących, pod warunkiem, że złożą broń i wspólnie przedyskutują możliwości rozwiązania sytuacji. W dniu 21 sierpnia 1999 r. w RFI przemawiał jeden z liderów opozycji na wygnaniu, mówiąc, że jest szansa na wznowienie rozmów. To nie tak wiele – ale to już jest coś. Nie wiadomo jednak, czy ci, którzy zostali w kraju, przystąpią do rozmów, ale to po raz pierwszy opozycja mówi o pojednaniu. Może teraz, jak jeszcze nigdy, jest blisko do zakończenia tego konfliktu?
 
Droga jednak będzie długa, ale jest radość z tego, że się już jest na tej drodze, że się ją odnalazło. Co przyniesie nam przyszłość? Nie wiadomo? Ale teraz jesteśmy ciągle w drodze, tym razem idziemy już razem w stronę pokoju.  
 
ks. Bogdan Piotrowski
Brazzaville – Rep. Konga
Głoście Ewangelię 4(1999), s. 6-7.