Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Bronisław Puchała

Gamboma, 13 listopada 1983 r.  

ROK SZKOLNY W GAMBOMIE

Moi Drodzy!

Tuż obok misji znajduje się 19 nowoczesnych budynków Liceum Ogólnokształcącego wraz z internatem i zapleczem mieszkaniowym dla profesorów i pracowników. Oficjalne rozpoczęcie roku szkolnego ma miejsce 1.X., ale to obowiązuje tylko w Brazzaville, bo każdy region ma swoją datę oświatowego startu, podawaną każdorazowo przez radio. Oprócz tego, każda szkoła ma jeszcze z kolei swoją datę, a dla ścisłości trzeba dodać, że każdy profesor i uczeń ma też swoją datę rozpoczęcia. Oczywiście, te ostatnie daty nie są podawane przez radio..

Tak więc 13 listopada, kiedy piszę ten list, rok szkolny jeszcze się wciąż zaczyna, bo niektórzy profesorowie i uczniowie jeszcze nie zdążyli przyjechać, inni zobaczywszy sytuację zdążyli już wyjechać. Na 22 profesorów brakuje jeszcze 5 i około 10% uczniów. Oczywiście, nie ma uroczystego rozpoczęcia, ani też zakończenia roku szkolnego. Według programu każdego dnia przewiduje się 5 lekcji, ale praktycznie często jest ich 3, albo nawet tylko 1.

Jest internat dla 80 chłopców: łóżka, moskitiery, koce, szafki, stołówka, toalety, łazienki… wszystko bardzo nowoczesne, tylko, że nie ma jedzenia, bo szef kuchni czy internatu, a może obydwaj razem, wolą zaoszczędzić coś dla siebie. Żeby było pokrycie, co 5 dni rzuca się uczniom jakąś konserwę lub soloną rybę i to wszystko. Niech sobie radzą!

Łazienki i toalety są zamknięte, bo nie ma wody. Można się dziwić, że uczniowie jakoś sobie radzą, ale tylko dlatego, że nic innego nie robią, bo nie ma żadnej nauki, żadnych ćwiczeń ni zadań domowych, dokładnie nic!

Za to również z Misji zniknęły wszystkie kury, kaczki, kurczęta, narzędzia, części samochodowe i nie wiadomo co jeszcze zniknie.

Przynajmniej połowa obywateli, to tzw. „frekanterzy”, „ils frequentent” – uczęszczają do szkoły. Powtarzanie jednego roku 3 – 4 razy, to zupełnie normalne. Ważne jest, by uczęszczać, a ile lat i do której klasy? Mniejsza o to!. Małe matury, tzw. BMG robią i 5 lat. W niektórych wypadkach, zmieniają miejscowości i „uczęszczają” dalej. Dziewczyny w liceum prawie wszystkie są mężatkami, najczęściej profesorów. Trudno mówić o jakimś poziomie naukowym. Zdarza się ,że uczniowie w liceum czytać i dodawać nie bardzo umieją. Zresztą ostatnio zdanie egzaminu nie od wyników, lecz od popleczników zależy… Ponieważ wszyscy o tym, wiedzą, więc i zdolniejsi nie przykładają się specjalnie do nauki.

Dyrektorowi zależy na liczbie uczniów zapisanych na liście, bo pobory od tego zależą. Tak, więc „uczęszcza” wielu. W klasie bywa 60 do 80 osób, a wśród nich tylko kilka takich, którzy coś chcą skorzystać. Jak w takich warunkach można coś nauczyć? Jeśli który z profesorów jest zbyt wymagający, to zawsze może mieć sprawę nawet z władzami.

Mieszkania dla profesorów też są, ale zajęte. A wszystkim obiecywano nowoczesne mieszkania w nowym liceum w Gambomie. Nic więc dziwnego, że niektórzy po paru dniach, inni po paru miesiącach, opuszczają Gambom na zawsze. A każdy jeden z „uczęszczających” zapytany, co będzie robił po ukończeniu szkoły, odpowiada: „będę pracował w biurze w Brazzaville”. Można wyobrazić sobie społeczeństwo, w którym pracują tylko urzędnicy i to tylko w Brazzaville!

A teraz wyobraźcie sobie ewangelizowanie wszystkich „uczęszczających”. Porównując sytuację pod tym względem w Kongo i w Polsce widać, jak bardzo różnie jest na tej ziemi. Nasze ewangelizowanie polecam waszej modlitwie.  

Ks. Bronisław Puchała
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 4(1983), s. 58-59.