Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

Ks. Marian Pazdan, jak obiecał, dzieli się wrażeniami drugiego spotkania z Afryką, które nastąpiło 19 września 2002 roku. Jest to właściwie dalsza część refleksji zamieszczonych w poprzednim numerze pt.: „Wyjazd, powrót, wyjazd”.
 
Nyanga, 21 października 2002 r.
Drodzy Czytelnicy
 
Mój wyjazd z Belgii okazał się pożyteczny dla misji, bo rozbudził ducha misyjnego u moich byłych parafian. Wszystkie trzy parafie zgotowały mi pożegnanie oddzielnie, nie brakowało miłych słów, podziękowań i lampek szampana.  
 
W dniu 19 września 2002 r. Kongo przywitało mnie piękną pogodą. Z lotniska odebrał mnie ks. Bogdan Piotrowski, u którego zatrzymałem się kilka dni, by załatwić wizę pobytową. Jednak radość misyjna zagościła w moim sercu dopiero, jak zaczęliśmy nazajutrz koncelebrować mszę św. w kościele wypełnionym po brzegi (było to w piątek o 6 rano) i gdy usłyszałem śpiew kongijski.  
 
Gdy już otrzymałem wizę, udałem się do mojej misji przeznaczenia Nkayi, gdzie odbywały się rekolekcje dla księży i sióstr zakonnych (w całej diecezji zostały trzy siostry, a przed wojną było ponad 30). Ksiądz biskup (Kongijczyk) i księża przyjęli mnie bardzo serdecznie, bo, jak się okazało, jestem jednym z trzech ostatnich białych księży, którzy są w naszej diecezji. Ksiądz biskup w rozmowie prywatnej powiedział mi, że bardzo się cieszy z mojego powrotu i dodał: „Choćby księży kongijskich było za dużo w diecezji, to obecność księży białych jest nieodzowna, jako znak Kościoła powszechnego, który powoduje, że Kościół Afrykański nie jest Kościołem drugorzędnym. Prosił mnie również, jeśli to możliwe, bym czynił starania u mojego Księdza Biskupa Ordynariusza w Tarnowie, by wysłał do mnie choćby jednego księdza. (Młodzi księża szykujcie się na misje!).  
 
Następnie, 30 września udałem się do portu Pointe- Noire, by odebrać samochód, który dzięki Diecezjalnemu Dziełu Misyjnemu zakupiłem i wysłałem z Belgii. Osobiście samochodu odebrać nie można, lecz trzeba wynająć agenta, który jest do tego uprawniony. Kuria tutejsza poleciła mi znanego im człowieka, a ja miałem przekonanie, że uczciwego Kongijczyka. Po kilku dniach ponaglania, kłamstw i wypłaceniu odpowiedniej sumy wyjechałem samochodem z portu, ale dzięki znajomościom agent cła nie zapłacił, a dane mu pieniądze przepadły. Tak więc rozpocząłem nowe załatwianie i nowe płacenie, tym razem z dobrym skutkiem.  
 
Ten incydent nie może mi jednak przysłonić radości, jaką przeżyłem, wyjeżdżając do mojej parafii Nyanga. Wzruszenie było ogromne i u mnie, i u moich Czarnych Braci, którzy krzyczeli, jak mogli głośno, a gdy uderzono w dzwon, kto tylko żyw – chrześcijanin czy poganin – leciał na misję...... No, dość tego chwalenia się!  
 
Nazajutrz, już w spokoju po mszy św. mogłem przyjrzeć się misji, którą z ks. Janem Kudłaczem zafundowaliśmy diecezji Nkayi. Była radość, bo budynki ocalały. Ale był też smutek, bo te budynki okazały się puste i zaniedbane, zamki powyrywane, wszystko pootwierane, mimo że księża kongijscy lubili tu przebywać. Ciekawe także, jak jadali, bo została tylko jedna łyżka?, nie mówiąc o innych rzeczach.  
 
W kościele radiofonizacja znikła, w hostiach konsekrowanych robactwo, przy tabernakulum kwiaty w butelkach po piwie....
 
Mam jednak nadzieję, że z Bożą pomocą i dzięki waszym modlitwom i ofiarom uda mi się doprowadzić naszą misję do normalności i duchowej, i materialnej. W moim regionie jest spokojnie i groźba rozruchów nie istnieje, tym bardziej, że ochrona wojskowa i policyjna jest wzmocniona.  
 
Wszystkim, którzy przyczynili się do zakupu mojego misyjnego samochodu, jeszcze raz składam serdeczne podziękowanie, mówiąc: „Bóg zapłać”.  
 
ks. Marian Pazda
Rep. Konga 
Głoście Ewangelię 1(2003), s. 14 – 16