Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Andrzej Kurek

MOJA DROGA NA MISJE... DLACZEGO?

 „Aby życie twoje było:
jako Prawda - by ją głosić,
jako Światło - by nim płonąć,
jako Miłość - by nią kochać,
jako Droga - by nią iść,
jako Pokój - by go rozsiewać,
jako Świętość - by ją złożyć w ofierze...
” 

Brazzaville, luty 1985

Drodzy Przyjaciele Misji!
"Jak niezbadane są wyroki Boże, a jak wyznaczone są drogi ludzkie" 

W roku 1976 - jako diakon po raz pierwszy wybrałem się do Lipnicy Murowanej k/Bochni na uroczystości związane z wyniesieniem na ołtarze „Matki Afryki" - Błogosławionej Marii Teresy Ledóchowskiej. Miejscowość ta, jak każda inna, położona jest w dolinie między malowniczymi górami, oddalona od wielkiego ruchu, trochę na uboczu, ale spokojna, miła i bardzo przytulna. Pierwsze moje wrażenie było jednak przygnębiające - zwłaszcza, że po wspaniałych uroczystościach przeżytych na stojąco, w upale i zaduchu, musiałem spory kawałek drogi w kierunku Bochni przebyć pieszo. Byle tylko nie tu - daleko od szlaku i radości życia, byle tylko nie tu była moja pierwsza parafia, gdzie nie ma ani domów towarowych, pawilonów sklepowych, gdzie tchnie trochę smutkiem i monotonnością.

Święcenia kapłańskie minęły, prymicje już przebrzmiały - a teraz gdzie? - tygodnie oczekiwania... gdzie?

„Przeznaczam księdza do pomocy w pracy duszpasterskiej w Lipnicy Murowanej i na tą pracę udzielam pasterskiego błogosławieństwa". Tak mi oznajmił swe postanowienie Ksiądz Biskup: No cóż - trzeba tam iść, mimo że pierwsze wrażenie było ujemne.

Jak tam było - niech inni sądzą -ja pokochałem tych ludzi - starszych, rodziców, a w szczególności młodzież i dzieci. Zżyłem się z proboszczem, który często przemierzał drogę z kapliczki na „dwór" (tj. dom rodziny Ledóchowskich), miejsce tak bardzo ulubione przez bł. Marię Teresę Ledóchowską. Tam w maju gromadzi się znaczna część parafii - dzieci i młodzież - aby śpiewać Litanię Loretańską, a w październiku odmawiać różaniec.

I my odwiedzaliśmy to ustronne i tak ustrojone miejsce, aby w ciszy wspólnie wznieść myśli ku Bogu,przesuwając paciorki różańca i słuchać opowiadań proboszcza o wspaniałej rodzinie Ledóchowskich. Święci z Lipnicy - Błogosławiony Szymon i Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska — byli pasją jego życia, a ich kult zasiewał w całej naszej Ojczyźnie.

Poznałem historię ich życia prawie na pamięć, słuchając opowiadań, kazań i dyskusji. śledziłem z zachwytem, a czasem z niedowierzaniem historię wspaniałego życia błogosławionych z Lipnicy, a zwłaszcza ich apostolstwo. Bł. Szymon - apostoł biednych i potrzebujących, który słowem porywał ludzi do Boga; bł. Maria Teresa Ledóchowska -"Matka Afryki" - która swoje życie poświęciła całkowicie pracy dla misi i na Czarnym Lądzie, mimo że nigdy nie opuściła Europy. To ona wybrała za hasło słowa św. Dionizego Areopagity : „Z rzeczy Boskich, najbar­dziej Boską jest współpraca nad zbawieniem dusz".

Czas jednak nieubłaganie biegnie – to tak, jak wczoraj, jeden dzień – minęły dwa lata, a ja w parafii błogosławionych zostawiłem kawałek mego serca.

„Jak niezbadane są wyroki Boże, a jak wyznaczone są drogi ludzkie".

W roku 1978 zostałem przeniesiony do parafii św. Mateusza w Mielcu. Parafia miejska z rozmachem życia, a przy tym nie pozbawiona wielkich problemów. Pracowałem tam cztery lata o czym mógłbym pisać bardzo dużo. Jakże mile wspominam wspaniałą atmosferę w parafii i solidarność ludzi pracy z Kościołem, współpracę z młodzieżą i dziatwą szkolną. Wszystko to wzrastało pod patronatem św. Mateusza Apostoła, gdzie tak kwitła Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy i nabożeństwa maryjne.

Minął ten czas nie wiadomo kiedy, bo wszystko co miłe i piękne tu na ziemi, upływa szybko i bezpowrotnie - my kapłani zmieniamy się, ale Bóg pozostaje ten sam dla każdego. W roku 1982 zostałem oddelegowany wraz z trzema kolegami do pracy misyjnej w Kongo-Brazzaville, aby tam pracować na niwie Bożej. „Niezbadane są wyroki Boże..."

Dzisiaj to już osiem lat upłynęło, odkąd zacząłem posługiwanie kapłańskie. Już trochę poznałem życie i ludzi na Czarnym Lądzie. Ale gdyby mnie kto zapytał –„Dlaczego...twoja droga na misje?, dlaczego opuściłeś Ojczyznę i tam pojechałeś?" trudno byłoby mi odpowiedzieć. Jest jakaś siła, która pcha człowieka tam w nieznane, między obcych ludzi, którzy też pragną poznać Prawdę i chcą się zbawić.

Dlaczego? Nie wiem. Nie wiem, jak mi przyszło to powołanie misyjne. Może ta kapliczka z dworem, ulubione miejsce Bł. Marii Teresy ma coś z tym do czynienia?

Lub może św. Mateusz Apostoł i błogosławieni z Lipnicy, a może nawet ktoś z was bracia i siostry, wśród których pracowałem w Ojczyźnie? Nie wiem. Trudno powiedzieć. Bóg kieruje naszymi drogami i daje moc, aby się nie lękać, aby przekroczyć bariery granic, obcych lądów i kontynentów, i języków, aby iść odważnie i nie oglądać się za siebie. "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody..."

Idzie się odważnie - bo czuje się moc Boga i Jego Matki, świętych i błogosławionych - bo czuje się Bracia i Siostry! Wasze wsparcie modlitewne, na które się tak bardzo tu na obczyźnie liczy.

Drodzy Przyjaciele Misji – „Niezbadane są wyroki Boże, a jak bardzo wyznaczone są drogi ludzkie". Bracia, na zakończenie tej mojej osobistej drogi na misje, chciałbym życzyć i Tobie Ojcze i Matko - misjonarzu i misjonarko własnej rodziny, tobie Młodzieńcze i Dziewczyno - misjonarzu i misjonarko młodych serc, młodego środowiska i Wam Drogie Dzieci - misjonarze waszego podwórka szkolnego:

„Aby życie twoje było :
jako Prawda - by ją głosić,
jako Światło - by nim płonąć,
jako Miłość - by nią kochać,  
jako Droga - by nią iść,  
jako Pokój - by go rozsiewać,  
jako świętość - by ją złożyć w ofierze..." 

Ks. Andrzej Kurek
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 2-3(1985), s. 46-50.
(Przedruk z ”Echo z Afryki i innych kontynentów”, Marzec 1985 nr 3)  

"Wy jesteście wezwani
aby być solą ziemi i światłem świata,
Waszym powołaniem jest
ukazywać Ewangelię własnym życiem
i włączać ją jako zaczyn
w rzeczywistość świata,
gdzie żyjecie i pracujecie..."
Ojciec św. Jan Paweł II