Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks.Józef Smoleń

Mindouli, luty 1987 r.  

UROCZYSTOŚĆ WMUROWANIA KAMIENIA WĘGIELNEGO  POD KOŚCIÓŁ W MINDOULI  

Budowę każdej świątyni wyznaczają pewne etapy, które stanowią niezwykle ważne chwile w życiu wspólnoty wiernych, wznoszących dom dla Boga i miejsce własnego uświęcenia. Takim właśnie momentem, w dziele budowy każdej świątyni, jest chwila wmurowania kamienia węgielnego. Uroczystość tą przeżyli chrześcijanie w Mindouli w Niedzielę Palmową 12.04.1987 r. W tym właśnie dniu w obecności licznie zebranych crześcijan z Mindouli i okolicznych wiosek, ks. bp Barthelemy Batantou, arcybiskup Brazzaville, dokonał wmurowania kamienia węgielnego w fundamenty kościoła pod wezwaniem „Wszystkich Świętych”.

Tak więc powstaje trzeci kościół w Mindouli, wiosce liczącej ok. 11 tys. mieszkańców, gdzie mniej więcej połowa ludności jest ochrzczona. Po co więc jeszcze trzeci kościół?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy się cofnąć do dawnych dziejów powstania misji katolickiej w Mindouli. Misja zawdzięcza swój początek i rozwój odkrywcom bogatych złóż miedzi i otwarcie tutaj pierwszej kopalni miedzie przez Francuskie Towarzystwo Kopalniane w 1911 r. Miedzionośne góry zaczęły przyciągać wielu ludzi, nawet z najdalszych okolic, którzy osiedlali się wokół kopalni, źródła ich utrzymania i dochodu. W ten sposób Mindouli, już w latach od 1924 do 1929, stało się dużym centrum, skupiającym ok. 3 tys. mieszkańców. Wielu z nich było już chrześcijanami. Zaistniała, więc potrzeba opieki duszpasterskiej nad nimi.  

Jako pierwszy z Dobrą Nowiną przybył do Mindouli ojciec R. P. Bonnefont z francuskiego zgromadzenia Św. Ducha. Zbudował tutaj, z pomocą ludności tubylczej, pierwszy kościół pod wezwaniem św. Barbary, patronki górników, od której wzięła nazwę Misja.

Sytuacja ta zaczęła się radykalnie zmieniać w latach 1934/35, z chwilą otwarcia linii kolejowej, biegnącej przez Mindouli, łączącej stolicę Brazzaville z portem oceanicznym Pointe-Noire. Od tego momentu, ludność zamieszkująca tereny wokół kopalni i misji, zaczęła przenosić się w kierunku odległego o 4km dworca kolejowego, który z dnia na dzień nabierał coraz większego znaczenia handlowego i stawał się ośrodkiem życia gospodarczego i kulturalnego mieszkanców.

To spowodowało, że chrześcijanie coraz bardziej tracili kontakt z odległą już misją i dlatego misjonarze pomyśleli o utworzeniu nowego ośrodka działalności misjonarskiej, w pobliżu większego skupiska ludności. W latach 60-tych, wybudowali w centrum wioski skromną kaplicę pod wezwaniem „Męczenników z Ugandy”, która po dzień dzisiejszy służy do sprawowania obrzędów liturgicznych. Z biegiem czasu kaplica stawała się o wiele za mała, by bez trudności można w niej prowadzić normalne duszpasterstwo. Powstała więc potrzeba budowy nowego, dużego kościoła, który stanąłby na placu obok obecnej małej kaplicy.

Myśl o budowie nowego kościoła oraz domu dla księży, poddał obecny proboszcz ks. Stanisław Łacny, już w 1979 r., gdy obejmował tę właśnie misję. Jednakże sprawa realizacji projektów nieco się przeciągnęła, aż wreszcie na początku marca br. przyjechał do Mindouli na zaproszenie ks. Proboszcza, inżynier budowniczy i projektant z Wiśnicza Nowego i ruszyły z miejsca trzy budowy: dom dla księży, dom rekolekcyjny i kościół.

Z początku zapał do pracy u wiernych był ogromny. Do pracy, zwłaszcza przy budowie kościoła włączył się bardzo duży procent parafian. Kopanie fundamentów poszło sprawnie i dość szybko. Budowa ruszyła. Niestety, pan inżynier nie mógł pozostać w Kongo dłużej niż dwa miesiące (ze względu na umowy budowlane w Polsce) i odjechał z powrotem do kraju, pozostawiając rozpoczęte budowy „na głowie” proboszcza.

Jest rzeczą zrozumiałą, że obok tych naprawdę oddanych budowie kościoła mieszkańców Mindouli, są i tacy, którzy nie interesują się życiem wspólnoty parafialnej, nie poczuwają się do świadczeń na rzecz parafii, nie reagują na apele swojego proboszcza, który codziennie jest „na budowie”. Trzeba jeszcze tutaj nadmienić, że budowanie w Afryce, to nie to samo, co w Europie. Tutaj w buszu, jedynymi maszynami, przy wznoszeniu każej budowli, są ręce ludzkie. Materiał budowlany, ogromnie drogi, zwozi się z odległej o 150 km stolicy Brazzaville.

Mimo tych trudności, każdy niemal polski misjonarz coś tutaj budował lub buduje. Nawet ja sam, który nigdy dawniej nie myślałem, że będę kiedykolwiek coś budował. Zacząłem budować skromny, bo tylko 12 x 7 m dom dla księdza, w miejscowości Missafou, gdzie w przyszłości ma powstać nowa misja.

Wszystkie rzeczy wielkie powstają zwykle w trudzie. Także o budowie każdego obiektu, a zwłasza domu Bożego, decyduje wiele czynników, ale najważniejszym jest pomoc Boża, bo jak mówi psalmista Pański: „Jeżeli domu sam Pan nie zbuduje, daremnie nad nim rzemieślnik pracuje” (Ps 127). Wspierajmy modlitwą rozpoczęte budowy w Mindouli i Missafou, aby Bóg doprowadził je do szczęśliwego końca.  

Ks. Józef Smoleń
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 2-3(1987), s. 14 – 17.