Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Augustyn Gurgul

Loulombo, 24 października 1988 r.  

Z MISYJNEGO KALENDARZA  

Drodzy Czytelnicy!  

Pewnego pięknego poranka, są one tutaj zresztą wszystkie podobne, odkryliśmy z ks. Andrzejem, u sióstr pracujących w Mindouli, okólnik Kurii Arcybiskupiej w Brazzaville, mówiący o otwarciu nowej misji, wykrojonej z Misji Mindouli.

Do pracy w tej nowej placówce zostali oddelegowani ks. Augustyn Gurgul i ks. Andrzej Kurek. Był 17 październik 1984 r. Ks. Andrzej zwraca się do ks. abpa B. Batantu o jakąś pomoc, ale otrzymuje pouczenie, że powinniśmy sobie radzić sami. Nie ustępując - jak przystało na ofiarnego i pokornego misjonarza, ks. Andrzej zwraca się do księdza arcybiskupa z prośbą o podpisanie próśb skierowanych do organizacji międzynarodowych, zajmujących się pomocą misjonarzom. Abp B. Batantu odmawia podpisu, natomiast podpisuje nam wszystko biskup pomocniczy Anatol Milandou.

Rozpoczyna się pisanina: prośba - odmowa, prośba - odmowa. Mamy przychylność Ks. Stanisława Jeża w Paryżu - tym razem to się liczy! To będzie owocowało w przyszłości. Ks. Łacny przekazuje nam pewną sumę, którą otrzymał dla Loulombo. Decydujemy z ks. Andrzejem startować mimo wszystko.

Rozglądamy się w pełnym buszu, w poszukiwaniu miejsca pod nową misję. Ludzie -nawet pełni zapału, wycinają trawę, krzaki i drzewa, zbierają kamienie na fundamenty. Rozpoczynamy transport żwiru i piasku z odległej o 10 km rzeki.

10 stycznia 1985 r. rozpoczynamy wykopy pod fundamenty. Po miesiącu pracy - brak pieniędzy. Część prac wykonujemy sami, ale to nie ratuje sytuacji. Cement musi być zakupiony i murarze zapłaceni. A gdzie deski, stal, drzewo? Zatrzymujemy prace. Trwa to całe trzy miesiące.

Z pomocą przychodzi nam ks. Józef Ziobroń, proboszcz z Brazzaville, przekazu­jąc 2.000 dolarów jako dar na nową Misję. Są pierwsze obietnice pomocy zagranicznej. Decydujemy się na zaciągnięcie pożyczki. Nie jest to takie proste. I znowu parafia ks. Józefa Ziobronia udziela nam 3.000 dolarów bezterminowej pożyczki.

Wielkanoc 1986 r. obchodzimy już w nowej, całkowicie wykończonej i urządzonej plebanii. Budynek 22 na 16 metrów. W domu woda bieżąca, toalety, prąd, kuchnia gazowa, dwupokojowe mieszkania z łazienką, pokoje gościnne itd.

Cofnijmy się jednak wstecz. Była tu wcześniej parafia obsługiwana przez księdza z Holandii. Była też mała chatka z gliny, służąca jako mieszkanie i magazyn. Była też i kaplica w opłakanym stanie. Rozgoryczony jednak Holender opuszcza na zawsze Loulombo. Trzeba było, więc doprowadzić wszystko do "katolickiego" wyglądu. Wierni ukradli dach, okna i drzwi z wybudowanego wcześniej domu Sióstr. Dziś mamy skromny, ale przytulny kościół Jest też i nowy Ordynariusz - Bp Anatol Milandou.

Tak oto była sobie raz pewna wioska murzyńska, zagubiona wśród sawanny, a dziś? Jest tu Misja centralna z 13 "parafiami" i dziesiątkami wiosek. Jest nowa plebania, kościół i dzwon regulujący życie parafialne. Jest dwóch kapłanów, jest zaplecze socjalne i techniczne. A jak z wiernymi? Jak z ich życiem religijnym? To już temat na przyszłość.   

Ks. Augustyn Gurgul,
Kongo-Brazzaville,
Głoście Ewangelię1988 (4), s. 27-29.