Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Bogdan Piotrowski

 

Ks. Bogdan Piotrowski pracuje w Kongo dziewiąty rok. Po pracy misyjnej w Mindouli, w Loulombo z ks. Janem Czubą, w Missafou, został proboszczem w parafii Jezusa Zmartwychwstałego w Brazzaville. Przytaczamy dwa listy ks. Bogdana, pisane w odległości prawie 14 miesięcy. Jeden, pisany na miesiąc przed oficjalnym zakończeniem wojny i drugi, rok po jej oficjalnym zakończeniu.   
Missafou 5 listopada 1997r.  
 
WSPOMNIENIE Z WOJNY: 5 CZERWIEC – 15 LISTOPAD 1997   
Wojna, która nie chce się zakończyć  
 
Miał to być krótki konflikt miedzy partiami politycznymi, a przemienił się w wojnę..., która nie chce się zakończyć. To już po raz drugi na przestrzeni pięciu lat Kongo Brazzaville przeżywa smutne doświadczenie wojny domowej. Przestarzałe podziały, chęć zemsty datowana jeszcze na czasy komunistyczne (1970-1990) odżyły na nowo spychając ten kraj w beznadziejną wojnę. Tej wojny nikt nie może wygrać. Nie ma zwycięzców w wojnie domowej. Budowanie na nowo kraju przez władzę zdobytą po trupach swoich braci jest zaprzeczeniem wszelkiej demokracji. Stolica kraju zniszczona przez bombardowania z ziemi i powietrza, setki tysięcy ludzi przemieszczonych, tysiące zabitych, ich mienie rozgrabione - oto bilans 5 miesięcy wojny. Można stracić życie nie mając 100 franków (50 groszy) na opłacenie bariery, żeby przejść na drugą stronę, albo być zabitym we własnym łóżku przez rozpryskujące się odłamki.
 
W efekcie nasze wioski są pełne uciekinierów, którzy śpią w kościołach, w specjalnie postawionych namiotach lub pod gołym niebem. Aktualnie przeżywamy okres wzmożonych walk, stąd druga lub trzecia fala uciekinierów przybywa do wiosek. Jak można ich wyżywić mając do dyspozycji 10 worków ryżu (u nas w wiosce jest ponad 2000 uciekinierów).
 
Jak to długo potrwa, nie wiadomo. Jedno jest pewne - trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo może to trwać latami. Nie może nam zabraknąć ufności w Bożą Opatrzność. Brak nadziei może zabić wszystko. “Nie lękajcie się” - to jest racja naszego trwania. Za każdym razem kiedy Chrystus powierzał misje człowiekowi mówił mu “Nie lękaj się”, chociaż ta misja przekracza twoje możliwości. Jest to droga abyśmy my chrześcijanie, w tych trudnych warunkach odnaleźli wewnętrzny spokój, odwagę i uśmiech. Kiedy Chrystus prosi nas byśmy się nie bali, trzeba żebyśmy to zaproszenie przyjęli z ufnością. “Nie lękajcie się” - jaki to jest wielki dar! Przed niewiadomą, która przyniesie jutro, mamy zachować pokój, gdyż ten, który nam mówi “Nie lękajcie się” jest Wszechmocny. On nas zna i rozumie. On nas kocha. Mieć Boga Stwórcę jako Ojca to jest nasza wielka szansa, a więc głębiej w Jego miłosierdzie i łaskę jest naszym wyzwoleniem. Tę drogę wyznaczył nam Chrystus, dla nas chrześcijan, nie tylko kongijskich, by odnaleźć na nowo drogę “Błogosławieństw” pomimo trudnych warunków życia.
 
 “Nie lękajcie się”, trzeba aby każdy z nas odnalazł w sobie miłość serca (charite du coeur), a nie kieszeni. Miłość ta nie jest monopolem u chrześcijan, ale efektem słuchania Słowa Boga, pokoju serca, miłości i przebaczenia.
 
Wraz z modlitwą  
 
P.S.Dzisiaj ponad rok po oficjalnym zakończeniu wojny, walki trwają nadal. Nasz południowy region, gdzie pracujemy na nowo jest w ogniu. Wioski zrabowane i popalone, nasze misje są zniszczone. Ci, którzy rok temu gościli u siebie uciekinierów, dziś sami zostali wygnani ze swych wiosek. Nasz kolega ks. Jan został zastrzelony, znacząc swoją krwią 25-letni pobyt tarnowskich misjonarzy w Kongo. Ale o tym napiszę później. Niech Dobry Bóg przyjmie ofiarę życia ks. Jana i nagrodzi Go, za jego posługę, życiem wiecznym.  
 
ks. Bogdan Piotrowski
Rep. Konga
Głoście Ewangelię 1(1999), s. 22-23.