Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

ks. Marian Pazdan

 Ks. Marian Pazdan rozpoczął już dwudziesty trzeci rok swojej misyjnej posługi w Rep. Konga. Jego wielkim dziełem, tworzonym w trudzie i z wielkim entuzjazmem, jest budowa pierwszego w tym kraju sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Poniższy list przybliża nam zaangażowanie ks. Mariana w to wielkie przedsięwzięcie. 

 
Louvakou, 15 maja 2012 r.
  
LOUVAKOU – CZY TO JUŻ JEST SANKTUARIUM? 
 
W Kongo-Brazzaville, w diecezji Nkayi, w miejscowości Louvakou, 30 km od trzeciego co do wielkości miasta w Kongo, ksiądz kongijski w 1992 r. zaczął budować kaplicę dla chrześcijan z kilku wiosek, by tam dla nich odprawiać nabożeństwa z okazji dużych świąt kościelnych. Niestety, z powodu „wyczerpania” przed czasem środków materialnych, tej kaplicy nie ukończył. Mury jej stały w dużej trawie przez 15 lat. Na pewno nie przypuszczał owy ksiądz, teraz już świętej pamięci, że kaplica ta stanie się przejściowym miejscem kultu Bożego Miłosierdzia w Kongo.
 
Na dużej działce parafialnej, której rozmiarów jeszcze nie ustaliłem, powstają od 5 lat struktury parafii Bożego Miłosierdzia. Duży dom 61 m x 10 m nazwany „Inzo ya Kilengi” (Dom radości dla dzieci) zbudowany dzięki tarnowskim kolędnikom misyjnym, służy już nie tylko dzieciom, lecz również licznym pielgrzymom, przybywającym do obrazu Bożego Miłosierdzia. Zbudowałem również jadalnię dla pielgrzymów, przejściowe toalety, kuchnię i jadalnię dla nas księży oraz garaż. Jestem na ostatnim etapie budowania świątyni Bożego Miłosierdzia. Kościół ten ma 40 m długości i 17 m szerokości, jest trzynawowy, przewiewny, jak nam wiadomo, na równiku nie ma jesieni, zimy, wiosny jest więc ciągłe lato, które ma siedmiomiesięczną porę deszczów i pięciomiesięczną porę suchą. Kościół ten jest zbudowany z cegły zrobionej i wypalonej na miejscu, która jest tylko wypełnieniem ścian,  bowiem kościół stoi na żelbetonowych słupach. Jest kryty blachą aluminiową i ma wprawione drzwi. Niestety, jest jeszcze całkowicie pusty w środku. Czeka mnie więc wielka praca, by przygotować ten kościół na poświęcenie w niedzielę Bożego Miłosierdzia 27 kwietnia 2014 roku.
 
Do tej pory, do naszego sanktuarium Bożego Miłosierdzia przybyło już ponad 30 grup pielgrzymkowych, z których największa, licząca ponad 1000 osób przybyła na święto Bożego Miłosierdzia obecnego roku. Sam nuncjusz apostolski dla Konga i Gabonu przewodniczył uroczystości. W Wigilię tegoż święta odbył się wielki koncert śpiewów religijnych, w którym uczestniczyło 16 grup z różnych parafii. Występy te ks. Nuncjusz ocenił krótko „Grupy występujące, które śpiewały lepiej, tańczyły gorzej i odwrotnie.” Msza św. w niedzielę była animowana przez liczne chóry, a także przez grupę gregoriańską, która po łacinie odśpiewała: Kyrie, Chwała na wysokości Bogu, Święty, święty i Baranku Boży. Również podczas tej mszy św. „Bractwo Bożego Miłosierdzia” powiększyło się o 60 nowych członków, odśpiewano też hymn do Bożego Miłosierdzia i złożono przyrzeczenia.
 
Trzeba dodać, że sanktuarium to buduję z ofiar, które udaje mi się zebrać z okazji różnych wystąpień w diecezji tarnowskiej i nie tylko. Również z ofiar otrzymanych bezpośrednio przez indywidualnych dobrodziejów. Z Rzymu na ten cel otrzymałem 7 900 Euro. Na szczęście udało mi się znaleźć źródło, które już nazwałem „Źródłem św. Faustyny”, które nie wysycha w sezonie suchym  Wykorzystałem też duże wzgórze, by tam urządzić kalwarię, na której ustawiłem stacje drogi krzyżowej.
 
Oczywiście wiadomo, że moim zadaniem misyjnym jest nie tylko budowanie materialnych struktur Kościoła, ale przede wszystkim działalność ewangeliczna, dzięki której poganie znajdują drogę do Chrystusa. Przez 22 lata mojej pracy w Kongo udało mi się dzięki m. in. waszym modlitwom ochrzcić ok. 2 000 dużych dzieci, młodzieży i dorosłych. Pobłogosławiłem również ponad 140 par małżeńskich. Na co dzień jestem otoczony ludźmi biednymi, chorymi i głodnymi. Dlatego też nie mogę zamknąć moich oczu i serca na ich potrzeby. Dzięki pomocy, którą otrzymuję od moich darczyńców udało mi się uratować życie wielu ludziom. A także okazać pomoc wielu potrzebującym. Mam bowiem ciągle w pamięci słowa Pana Jezusa: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.”
 
Na koniec polecam się waszym modlitwom, by moja działalność misyjna przynosiła obfite owoce i za otrzymaną pomoc mówię: „Bóg zapłać”, a po kongijsku „Matondo Mingi”. 
 
 
Ks. Marian Pazdan
Republika Konga
Głoście Ewangelię 4(2012), s.13-15.