Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Stanisław Łacny

WSPOMNIENIA (2)

W miesiącu październiku tuż przed wyjazdem żegnali mnie koledzy z mojego roku święceń. Otoczyli mnie koleżeńskim sercem przy ołtarzu w parafii Najśw. Marii Panny Królowej Polski w Mościcach. W obecności licznie zgromadzonych wiernych ojciec duchowny Jan Rec, a zarazem proboszcz tej parafii, zapewniał, że będą mnie wspomagać na zapleczu misyjnym.

To w tej parafii, zbiegiem okoliczności przeżywałem 16 lat później w 1988 r. jej 50-lecie towarzysząc mojemu obecnemu biskupowi Anatolowi Milandou z diecezji misyjnej Kinkala, który przewodniczył wówczas w składanej uroczyście Najświętszej Ofierze Chrystusa Pana w obecności Ordynariusza Jerzego Ablewicza i innych licznych znakomitych dostojników kościelnych i świeckich.

Po krótkim i rzewnym pożegnaniu z rodziną, kiedy to rodzice mówili "synu już Cię więcej nie zobaczymy" i również serdecznym pożegnaniu z parafią Nowy Wiśnicz odjechałem pociągiem 11 listopada 1972 roku do Rzymu z ks. Stanisławem Jeżem (obecnie Rektorem Polskiej Misji we Francji) i ks. Andrzejem Piotrowskim (obecnie pracującym w diecezji tarnowskiej w Nowym Sączu). Ci przezacni księża, a moi drodzy koledzy, wybaczą mi, że będę od tej chwili obrazował nasze wspólne losy, bo one toczyły się dla nas wszystkich z tzw. pierwszej trójki, podobnie.

Do Rzymu jechał z nami ks. bp. Ordynariusz. W Wiedniu zatrzymaliśmy się na kilka godzin, by wstąpić do domu studiów św. Stanisława Kostki. W Rzymie 13 listopada w dniu naszych imienin, ks. Jeża i moich celebrowaliśmy Mszę Św. przy grobie naszego patrona Św. Stanisława Kostki na Kwirynale. 15 listopada z ks. Ordynariuszem i obecnym ojcem duchownym księży tarnowskich Kazimierzem Góralem zostaliśmy przyjęci przez Ojca Św. Pawła VI na specjalnej audiencji. Podczas niej otrzymaliśmy błogosławieństwo papieskie na drogę życia misyjnego i medalion przedstawiający Św. Jana Chrzciciela udzielającego Chrztu Panu Jezusowi. Widniał na nim wyciśnięty napis wzywający nas do zachowania i głoszenia jedności zgodnie z powołaniem chrześcijańskim, kapłańskim i misyjnym: "Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef.4,5)

Przed opuszczeniem Rzymu bp Jan Wosiński udzielił nam kilku serdecznych pouczeń, a zwłaszcza wzywał nas do ubóstwa duchowo pojmowanego przy korzystaniu z różnych dóbr materialnych na misjach.

Ks. bp Ordynariusz natomiast przed udzieleniem ostatniego błogosławieństwa, wyraził swoje życzenie mówiąc: "chciałbym byście popracowali na misjach tak z 10 lat, ale gdybyście nie mogli wytrzymać to wracajcie wcześniej".

Końcem listopada wyjechaliśmy do Paryża i zatrzymaliśmy się w Domu Zgromadzenia Misyjnego Ducha Św. Wybór ze strony naszego Ordynariusza padł na to Zgromadzenie Ojców, gdyż było to po pierwsze biorąc pod uwagę sytuację ówczesnego Kościoła francuskiego Zgromadzenie, które rozsądnie i wiernie wprowadzało założenia II Soboru Watykańskiego, a po drugie ojcowie z tego zgromadzenia już od 1865 roku pracowali nad Ewangelizacją Konga. Aktualnie ich trzy domy znajdują się w Polsce; dwa na północy, a trzeci na terenie naszej diecezji w Zbyszycach nad Jeziorem Rożnowskim.

