Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

 

Ksiądz Marian Pazdan, jeden z najstarszych stażem misjonarzy w Republice Konga, a jednocześnie jedyny biały ksiądz w diecezji Nkayi, pisze o poświęceniu zbudowanej i założonej przez siebie parafii w Kibangou, w którym to dziele pomagali mu kolędnicy misyjni diecezji tarnowskiej. Wspomina też o swoich planach dotyczących nowej parafii w Louwakou, którą od kilku miesięcy zaczął organizować, a w czym również mają swój udział kolędnicy misyjni ’2006.  
 
Louvakou, 22 października 2007 r.
 
Drodzy Moi,  
 
Z wielką radością chcę podzielić się z Wami, tym co ostatnio przeżywałem w parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Kibangou, którą organizowałem i budowałem podczas trzech ostatnich lat. Uwieńczeniem tego wszystkiego było udzielenie sakramentu bierzmowania i poświęcenie powiększonego kościoła parafialnego dnia 16 września tego roku. W tym to dniu, tutejszy Ksiądz Biskup ogłosił wiernym, że wkrótce ks. Marian odejdzie z Kibangou do Louwakou, by tam budować nie tylko parafię, ale pierwsze w Kongo-Brazzaville Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Ksiądz Biskup podkreślił też, że warunki tam są trudne, bo jest tylko niewielka kaplica, częściowo przykryta dachem, i nie ma mieszkania dla księdza. Ale ja – mówił dalej biskup – ks. Mariana zatrzymać nie mogę, bo widzę, że ma charyzmat budowania i otwierania nowych parafii misyjnych, to będzie jego trzecia, zbudowania w mojej diecezji, nowa parafia.
 
Wracając do parafii w Kibangou, to trzeba zaznaczyć, że zawdzięcza ona swoje struktury materialne w dużej mierze ofiarodawcom z diecezji tarnowskiej. Dzięki festynowi misyjnemu w Tylmanowej w 2004 r. powstał dom dla księży, a dzięki kolędnikom misyjnym ’2004 – dom dla dzieci „Inzo ya luzolo”. Nadmienię tutaj, że wójt gminy Kibangou, gdy zabiera głos, to zawsze dziękuje mi i kolędnikom misyjnym za ten dom – „bijou”, bo gdyby Kongijczyk budował ten dom, to kosztowałby on pięć razy więcej (ok. 152.000 euro, tj. 600 000 zł) i chyba by go jeszcze nie skończył.
 
Samo święto konsekracji kościoła 16 września 2007 r., było wielkim wydarzeniem w całej okolicy, począwszy od Kibangou a skończywszy na Dolisie odległe 100 km, z którego 100 osób przyjechało, jako delegacja parafii macierzystej. Wioski wyludniły się na ten dzień. Dom „Inzo ya luzolo”, nie był w stanie pomieścić wszystkich pielgrzymów, trzeba było wynająć sale szkoły podstawowej. Również plebania była za mała, by przyjąć Księdza Biskupa, księdza Wikariusza Generalnego i kilkunastu księży. Na szczęście pan wójt ma duży dom....
 
Posiłki musiały być przygotowane na odpowiednim poziomie, jak przystało na ostatniego białego księdza w diecezji Nkayi.
 
Pierwsza część święta zaczęła się w sobotę 15 września wieczorem, koncertem ekumenicznym. Zaprosiłem również wyznawców innych religii, by zaprezentowały swoje śpiewy i tańce religijne. Po raz pierwszy kościół wypełnił się po brzegi. Radości nie było końca. Sam ksiądz Biskup podsumował: „Na takich występach na ogół nie wytrzymuję do końca, a tutaj dotrwałem”, a było już kilka minut po północy.
 
W niedzielę 16 września o godz. 9.00, wierni i my duchowieństwo zgromadziliśmy się przed zamkniętymi drzwiami kościoła. Ksiądz Biskup prowadził całą liturgię według rytuału rzymskiego, której towarzyszyły śpiewy, gesty i tańce religijne afrykańskie.
 
Po skończonej uroczystości w kościele przyszedł czas na duży wspólny posiłek, nie tylko dla księży i honorowych gości, ale również dla innych. Każdemu coś się dostało...
 
Później wierni rozeszli się do swoich wiosek, miejscowi do swoich domów, a ja zostałem sam, zmęczony, lecz zadowolony. Wówczas zacząłem rozmyślać nad nową parafią w Louvakou, parafią Bożego Miłosierdzia.
 
Zdając sobie sprawę, że nie jestem już młodym misjonarzem, i że czas pracuje na moją niekorzyść, muszę działać szybko i sprawnie, by budowa tej tak ważnej parafii nie trwała latami. Dlatego bardzo serdecznie dziękuję kolędnikom misyjnym ’2006 diecezji tarnowskiej za ofiary zebrane na dom dla dzieci w Louvakou: „Inzo ya kilengi” czyli „Dom radości”, bo właśnie od niego zacznę budować nową parafię. Byłbym szczęśliwy, gdyby festyn misyjny w Tylmanowej w 2008 r., był przeznaczony na tę parafię. Także mam nadzieję, że parafie Bożego Miłosierdzia naszej tarnowskiej diecezji przyjdą z pomocą parafii kongijskiej, pod tym samym wezwaniem, pozostając parafiami siostrzanymi.
 
Zdaję sobie sprawę, że dzieło, którego się podjąłem, nie jest łatwe. W dodatku trzeba przewidzieć trudności, które płyną od „Złego” i które opóźniały szerzenie się kultu Bożego Miłosierdzia. Więc tym bardziej polecam się Waszemu wsparciu modlitewnemu i materialnemu.  
 
ks. Marian Pazda
Rep. Konga
Głoście Ewangelię 1(2008), s. 24-26.