Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

Ks. Bronisław Rosiek

DO NAJBLIŻSZEJ STUDNI MAMY 25 Km  

Ngo, 29 września 1989 r. 

Droga Redakcjo!

List ten piszę na prośbę mojej siostrzenicy Moniki, stałej Waszej czytelniczki. Pisze, że chciałaby również przeczytać choć krótki list ode mnie w „Misyjnych Drogach”, które wiernie czyta. Gratuluję Wam tak oddanych czytelników! A zatem piszę. Na początek będzie to dosłownie krótki list. Na drugi raz napiszę więcej.

Co u mnie słychać? Co robię? Po prostu to, co każdy misjonarz powinien czynić. Staram się możliwie dobrze katechizować, udzielać sakramentów św. Oczywiście w warunkach, które mocno odbiegają od polskiej sytuacji. Dopiero co wróciłem z kilkudniowego objazdu. Oprócz tego trzeba dbać o podstawowe warunki życia. Trzeba właściwie wszystko samemu robić.

Ostatnio odwiedziłem kolegę. Ma piękny sektor. Jedna z jego wiosek jest położona nad rzeką. Byłem z tego niezmiernie zadowolony, bo mogłem się wykąpać do woli, a przede wszystkim wyprać ubranie. Trzeba Wam wiedzieć, że w mojej wiosce nie ma ani jednej studni. Do najbliższej studni mamy 25 km (dosłownie dwadzieścia pięć kilometrów). Oszczędza się wody do gotowania, nie mówiąc już o myciu. Ludność miejscowa korzysta tylko z wody deszczowej, a gdy deszczu nie ma, z niedużego bajorka. Gdy deszczu nie ma, nikt się też specjalnie nie myje, a moje Murzyniątka wtedy nie wyglądają tak ładnie, jak na załączonym zdjęciu.

Gdy wracałem z odwiedzin u kolegi, usiadł mi na drodze szakal i patrzał zdziwiony, że ktoś każe mu się usunąć. Było już ciemno, więc jego ślepia świeciły złowrogo. Nie bardzo wiedziałem, co się stanie. W końcu się jednak namyślił i ustąpił. Grzeczniejszy był hipopotam, który stanął nad brzegiem rzeki i nas pozdrawiał.

Serdecznie Was pozdrawiam i proszę o pamięć w modlitwie, abym mógł jak najlepiej swoje zadania spełnić i trwać na mojej misji.

Podaję Wam mój adres, abyście wiedzieli gdzie pracuję:   

Ks. Bronisław Rosiek 
Mission Catholique
Ngo B.P. 6 
Kongo-Brazzaville
Głoście Ewangelię 1-2 (1990), s.26-27.
(Przedruk z czasopisma "Misyjne Drogi" nr 2/1990)