Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Józef Piszczek

Ks. Józef Piszczek jest misjonarzem w Republice Konga od września 1987 roku. Przeżył już więc w tym kraju nie tylko wiele lat, ale również i czasu wakacyjnego. Wie dobrze, że nie jest to czas wypoczynku dla dzieci i młodzieży, ale często bardziej wytężonej pracy. O tym możemy się dowiedzieć w poniższym liście.

Oyo, 20 maja 2011 r.

Mbote na bino banso! Drodzy Przyjaciele, dzieci, młodzi i starsi – witajcie!
Nie ma jak wakacje! A jak spędza się wakacje w Kongo?

Kongijczycy lubią wakacje, kto by ich nie lubił? A mają wakacje długie i chude – cienkie jak wąż, którego najlepszym przykładem jest mamba zielona…. Okres wakacji rozpoczyna się pod koniec czerwca i trwa aż – ho, ho, ho – do końca września. Do tego dochodzą jeszcze dwutygodniowe ferie na przełomie stycznia i lutego oraz marca i kwietnia. W naszej misyjnej szkole katolickiej są to ferie bożonarodzeniowe i wielkanocne. A wiec, jak widać, wakacje w Kongo są długie. A dlaczego chude – cienkie? Bo cóż z tym czasem robić?

Mimo że Republika Konga ma dostęp do morza, mimo że są tereny górzyste, to dzieci i młodzież nie udają się masowo, by tam wypoczywać – jak to się czyni na przykład w Polsce. Takiego wypoczynku nie miałby im kto opłacić. Nie ma zresztą odpowiedniej „infrastruktury”, aby takie grupy przyjąć.

Zgodnie z naturą afrykańską i kongijską fajnie jest nic nie robić, ale gdy się nie ma nic dobrego do zrobienia, nic do roboty, to można robić byle co…. A więc niektórzy spośród murzyńskiej braci leniuchują i nudzą się albo i nie nudzą, bowiem na skutek tego, że „nic nie robią” – zdarzają się różne występki, choćby kradzieże i chuligaństwo.

Ale tak źle znowu nie jest. Trzeba pomyśleć, aby znaleźć coś do jedzenia, trzeba pomyśleć o ubraniu, o nowym roku szkolnym, trzeba się zabrać do jakiejś konkretnej roboty. W  Kongo, gdzie jest klimat równikowy, czas tych długich wakacji to okres dużej pory suchej, która przypada od czerwca do października. Wtedy nie ma opadów deszczu, albo występują one wyjątkowo w niektórych regionach kraju. Jest sucho, liście opadają z drzew, nie ma owoców, trawa usycha, jest dużo kurzu i pyłu, który unosi się i wciska się wszędzie. Pora sucha, mimo braku opadów i pyłu, jest jednak zdrowsza od pory deszczowej, w czasie której, oprócz upałów, jest bardzo duszno i parno oraz jeszcze więcej komarów i innych groźnych owadów. W porze suchej znacznie opada poziom wody w rzekach i w podmokłych lasach tropikalnych. Różne gatunki ryb, które w czasie pory deszczowej wpłynęły na niżej położone partie lasu i sawanny, teraz w porze suchej na skutek wysychania wody znajdują się w pułapce, nie maja powrotu do rzeki ani wyjścia. I chociaż łowienie ryb na różne sposoby jest możliwe przez cały rok, to w czasie wakacji jest sezon, aby je łowić, a właściwie wybierać je masowo koszykami z niewyschniętych jeszcze całkiem stawów i bajorek. To już jest konkretne zajęcie i zadanie dla dzieci, które w czasie wakacji, niekiedy wraz z całymi rodzinami, idą w las, pokonując czasem duże odległości i spędzając tam wiele dni. Tutaj, mimo masy komarów, innych owadów, węży, skorpionów, pająków, pijawek i innych niebezpieczeństw, mają przynajmniej coś do jedzenia. Oczywiście nie mogą wszystkiego zjeść na miejscu, a zdarzają się również krokodyle, żółwie, antylopy, dzikie świnie czy małpy. Trzeba część tej zdobyczy zabezpieczyć przed zepsuciem, zaś najlepszą metodą w tamtych warunkach (bez elektryczności) jest wędzenie i suszenie albo solenie. Trochę z tych produktów będzie przeznaczone dla siebie, dla rodziny, a reszta pójdzie na sprzedaż, czasem aż do dalekiej stolicy – Brazzaville.

Innym ważnym zajęciem w czasie pory suchej podczas wakacji, zwłaszcza dla silniejszych chłopców i mężczyzn, jest wyrąb lasu i po pewnym czasie spalenie ściętych drzew i krzewów, aby następnie kobiety, mamy i córki mogły tam wejść z motykami i na żyznym popiele zasadzić maniok, pataty, kukurydzę czy orzeszki ziemne. Plony tej pracy będą również częściowo dla siebie, a reszta na sprzedaż. Przy wyrębie i wypalaniu lasu gromadzi się również drewno jako materiał budowlany czy też drewno opałowe, które daje w nocy światło i ciepło oraz służy głównie do przygotowania posiłków. Zdarza się, że przed wyruszeniem na dłuższy czas, aby łowić ryby, czy na plantacje, dzieci i rodzice przychodzą na misję, prosząc o poświęcenie narzędzi, o błogosławieństwo na czas pracy, o protekcję przed złymi duchami i czarami czy też o leki (zwłaszcza przeciwko malarii, którą przenoszą i zarażają nią tamtejsze komary).

Jak widać, pracy i zajęć w czasie wakacji nie brakuje również w Kongo. Dla niektórych jest to okres poświęcony także na odwiedziny, a wiec trochę i podróżowanie. W niektórych parafiach i regionach Kongo zaczyna się również organizować kolonie wakacyjne, „wakacje z Bogiem”, a także różne sesje formacyjne. Część dzieci i młodzieży jest obecna w parafii i w misji, pomagając przy rozmaitych pracach, remontach i przygotowaniach do nowego roku. Pragnę na koniec życzyć zdrowych, bogatych w przeżycia i udanych wakacji dzieciom w Polsce, w Kongo i na całym świecie. Serdecznie i po bratersku wszystkich pozdrawiam: „Bopema malamu” – odpoczywajcie dobrze.

Ks. Józef Piszczek
Republika Konga
Misje Dzisiaj 4(2011), s. I-II.