Po raz pierwszy na obczyźnie we Francji przeżywaliśmy Adwent i okres Bożego Narodzenia po ojcowskim przyjęciu nas przez Rektora Misji Polskiej Prałata Bernackiego. Przed samymi świętami wzięliśmy udział w przygotowaniach wieczerzy wigilijnej dla francuskich kloszarów w jednej z dzielnic paryskich. Sami zaś wieczerzę wigilijną spożywaliśmy w podziemiach polskiego Kościoła Wniebowzięcia NMP w Paryżu. tam też przy wigilijnym stole spotkaliśmy po raz pierwszy autorkę czytanej jeszcze przez nas w Polsce z wielkim zainteresowaniem książki „Szaleniec Boży” - panią Winiowską. W czsie studiów na Instytucie językowym w Paryżu siostra Maria od Krzyża udzielała nam lekcji rozmowy w języku francuskim i przygotowywała do pierwszych kazań w tym języku.

W Paryżu spotkaliśmy się z naszym nowym Biskupem Georges Singha, który najprawdopodobniej towarzyszył bp Emile Biayenda w drodze do Rzymu po odbiór tytułu honorowego pierwszego w historii kościoła w Kongo Kardynała. Bp. afrykański w rozmowie z nami przedstawił wizję naszej przyszłej pracy misyjnej. Dał nam odczuć, że tam w sercu Afryki, na równiku pod gorącym niebem, w tropikalnej dżungli przyszli wierni parafianie już od wielu miesięcy na nas z utęsknieniem czekają. O potrzebie uczenia się jeszcze innych języków szczepowych poinformował nas po ojcowsku czarny bp. Była to jego troska byśmy mogli wejść lepiej w ich środowisko i zrozumieć szybciej ich problemy i potrzeby. Później już w kontakcie bezpośrednim z tubylcami zrozumieliśmy jeszcze lepiej prawdziwość jego słów i tych  podobnych z Dekretu o Działalności Misyjnej Kościoła z Soboru Watykańskiego II, które wskazywały, że język jest nieodzownym narzędziem ewangelizacji ludu ze swoją kulturą, do którego misjonarze się udają i, że dzięki umiejętności posługiwania się nim można znaleźć łatwiejszy dostęp do umysłów i serc ludzkich. Po zakończeniu kursu językowego tuż przed wyjazdem do Konga, Wielki Tydzień przeżywaliśmy w Ziemi Świętej. Było to jak na owe czasy wydarzenie niezwykłe, bo niewielu Polaków mogło wyjechać z Polski Socjalistycznej, a tym bardziej wziąć udział w pielgrzymce do kraju Bożego Objawienia.

Kilkunastu przyjaciół z Francji z grupy młodzieżowej biorącej udział w pielgrzymce urządziło składkę i z zebranych pieniędzy wynajęli specjalny samolot w Jerozolimie z lotem na Górę Synaj. Sami zrezygnowali z tej podróży by nam dać okazję, a mówili do siebie mniej więcej w ten sposób: „Ci trzej księża w czarnych kostiumach i koloratkach jadą do Afryki, by mogli później odważnie, wytrwale i mądrze głosić Słowo Boże na misjach”. Tam na jednym z głazów zdobiących szczyt Góry Synaj z której widoczna była w oddali rozległa pustynia o tej samej nazwie, miejsce przemarszu ludu Izraelskiego do Ziemi Obiecanej modliliśmy się żarliwie w ich intencjach i w naszych misyjnych, sprawując Najświętszą Ofiarę Ołtarza. Ale do tych wspomnień, zwłaszcza kontaktu z młodzieżą francuską jeszcze powrócimy.

ks. Stanisław Łacny

Kongo-Brazzaville,
Głoście Ewangelię 1(1995), s. 65-68

c.d.n.