Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

Ks. Marian Pazdan sześć lat temu rozpoczął swoją drugą część pobytu w Rep. Konga, gdzie w sumie pracuje 18 lat. W poniższym liście snuje plany o budowie sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Louvakou, które jest kolejną misją powierzoną mu przez kongijskiego biskupa.   
 
Louvakou dnia 5 maja.2008 r.
 
Drodzy Przyjaciele  
 
Upłynęło już osiem miesięcy od czasu, gdy zacząłem budować moją nową parafię misyjną, w której również ma powstać sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Zastanawiając się, skąd mi przyszła ta łaska, wydaje mi się, że tylko od św. Faustyny, która w swoim dzienniczku pisze, że usłyszała głos Pana „Czyń co chcesz, rozdawaj łaski, jak chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz” (Dz. 31). Ja o Bożym miłosierdziu mówiłem najczęściej przy udzielaniu chrztu i sakramentu pokuty. Oczywiście wiedziałem, że kult ten rozwija się i w Polsce i na całym świecie. Gdy ks. Jan Kudłacz, były mój towarzysz misji, odwiedził mnie w Republice Konga w 2004 r., przywiózł mi książkę o św. Faustynie i nalegał na mnie bym uczył ludzi koronki do Bożego Miłosierdzia. Ja mu wtedy odpowiedziałem: „Widzisz, moi wierni tutaj żegnają się jeszcze lewymi rękami, przy Ojcze nasz się mylą, a ja już mam ich uczyć koronki do Miłosierdzia Bożego?
 
Nie upłynęło wiele czasu i widząc, że z budową parafii w Kibangou uporam się w trzy lata, przyszła mi myśl, by podjąć się budowy innej nowej parafii misyjnej w miejscowości Louvakou. Wioska ta jest oddalona od Dolisie o 30 km i od Kibangou o 70 km. Parafia ta składa się z ponad dwudziestu wiosek, ma duże wzgórze, które byłoby Kalwarią i źródło, które nazwałbym źródłem św. Faustyny. Zaproponowałem więc miejscowemu biskupowi, że mógłbym rozpocząć budowę sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Louvakou, z czego on bardzo się ucieszył wyrażając zgodę i udzielił mi błogosławieństwa Bożego na tę działalność. W tym projekcie dużą rolę odegrał również ks. Jan Piotrowski, obecny dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Warszawie, a dawny proboszcz misyjny na kongijskiej ziemi.
 
Po urlopie w 2006 r., na którym wzmocniłem się duchowo i materialnie, w szybkim tempie zacząłem powiększać kościół w Kibangou tak, żeby go poświęcić we wrześniu w 2007 roku. I tak też się stało. W październiku 2007 r. odbyło się przekazanie parafii urządzonej i wyposażonej w Kibangou, księdzu kongijskiemu. Wiedząc, że mam mieszkać w Louvakou, gdzie nie ma nic, już wcześniej wybudowałem sobie tam domek afrykański 3m na 4m z cegły i murowany gliną. Wszyscy się dziwili, jak w takim domku może mieszkać biały człowiek.  
 
Prawdziwe prace budowlane ruszyły szybko, bo kolędnicy diecezji tarnowskiej, dzięki ofiarom zebranym w 2006 r. budują za moim pośrednictwem dom dla dzieci tzw. Dom Radości, który ma 61m długości i 10 m szerokości, posiada 5 dużych sal i 8 pokoi sypialnych.
 
Położyłem też dach na kaplicy zbudowanej w 1993 r. przez księdza kongijskiego, który z powodu śmierci podczas wojny w 1998 r., tej kaplicy dokończyć nie mógł. Gdy wojsko weszło do jego parafii i zaczęło strzelać, wszyscy pouciekali, a on został sam obłożnie chory i umarł w opuszczeniu. Po kilku dniach odnaleziono tylko szkielet, bo psy zjadły jego ciało.
 
Budowa domu dla dzieci w Louvakou cieszy się dużym zainteresowaniem wśród miejscowej ludności. Do pracy zgłosiło się aż 12 murarzy. Prace budowlane i pokrycie domu przebiegały szybko i sprawnie. Jednak radość moja była krótka, ponieważ jednej nocy przyszedł huragan i zdarł mi cały dach z tego budynku. Trzeba powiedzieć szczerze, że poniosłem straty materialne bardzo duże, bo tylko kilka łat udało się wykorzystać w drugim pokrywaniu tegoż domu. Pojawił się więc problem materialny ponieważ materiały budowlane bardzo podrożały. Worek cementu (50 kg) kosztuje około 16 euro czyli 50 zł. Przede mną również budowa dużego kościoła, który byłby miejscem kultu Bożego Miłosierdzia. Potrzebuję więc tym bardziej łaski Bożej wymodlonej przez Was i potrzebuje dużej pomocy materialnej na wybudowanie, wyposażenie i przygotowanie go do funkcjonowania. Przyszła mi myśl, żeby zrobić tak jak w Łagiewnikach pod Krakowem – tablice dla hojnych dobrodziejów. Na tablicach będą wypisane ich imiona na tej kongijskiej świątyni. W ostatnim moim liście napisałem: „Mam nadzieję, że parafie Miłosierdzia Bożego naszej tarnowskiej diecezji przyjdą z pomocą parafii kongijskiej pod tym samym wezwaniem”. Dalej więc mam nadzieję, że na moim urlopie w 2008 r. te parafie zaproszą mnie do siebie. W następnym liście nie zapomnę Was o tym poinformować.  
 
Jeszcze raz serdecznie dziękuję Diecezjalnemu Dziełu Misyjnemu w Tarnowie za pomoc materialną i za nowy samochód Toyota, który wiernie służy mojej pracy misyjnej oraz moim braciom i siostrom afrykańskim, w wielu trudnych sytuacjach. Polecam się więc Waszej dalszej pamięci modlitewnej i zwracam się do kolędników o pomoc, bo wydaje mi się, że bez nowego wsparcia materialnego nie będzie możliwe wyposażenie domu dla dzieci w Louvakou.    
 
ks. Marian Pazda
Rep. Konga
Głoście Ewangelię 3(2008), s. 13-15.