Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

Ks. Marian Pazdan z Republiki Konga pisze o potrzebie tworzenia nowych parafii, by owocna była praca ewangelizacyjna w Afryce. Sam podjął się za zgodą miejscowego Biskupa, organizacji misji w miejscowości Kibangou i w swym liście prosi o duchowe i materialne wsparcie tego dzieła.    
 
Kibangou, 5 września 2004 r.  
 
Trzecia tarnowska parafia misyjna w diecezji Nkayi w Kongo Brazzaville.  
 
Drodzy Przyjaciele!
 
W przeszłości ewangelizacja kontynentu afrykańskiego odbywała się w nieporównanie trudniejszych warunkach niż obecnie. Zadaniem misjonarzy było zawsze i jest dzisiaj zdobywanie nowych ludów dla Chrystusa i tworzenie wspólnoty religijnej na danym terytorium. Działalność tę zaczynano zazwyczaj od stworzenia bazy, czyli centrum, z którego organizowano działalność religijną. W bazie tej jest kościół parafialny, domy katechetyczne, dom dla księży i dla sióstr zakonnych oraz często szkoła katolicka. Za działalność apostolską odpowiada ekipa parafialna, w skład której wchodzą księża, siostry zakonne, diakoni oraz katecheci świeccy.
 
W 1985 r. miałem szczęście razem z ks. Janem Kudłaczem i ks. Janem Piotrowskim rozpocząć pracę w Kongo Brazzaville. Biskup diecezji Nkayi powierzył nam dwie duże parafie. Ks. Jan Piotrowski wraz z wikarymi kongijskimi otrzymał misję św. Pawła w Dolisie wraz ze 130 wioskami, a ja z ks. Janem Kudłaczem parafię w Divenié, która obejmowała 70 wiosek. Wkrótce przekonaliśmy się, że działanie na odległość nie przynosi spodziewanych owoców i potrzebne są nowe parafie misyjne. Stąd też ks. Jan Piotrowski wybudował misję w Kimongo do której należy kilkadziesiąt wiosek. Obecnie w tej parafii pracuje dwóch księży kongijskich. Spotkani przeze mnie ostatnio parafianie z Kimongo, prosili o przekazanie pozdrowień i wyrazów wdzięczności ks. Janowi Piotrowskiemu.
 
Ja z ks. Janem Kudłaczem postąpiliśmy podobnie, bo mieliśmy wioski oddalone od centrum nawet o 160 km. Mając już mały kościółek w Nyanga i domek dla księży (dwa pokoje bez kuchni i łazienki), postanowiliśmy za zgodą miejscowego biskupa udoskonalić struktury materialne i zorganizować życie parafialne. Powiększyliśmy więc kościół, wybudowaliśmy dwa domy katechetyczne, a także dom dla księży. Dnia 3 października 1993 r. została w Nyanga otwarta nowa parafia, a jej pierwszym proboszczem ówczesny biskup mianował ks. Jana Kudłacza. Misja ta położona nad brzegiem rzeki Nyanga, blisko dużego mostu, zachwyca wszystkich (nawet pogan) swoim pięknem. Podczas ostatniej wojny domowej w latach1987-89 misja poniosła znaczne straty materialne i moralne. Po moim powrocie do Konga w 2002 r. usiłowałem tej misji przywrócić jej dawne piękno zewnętrzne i religijne. Widząc, że parafia Nyanga „stanęła na nogi”, poprosiłem mojego biskupa z Konga, by pozwolił mi opuścić parafię Nyanga i wybudować oraz zorganizować nową misję w miejscowości Kibangou. Biskup bardzo ucieszył się z tej propozycji, bowiem od dawna ta sprawa leżała mu na sercu.
 
W Kibangou jest już kaplica wioskowa o wymiarach 12 m na 8 m, która ma również zakrystię 3 m na 4 m. Mam więc kaplicę na modlitwę i zakrystię na mieszkanie. Stąd też jest pilna potrzeba powiększenia tych struktur materialnych, czyli pobudowania dużego kościoła parafialnego, domu katechetycznego (domu dla dzieci afrykańskiego buszu), domu dla księży, a w późniejszym czasie domu dla sióstr zakonnych i szkoły katolickiej. Parafia będzie obejmowała wioski na terenie 8 000 km2. Jest to więc duży teren misyjny, dlatego poszukuję księdza z naszej diecezji tarnowskiej, by dołączył do mnie i stał się apostołem miłości dla naszych czarnych sióstr i braci. Nie wystarczy bowiem śpiewać albo słuchać pieśni: „Wiele jest serc, które czekają na Ewangelię” i nic nie robić.
 
Wiadomo, że stawiam sobie pytanie, czy podołam temu zadaniu, którego się podjąłem? Dlatego polecam się waszym modlitwom i z radością informuję, że spotkałem na urlopie w Polsce wielu ludzi życzliwych i ofiarnych, którzy popierają całym sercem budowę mojej nowej, kongijskiej parafii. Jestem bardzo wdzięczny za zorganizowanie festynu misyjnego w Tylmanowej, którego beneficjentem jest nowa parafia w Kibangou. Na pewno wsparcie dla tej parafii przyjdzie również od Diecezjalnego Dzieła Misyjnego (DDM) w Tarnowie – od kolędników misyjnych jako pomoc dla dzieci. Ofiarność wiernych w Polsce jest bardzo duża, jeśli chodzi o budowę kościołów parafialnych i sanktuariów. Mam nadzieję, że wielu ludzi zechce złożyć ofiarę na budowę kościoła parafialnego w Kibangou. Dlatego ofiary te można wpłacać na konto DDM, które umieszczone jest diecezjalnym biuletynie misyjnym „Głoście Ewangelię”, z dopiskiem: „Kościół w Kibangou”. Wiadomo, że moi wierni w Kongo, biedni i nękani chorobami tropikalnymi oraz wojną domową, nie mogą zakupić materiałów budowlanych (cement, żelazo, blacha, drzwi, okna...).
 
Oni będą uczestniczyć w tej budowie przez wydobywanie piasku z rzeki, zrobienie i wypalenie cegły, noszenie wody oraz wykonywanie innych robót. Zwracam się również z uprzejmą prośbą do księży, którzy mają piękne kościoły, marmurowe ołtarze i posadzki, by zachęcili wiernych do wsparcia tego Bożego dzieła, sami dając przykład ofiarności.  
 
Kończąc, serdecznie dziękuję ks. Proboszczom, którzy zaprosili mnie do swych parafii podczas mojego ostatniego urlopu i pozwolili zbierać ofiary na budowę afrykańskiego kościoła. Są to parafie: Uszew, Jastrzębia, Czchów, Wierzchosławice, Bolesław, Lisia Góra.  
 
Bóg zapłać!, a po kongijsku: Matondo mingi!  
 
ks. Marian Pazda
Rep. Kongo
ksGłoście Ewangelię 4(2004), s. 11 – 13.