Strona główna
Artykuły
Biuletyn "Głoście Ewangelię"
Dom Formacji Misyjnej
Historia
Informacja
Kronika misyjna
Misjonarze diecezjalni
Misjonarze zakonni i świeccy
Misjonarze męczennicy
Księża tarnowscy na Wschodzie
Animacja i formacja misyjna
Szpital w Bagandou
Kleryckie Ognisko Misyjne
Kolędnicy misyjni
Wspomnienie o ks. Janie Czubie
Ofiarność i pomoc dla misji
Mungo Maboko

List - ks. Stanisław Worwa

 

Pracujący w Czadzie ks. Stanisław Worwa dzieli się spostrzeżeniami na temat życia swoich afrykańskich parafian. Przybliża nam realia tego odległego kraju, mentalność jego mieszkańców. Pisze o trudach, ale i radościach pracy misyjnej.
 
N’Djamena-Atrone, 10 marca 2007 r.
 
 „Tor gol daw a tula boo tor molu daw tula al” –
„Ślady samochodu misjonarza znikną, ale jego nauczanie przetrwa na zawsze”.
Drodzy Przyjaciele!
 
Chciałbym się z Wami podzielić tym, co mnie buduje i co każe mi zostać z ludźmi, wśród których, dzięki woli Bożej i pomocy ludzkiej, przychodzi mi pracować i – mam taką nadzieję – wzrastać. Jestem w Czadzie, w kraju gdzie – podobnie jak w Rep. Środkowoafrykańskiej, czy Sudanie – ciągle przelewa się niewinną krew, gdzie brakuje podstawowych środków do życia dla wielu ludzi, ale gdzie olbrzymie pieniądze wydaje się na zakup broni. Wspomnę tylko, że ogłoszony w listopadzie 2006 roku „stan wyjątkowy”, w N’Djamenie, stolicy Czadu i w wielu regionach kraju, został przedłużony do końca maja 2007 roku, by wojsko mogło bardziej kontrolować sytuację. W prasie obowiązuje cenzura, często można zobaczyć jakąś lokalną gazetę, gdzie nieraz połowa jest czarna.
 
We wrześniu 2006 roku zostałem przeniesiony do parafii Atrone 1, położonej na „przedmieściach stolicy”. Jest to młode osiedle zamieszkałe w dużej części przez ludność napływową z południa Czadu. Są to w większości chrześcijanie (katolicy i protestanci). W parafii, gdzie pracuję, nie ma plebanii, a więc jestem zmuszony codziennie dojeżdżać z miejsca zamieszkania, z sąsiedniej parafii, gdzie mieszkam razem z księdzem rwandyjskim. Parafia p.w. Sainte Josephine Bakhita w Atrone 1 liczy ponad 4000 wiernych. Co roku do chrztu przystępuje około 200 osób. W tym miejscu nadmienię tylko, że struktury Kościoła w Czadzie są inne niż nasze w Polsce. Parafia to wspólnota wspólnot, w której każdy chrześcijanin ma swoje wyjątkowe miejsce. Składa się ona bowiem ze wspólnot podstawowych – CEB (Communautes Ecclesiales de Base). Każda z nich jest miejscem: modlitwy i słuchania Słowa Bożego, życia braterskiego, głoszenia Ewangelii i inkulturacji wiary, a także miejscem refleksji nad problemami ludzkimi w świetle Ewangelii. Wspólnoty podstawowe mają też swoje struktury: odpowiedzialnych, katechetów, chór, itd.
 
Czasem, zastanawiając się nad zwykłą codziennością naszych braci żyjących tutaj w Afryce, dochodzę do wniosku, że być dla nich to być z nimi. To tak niewiele, a jednak tak dużo. Kiedy przyjeżdżam na parafię, nie ma nikogo, ale po pewnym czasie pojawiają się dzieci, młodzież, dorośli, bo widzieli, że przejechał samochód, że ksiądz przyjechał do parafii. Zaopatrzony w książkę (bo pewnie nic nie będzie do roboty, nikt nie przyjdzie) jestem zmuszony odłożyć ją na bok i zająć się dziećmi, porozmawiać z „młodymi”, którzy mają nieraz ogromne problemy, ale którzy także dzielą się swoimi małymi rozterkami ze szkoły, związanymi ze swoim życiem, powołaniem; przychodzą dorośli, którzy chcą uregulować swoją sytuację rodzinną.
 
Szczególnie ogromnie cieszy mnie w tej parafii to, że w małym budynku na terenie parafii, niedaleko naszego ołtarza polowego, bo nie mamy kościoła w naszym rozumieniu, jest mała sala, kapliczka z Najświętszym Sakramentem. Nie tylko, że jest tam Pan Jezus wystawiony, ale że ciągle ktoś tam jest. Nieraz, gdy przyjeżdżam na mszę święta na 6.00 rano albo dochodzę na piechotę troszkę później (bo samochód musiałem zostawić po drodze, gdyż odmówił współpracy ze mną), widzę jak kilka osób wychodzi z kaplicy sprzed Najświętszego Sakramentu i mówią, że nie mogą zostać na mszę świętą, bo spieszą się do pracy, ale chcieli zawierzyć ten dzień Bogu i dlatego przyszli wcześniej się pomodlić, nieraz pokonawszy kilka dobrych kilometrów.
 
Ale nie wszyscy tak pragną Boga. Odnoszę wrażenie, że dla wielu z nich chrzest jest czymś magicznym, że za wszelką cenę muszą być ochrzczeni, dlatego chodzą na katechezę, są aktywni na swój sposób w życiu parafii, swoich wspólnot. Ale kiedy przychodzi ten upragniony dla nich dzień, jakby „siekierą odciął”. Z nimi też trzeba być, by na nowo wskazać im drogę. Być dla nich to być z nimi. W tym roku do chrztu przygotowuje się prawie 200 osób, dla ilu z nich chrzest jest tylko czymś magicznym, a dla ilu to początek wielkiej przygody z Bogiem? W tym miejscu proszę Was o modlitwę za naszych katechumenów, by stali się wiernymi apostołami męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
 
Przy tej okazji wraz z wszystkimi parafianami chcemy Wam złożyć najlepsze życzenia wielkanocne. Pragniemy Wam życzyć ciągłej świeżości wiary i odwagi do kroczenia z Bogiem i przeżywania tej wielkiej przygody wiary.
„Tak, Chrystus zmartwychwstał, a wraz z Nim zmartwychwstała nasza nadzieja” - Jan Paweł II.
 
ks. Stanisław Worwa
Czad
Głoście Ewangelię 2(2007), s. 14-16.