Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Jeż, ks. Piotrowski, ks. Łacny

„Nie daj się zwyciężyć złu  
 ale zło dobrem zwyciężaj”
 

Drodzy Przyjaciele!  

Chcielibyśmy Wam dokończyć historię z czarownikiem, rozpoczętą w poprzednim liście. Z czarownikiem, który bawił w naszej misji kilkanaście tygodni. I możemy powiedzieć, terroryzując moralnie wielu ludzi np. sekretarz chóru kościelnego – wyjątkowo praktykujący chrześcijanin, pracujący jako sekretarz miejscowego szefa dystryktu nie przyjął u siebie w domu czarownika. Ów czarownik odpłacając się za tę zniewagę, urabiając opinie publiczną, rzucał zaklęcia przeciw niemu i rodzinie, grożąc katastrofą dla niej. Pod wpływem środowiska wspomniany chrześcijanin wolał zmienić miejsce zamieszkania.

Pewnego dnia, w czasie pobytu czarownika w naszej misji, przywlókł się na misje z pomocą dwóch mężczyzn w pół przytomny starzec z twarzą zalaną krwią – prosząc o pomoc. Pytam, co się stało, fetyszer mnie pobił – nie było czasu na dalszy wywiad – trzeba było szukać rozwiązania, ponieważ odmówiliśmy pomocy - dlaczego?

- stan chorego był ciężki, stracił dużo krwi, był półprzytomny,
- należało dokonać małego zabiegu operacyjnego, znieczulić i zeszyć ciągle krwawiące cięcie na głowie,
- gdyby umarł była możliwość oskarżenia nas.

A więc odwieźliśmy go samochodem do szpitala, a potem daliśmy znać na policję o zaszłym wydarzeniu, korzystając później z przesłuchania na które przyszedł również czarownik. Pozwólmy mówić najpierw poszkodowanemu – mój zięć wzywał mnie wielokrotnie do Oyo – oskarżając, że z powodu mnie ciągle jest chora jego żona, ponieważ jestem „sorcier” to znaczy przyczyna powolnego zjadania duszy mojej córki. Mój zięć, korzystając z obecności czarownika, zmusił mnie, abym wstawił się u niego, a on rozstrzygnie i znajdzie sprawcę choroby mojej córki. Przyszedłem do Oyo rankiem. Czarownik zażądał od nas 3 tys. franków. Jeżeli zapłacimy, to będzie wieczorem rozstrzygał w obecności wielu świadków – teraz jest zmęczony. Czekaliśmy wszyscy wieczora. Czarownik odłożył termin do rana by na oczach wszystkich ukazać winowajcę. W czasie tego spotkania, zaczął wykonywać różne czynności, szczególnie wnioskujące z malowanych kresek na rękach i nogach, kto może być winien. W pewnym momencie uroczyście powtórzył oskarżenie, że ja jestem przyczyną choroby mojej córki – ty masz kontakt ze złymi duchami i zjadasz duszę swojej córki (oskarżenie to jest brzemienne w skutki, ponieważ rodzina wyrzuca takiego człowieka ze swojego kręgu – często umiera on opuszczony lub nawet zatruty). Nie wytrzymałem, zacząłem krzyczeć, że czarownik jest oszustem, złodziejem. Ja jestem niewinny, ja jestem chrześcijaninem, jak mogę mieć fetysz, przecież strzegę przykazania Boga – modlę się w każdy dzień. W tym momencie rozgniewany czarownik uderzył mnie z całej siły w twarz (a dużo ma siły, zjada bowiem w każdej wiosce prawie wszystkie kury), upadłem na krzesło raniąc się, potem nie wiem co się stało. Otóż właśnie potem przywleczono go na misję. Po zabiegu operacyjnym odbył się na milicji przewód sądowy i chociaż w czasie niego nie pytano o głos poszkodowanego z kolegą uczestniczyliśmy w nim, w charakterze wolnych świadków nagrywając na magnetofonie. Nagranie to dla misjonarzy początkujących ma cenną wartość, pomogło nam w pewien sposób wczuć się w mentalność i rozumowanie tych ludzi. Podczas przewodu sądowego zabierali głos: deputowany, prezydent dzielnicy pierwszej i drugiej, sam czarownik i policjant. Spróbuję wiernie odtworzyć to co magnetofon nagrał, być może nie będzie ciągłości logicznej, ale da wam to obraz rzeczywisty.

