Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Jan Kudłacz

z Nkayi

Kochani Przyjaciele Misji!

Już od przeszło dwóch tygodni jestem w Ziemi Obiecanej - w Congo. Ponad rok trwał marsz w kierunku Afryki by wreszcie wylądować i stanąć na ziemi, o której gdzie mogłem to czytałem.

20.09.85 - godz. 75° czasu miejscowego (nasz czas zimowy) - lądowanie - spotkanie ze starymi misjonarzami, którzy wyjechali po nas na lotnisko: ks. Stanisławem Łacnym, ks. Wojciechem Machem i siostrami józefitkami. Podróż przez miasto do Ks. Józefa Ziobronia - śniadanie - trochę zwiedzania stolicy, obiad u sióstr józefitek i o 14 wyruszyliśmy z ks. St. Łacnym w kierunku Mindouli.

Asfalt się skończył wnet - zaczęła się droga ziemna. A że pora sucha, więc za nami chmura kurzu. Obserwuję otoczenie -mijamy małe wioski, ludzie siedzą przed domkami, dzieci wołają: "mundele" (biali). Kobiety noszą na głowie gałęzie do palenia, to maniok, to pranie.

Około 18°° dotarliśmy do Mindouli. (150 km od Brazzaville). Spotkanie z ks. Andrzejem Kurkiem i decyzja: w sobotę o 3-ciej rano wyruszamy do Loubomo. Ks. Andrzej zawiózł nas do Loubomo, ok. 300 km od Mindouli, bo tam miało odbyć się spotkanie z wszystkimi księżmi diecezjalnymi, z misjonarzami, siostrami misjonarkami i przedstawicielami rad parafialnych, pod przewodnictwem ks. bpa Ernesta Kombo.

A więc, pierwsze spotkanie z naszym biskupem (jezuita, Kongijczyk). Obrady całe popołud­nie, na temat pracy duszpasterskiej, katechetycznej itp.

W niedzielę udział pierwszy raz we Mszy św. w tutejszym języku - munukutuba, śpiew chóru - dużo wrażeń. Pod koniec Mszy Św. Ks. Biskup nas przedstawił ludziom - oklaski w kościele.

Wieczorem o 2300 wsiedliśmy do „expresu”, by wrócić do Brazzaville, aby załatwił potrzebne dokumenty. Podróż trwała aż do 7 - na stojąco, czy siedząco na podłodze pierwszej klasy. Ogromny tłok i zaduch.

Kilka dni w Brazzaville - spotkanie z ks. Kazimierzem Nowakiem i Stanisławem Pawłowskim oraz siostrami wracającymi z urlopu. W sobotę powrót - tym razem już do swoich parafii. A więc ja (ks. Jan Kudłacz) do Nkayi, ks. Marian Pazdan do Loubomo (parafia Fatami) i ks. Jan Piotrowski – Loubomo, parafia St. Paul.  

Pociąg zamiast wyruszyć z Brazzaville o 615 wyjechał o 93° - czekaliśmy cierpliwie, bo co zrobić. Potem atak na pociąg w biegu, a że nie mieliśmy doświadczenia w tej dziedzi­nie, więc zdobyliśmy tylko 2 miejsca - a nas było trzech i 3 siostry Hiszpanki. Przepełnienie okropne - ludzie siedzą na dachu wagonów, ale się jedzie.

Przyjechałem i z ulgą wysiadłem w Nkayi - dwaj chłopcy zaprowadzili mnie na misje, spocony dotarłem na miejsce przeznaczenia. Nkayi - parafia katedralna -proboszczem jest ks. François - spirytyn, Francuz. Jest też kleryk spirytyn z Francji na stażu i ja.

Wszyscy jesteśmy tu nowi, bo była zmiana proboszcza. Ks. François już od 32 lat pracuje w tej diecezji, zna dobrze tutejsze języki, bardzo życzliwy, W niedzielę przedstawił mnie parafianom - oklaski - powiedziałem na powitanie parę słów. Msza św. w munukutuba (zamierzam się uczyć tego języka - bo to nieodzowne w pracy duszpasterskiej), spotkania z radą parafialną, katechistami, siostrami franciszkankami, narady na temat pracy i współpracy.

Rok szkolny rozpoczął się 3 października br. Teraz trwa zapis na katechezę. Na misji ciągły ruch, co chwilę ktoś przychodzi - drzwi otwarte dla wszystkich, Nie mogę rozróżnić ludzi - wszyscy wydają mi się podobni, bo czarni. Kościół prosty, ale obszerny, W miasteczku mają swój kościół ewangelicy, kimbangiści, Armia Zbawienia. Zaraz, w pierwszą niedzielę było nabożeństwo ekumeniczne - śpiewały cztery chóry poszczególnych wyznań i chór ekumeniczny.

Powoli wchodzę w organizację parafii i rozeznaję struktury pracy w parafii. Dużo spraw nowych. Jestem zadowolony i pełen dobrych nadziei, bo widzę, że jestem tu potrzebny i roboty będzie nie mało. Polecamy się wszyscy Waszej pamięci w modlitwie i, ze swej strony, ją Wam obiecujemy.  

Ks. Jan Kudłacz,
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 4(1985), s. 54-56.