Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Stanisław Jeż

Brazzaville, 18 maja 1973 r.

„Opuść twój kraj, twoją rodzinę i dom twojego Ojca
 i idź do kraju, który ci wskażę” (Rdz 12,1)  

Drodzy Przyjaciele Misji!  

Jeszcze półtora roku temu nie przypuszczałem, że znajdę się w tym afrykańskim kraju, o którym, poza pewnymi wiadomościami geograficznymi czy politycznymi, niewiele wiedziałem. „Idź do kraju, który ci wskażę” – powiedział Pan Bóg do Abrahama, powołując go z ziemi w której mieszkał, domagając się pokonania trudności związanych z podróżą. I dzisiaj również powołuje Chrystus, przez swój Kościół, ludzi do pracy dla królestwa Bożego, które Bóg zamierzył w swoich planach, nieraz dziwny, niespodziewany, niekiedy bolesny.

Otóż 15 maja o godz. 2030 z paryskiego lotniska – Beureget – samolot „UTA” – afrykańskich linii lotniczych, wystartowaliśmy z Paryża, w którym spędziliśmy przeszło 5 miesięcy na uczeniu się języka francuskiego, zapoznając się równocześnie z problematyką misyjną, mieszkając w domu misjonarzy Ducha Świętego.

Początek następnego etapu do ziemi afrykańskiej chcieliśmy uświęcić modlitwą. Dlatego wspólnie po starcie samolotu odmówiliśmy: „Litanię do Matki Boskiej” i „Pod Twoją Obronę”, myślą przenosząc się do Ojczyzny, gdzie w maju wielu chrześcijan – pamięta o nabożeństwie majowym.

Pierwsze spotkanie z kontynentem Afryki w Libreville, w Gabonie nastąpiło po 9. godzinach lotu z szybkością 970 km/godz. Mimo godz. 530 rano przy wyjściu z samolotu bucha na nas fala rozgrzanego powietrza, nasyconego wilgocią. Okazuje się, że jest 28o ciepła. Na dworcu lotniczym w holu charakterystyczny obraz o godz. 600 rano – czyli o wschodzie słońca (w Afryce o 600 rano słońce wschodzi i o1800 zapada zmrok) dwóch Afrykańczyków rozkłada swoje dywaniki i oddaje pokłony – modlą się – byli to muzułmanie, którzy modlitwą swą wyznawali wdzięczność Bogu.

Po jednogodzinnym postoju ruszamy dalej – prawie półtora godziny lotu do Brazzaville – stolicy Republiki Ludowej Konga. Po 20 minutach lotu od startu, stewardesa podaje przez głośnik niepokojącą wiadomość. Proszę państwa - proszę zapiąć wszyscy pasy bezpieczeństwa, na skutek awarii, samolot musi wracać z powrotem do Libreville. Lądujemy szczęśliwie, ale nasz postój przedłuża się o przeszło 6 godzin. Potem ostatni etap i Brazzaville, gdzie szybko i życzliwie załatwiono odprawę celną. Modlitwa w katedrze, gdzie dowiadujemy się z ogłoszeń, że w najbliższą niedzielę na stadionie odbędzie się uroczystość w związku z mianowaniem przez Ojca św. kardynałem - arcybiskupa Brazzaville, ks. Emila Biayendę.

Po raz pierwszy w historii tego kraju – a więc ogólna radość i przygotowania do tego święta – w które włącza się również państwo, udzielające potrzebnego sprzętu i materiału.

Pierwsze dni aklimatyzacji – sprawiają pewne trudności, pływamy we własnym pocie, dlatego często musimy brać tzw. prysznic (całe szczęście, że istnieje), zmieniać bieliznę. Misjonarze, weterani pocieszają, że to normalne zjawisko. Wieczorem, za oknami po zachodzie słońca, rozlega się orkiestra, najrozmaitszych owadów, przeciągających się w reklamowaniu swojej egzystencji i wdzięków.

Abraham wprowadził w czyn słowa, które Pan Bóg skierował do niego: „Opuść swój kraj, twoją rodzinę i dom twojego Ojca, i idź do kraju, który ci wskażę”, stając się wzorem wiary. Bóg jako nagrodę skierował do niego słowa: „Nie bój się Abrahamie. Ja jestem twoją tarczą, twoja nagroda będzie bardzo wielka”.

Obecnie w krajach misyjnych nie liczy się na nagrodę ziemską (rzeczywistość warunków, w których misjonarze pracują wskazuje na to).

Wyraził to o. Damian – misjonarz trędowatych na wyspie Molokai, gdy mu chciano wręczyć dużą sumę pieniędzy jako dowód uznania za pracę, odpowiedział: „Dla tych pieniędzy nie zgodziłbym się pozostać tutaj ani jednego dnia”. Pozostaje więc motyw nadprzyrodzony – życie wieczne poparte słowami Bożymi: „Ja jestem twoją tarczą – twoja nagroda będzie bardzo wielka”.

Z gorejącej Afryki serdeczne pozdrowienia, polecając się modlitwom, aby okres aklimatyzacji przebiegał pomyślnie, przesyła   

ks. Stanisław Jeż
Listy tarnowskich misjonarzy z diecezji Fort Rousset
Biuletyn Wyższego Seminarium Duchownego, Tarnów 1975 r., s. 22-24.