Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Bronisław Rosiek

Kinshasa, wrzesień 1985 r.  

Drodzy Bracia !  

Od kilku tygodni jestem w Zairze. Jest to nasz sąsiedni kraj. Przyjechałem tu na naukę języka lingala. Minął zaledwie miesiąc, a mój skrypt wygląda jakby się z niego uczyło kilka pokoleń (a przecież jeszcze czasem myję ręce). Słowniki też dawno już straciły urodę i świeżość. Wszystko to jest dosyć zabawne. Włos mi się na głowie dobrze przerzedził. Broda pocznie siwieć wkrótce, a ja jak „wieczny repetent" ciągle w szkolnej ławce z ołówkiem i zeszytem. Ale nie żałuję, bo kurs jest dobrze zorganizowany. Mam nadzieję, że teraz się jakoś dogadam z moimi parafianami w buszu.

Miałem tu okazję uczestniczyć we Mszy św. w rycie zairskim. Dostosowano ją do mentalności i tradycji afrykańskiej. Ciekawe jest, że Afrykańczycy chcą widzieć w księdzu szefa, nawet podczas Mszy św. Toteż gdy czyta Ewangelię, robi to na siedząco. Takie jest prawo szefa, gdy przejmuje władzę i przemawia.

Ornat zdobny jest w zygzaki. Normalnie są one symbolem pokoju. Jedna Siostra -sama to opowiadała - miała z tym trochę kłopotu. Wyszywając ornat w swojej gorliwości dorzuciła trochę pokojowych zygzaków. Sprawę przedobrzyła. Wierni byli wzburzeni, zgłaszali pretensje. Okazało się, że zygzaczki w odpowiednio dużej liczbie stają się symbolem wojny i nienawiści.

Powracając do celebransa, ma on na głowie czapkę z kolorowych skórek, (nie zdejmuje jej nawet w czasie Konsekracji).

Nikogo to nie dziwi, szef tego kraju zawsze występuje oficjalnie w czapce ze skóry pantery, jak też nikogo nie dziwi, że wydał zakaz noszenia spodni dla kobiet i krawatu dla mężczyzn. Nikt też nie ma prawa używania czarnego samochodu poza nim samym i jego najbliższym otoczeniem.

Ksiądz trzyma w ręku symbol władzy. Jest to ogon słonia, który wygląda jak mała miotełka. Nagle głębokim basem odzywa się bęben. Potem słychać odgłos włóczni, które opadają na ziemię i szelest ptasich piór. Na rękach i nogach, połyskują miedziane bransolety. Celebrans i asysta zbliżają się do ołtarza, wykonując liturgiczny taniec. Nikogo to nie dziwi. Wierni wykonują ten sam taniec, tylko w miejscu. Przeciwnie - dziwne jest, gdy ktoś nie tańczy. Wszyscy na niego patrzą i każdy wie, że to jakiś obcy, bo nie umie się modlić jak wszyscy obecni w kościele,

To ostatnie traktuję jako delikatne przypomnienie; gdy przyjedziecie mnie odwiedzić, nie zapomnijcie, że trzeba tańczyć w kościele.

Drodzy! Dziękuję za modlitwy i pomoc materialną. Bóg zapłać.

ks. Bronisław Rosiek
 Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 4(1985), s. 52-53.