Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

Ks. Marian Pazdan z radością dzieli się z wiernymi naszej diecezji o dziele powstania nowego domu, który przy jego staraniu został wybudowany dzięki kolędnikom misyjnym. Zapewnia też czytelników, że tamtejsi chrześcijanie łącznie z dziećmi, mają pełną świadomość, że dar ten pochodzi z diecezji tarnowskiej. 

 

Kibangou, 15września 2006 r.

 

Drodzy Przyjaciele!

 

Gdy 21 lat temu rozpoczynałem pracę misyjną, wraz z ks. Janem Piotrowskim i ks. Janem Kudłaczem tutaj w diecezji Nkayi w Kongo Brazzaville, my biali misjonarze w liczbie 19 byliśmy większością wśród duchowieństwa. Przez te lata wielu z nich umarło, a inni z różnych powodów opuścili Afrykę. I ja, chcąc nie chcąc, od kilku tygodni jestem jedynym księdzem w diecezji Nkayi. Mam więc być, jak to pięknie mówi mój kongijski biskup „znakiem Kościoła powszechnego”. Na szczęście są już księża tubylcy, którzy usiłują wziąć na siebie odpowiedzialność za tutejszy Kościół. Należy dodać, że na ogół nie pochodzą oni z katolickich rodzin, więc tym bardziej trzeba dowartościować ich kapłaństwo i ujrzeć moc działania łaski Bożej. Widać wyraźnie, że Pan Jezus nie chciał zostawić tych tysięcy co dopiero ochrzczonych, naszych czarnych sióstr i braci, jako „owiec nie mających pasterza”. W tej chwili w diecezji Nkayi pracuje 34 księży kongijskich, a 14 jest na studiach lub pracują w innych krajach. Radością tutejszego Kościoła jest to, że liczba powołań ciągle rośnie.

 

Zdaję sobie sprawę, że ja w tej chwili powinienem robić to, co księża tubylcy jeszcze nie potrafią, a więc budować struktury materialne nowych parafii i organizować w nich życie religijne z myślą, że za rok, dwa, trzy... na tej parafii będą pracowali księża kongijscy. Tak właśnie stało się w parafii Nyanga i to już dzieje się teraz w Kibangou. Nadmienię już, że za rok rozpocznę budowę mojej trzeciej parafii misyjnej w Louvakou.

 

Tutaj w Kibangou po odnowieniu kaplicy i wybudowaniu małej plebanii, dzięki ofiarom zebranym przez kolędników misyjnych, udało mi się już wybudować dom dla dzieci „Inzo ya luzolo”, o wymiarach 26 m x 10 m z werandą, mający 5 sal. Został on poświęcony 13 maja 2006 przez tutejszego księdza biskupa przy udziale kilku księży i dużej liczby wiernych, a w szczególności dzieci. Dom ten jest zbudowany z cegły palonej, jest otynkowany i pomalowany na biało. Jako najpiękniejszy dom w wiosce, jest radością wszystkich, nawet i pogan. Jedna sala w nim jest przeznaczona dla dzieci szkoły podstawowej, a druga dla gimnazjum. W tych salach, dzieci bez względu na wyznanie, znajdą podręczniki szkolne, których nie mają (do szkoły chodzą tylko z tabliczkami drewnianymi i zeszytami) i nauczyciela, który im będzie tłumaczył, jak z nich korzystać. Chcę, by wreszcie stał się prawdą wierszyk o murzynku Bambo, który miał już dawno „uczyć się przez całe ranki ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki”. Dalsze dwie sale są przeznaczone na naukę religii i różną działalność kościelną, a jedna z dziesięcioma łóżkami jest dla ludzi z innych wiosek przychodzących do Kibangou a nie mających się gdzie zatrzymać. Chodzi tu szczególnie o ludzi chorych i matki z dziećmi chorymi przychodzące do szpitala. W naszym domu znajdą przez ten czas godne warunki życia.

 

Wszystkie te pięć sal, odpowiednio przygotowane z okazji naszych świąt katolickich, będą przyjmować regularnie licznych pielgrzymów, którzy z różnych wiosek oddalonych nawet o 60 km, będą przychodzić, by wspólnie się modlić, śpiewać i tańczyć, co już było ich udziałem z okazji poświęcenia tego domu w dniu 13 i 14 maja 2006 r. Podczas tej ceremonii wiele razy dziękowano kolędnikom diecezji tarnowskiej, bo już tutaj wszyscy wiedzą, że to dzieci polskie z naszej diecezji zbudowały ten dom dla dzieci kongijskich. Ks. bp kongijski, jakby trochę z żalem wypytywał wiernych, ile jeszcze czasu musi upłynąć, by czarne dzieci kongijskie, miały możliwość działania tak, jak dzieci białe.

 

Parafia w Kibangou ma już swoje dwa lata istnienia na dość trudnym terenie, gdzie większością są protestanci i sekty afrykańskie. Od strony materialnej czeka ją jeszcze wielka praca powiększenia kaplicy i plebanii, a od strony duchowej czeka ją wielka radość, bo wkrótce 80 katechumenów, po 2 latach przygotowania, przyjmie chrzest i pierwszą komunię świętą.

 

Kończąc, serdecznie dziękuję Księżom Proboszczom, którzy zaprosili mnie do swoich parafii podczas mojego ostatniego urlopu, bym mógł rozsławiać misje i zbierać ofiary dla Kościoła afrykańskiego. Są to parafie: Uszew, Jastrzębia, Wierzchosławice, Lisia Góra, Długołęka-Świerkla, Bystrzyca.

 

Bóg zapłać – Matondo mingi.  

 

ks. Marian Pazdan
Kibangou – Rep. Kong
Głoście Ewangelię 4(2006), s. 14-16.