Powiedzcie jak to się stało? Pytanie rzucone przez policjanta. Zabiera głos przewodniczący z pierwszej dzielnicy - „przyszli do czarownika wieczorem, ponieważ tego nie można robić w nocy, więc czekali do rana. Dlaczego przyszli? Ponieważ, żona naszego kolegi jest ciągle chora, chciał wiedzieć dlaczego. Czarownik zwołał rodzinę po stronie matki i po stronie ojca, aby osądzić, gdzie należy szukać winowajcy. Czarownik zrobił znak na ramieniu męża chorej kobiety mówiąc, że on nie jest winien i część rodziny po stronie ojca, a więc znalazł winowajcę po stronie matki, oskarżając ojca. Oskarżony nie wytrzymał i zaczął wymyślać czarownikowi i uderzył go. W słowa dzielnicowego włącza się deputowany. Jak byłem w Boundji wyście złożyli 2500 franków – żeby czarownik do was przyjechał. On odpowiedział – jeśli chcecie żebym pracował u was, ja chcę otrzymać zatwierdzenie, ale on nie miał zatwierdzenia więc odjechał do Mbebe.  

Wtedy ludzie z Oyo zrobili wielki reunion, żeby zaprosić Otto do Oyo i napisaliście list. Fetiszer przyszedł, aby pozbierać wszystkie fetysze. Jeśli ktoś mówił, że nie ma, a on znalazł u niego to musiał płacić. Wszyscy muszą przynieść swoje fetysze, jeśli ktoś zostawił w domu trudno musi płacić. Z tym, że my nie chcemy – ciągnie przedstawiciel rządu i partii – pan deputowany, żeby Otte mówił w ten sposób, ty masz w domu ten fetysz, który zabił tego chłopca, tę kobietę – jeśli chce powiedzieć, to może przez przypowieści niejasne. Druga rzecz Otto podczas znajdowania fetiszów nie może być nagi, przychodzą przecież kobiety. Trzecia rzecz – Otte ma tylko wasze zaproszenie, nie władz państwowych, jeśli on zranił tego człowieka z wioski, wy jesteście odpowiedzialni.

Następnie zabiera głos sam winowajca- wielki fetyszer Otte. Ja jestem tutaj z moim kijem, który nazywa się kij św. Piotra. Oni mnie wezwali abym wybrał im fetysze, oni mi więc dali władzę. To szefowie dzielnic I i II mnie pytali, żebym powiedział jasno, kto ma fetysz, który kogoś może zabić. Jeśli ktoś przychodzi do mnie pytam zawsze, czy wy chcecie, abym wyjmował fetysz sam czy razem z ludźmi. To wczoraj przyszli do mnie mówiąc – wszyscy jesteśmy chorzy, powiedz nam co nam robi źle. Dzisiaj nie, dzisiaj jestem zmęczony – jutro – na drugi dzień przyszli – powiedziałem poczekajcie jeszcze raz, jutro, jak będą wszyscy to zrobimy (oczywiście w międzyczasie Otte robi wywiad, aby poznać stosunki panujące w rodzinie, kogo najłatwiej będzie oskarżyć, dlatego odciąga datę. Nieraz już musiał opuścić wioskę, gdy oskarżył kogoś zbyt silnego.

A co powie nam teraz szef drugiej dzielnicy: „ Nie trzeba nam mówić, że ten fetysz zabił to czy tamto dziecko, ale trzeba wziąć fetysz. Otte przyszedł bez upoważnienia władz państwowych ale na życzenie ludności, myśmy wszyscy z nim omawiali co on ma zrobić.

Na zakończenie zabrał głos komendant policji. Dlaczego Otte oskarżył tego człowieka, przecież wy mówiliście, że nie wolno oskarżać? „Bo oni sami chcieli jego pośrednictwa”. Jeśli Otte powie, że ktoś zabija dziecko, kto będzie odpowiedzialny za skutki? Wy jesteście odpowiedzialni, za to wszystko co się dzieje, bo wyście go zaprosili – i gdyby zabił kogoś, to również wy będziecie odpowiadać. „Oni idą wprost do Otte – my nie możemy być odpowiedzialni – wtrąca szef dzielnicy. Ktoś, kto chce widzieć Otte musi was najpierw widzieć, trzeba nad tym wszystkim czuwać co on czyni, jeśli on czyni nie w ten sposób jak wy chcecie, trzeba mu powiedzieć, zatrzymać.

Tak się skończyło uroczyste przesłuchanie Otte, z którego wyszedł bezkarnie. Przesłuchanie, które zakrawało na zabawę w znajdowaniu winnych – z tą tylko różnicą, że z tej zabawy wychodzili zbyt często ludzie poszkodowani, pokrzywdzeni często właśnie niewinni. My natomiast z tego spektaklu wyszliśmy pouczeni, że nie możemy naszymi kategoriami sądzić tych ludzi – a odprowadzały nas złowrogie spojrzenia współpracowników fetyszera, które chciały powiedzieć „po co ci intruzi tutaj chcą, co ich to obchodzi”.

Módlcie się za nas bracia, abyśmy byli zawsze intruzami broniącymi sprawiedliwości i godności człowieka jako dziecka Bożego, nawet za cenę ofiary.  

Wasi misjonarze z Oyo
Listy tarnowskich misjonarzy z diecezji Fort Rousset
Biuletyn Wyższego Seminarium Duchownego, Tarnów 1975 r., s. 42-45.